reklama

Listopad 2009

reklama
Niestety masz racje, niektórzy myslą, że wezmą dziecko i będzie zdrowe, grzeczne i kochaniutkie. Tego nie można być pewnym przy własnym dziecku a co dopiero przy dziecku z rodzin dysfunkcyjnych.
 
Gosiulek zawsze jak o Tobie myślę to jako o mamie dwójki dzieci:tak: to straszne co przeżyłaś:-(:-(:-(


Co do adopcji - ludzie chyba sobie nie zdają sprawy że adoptowane dziecko wymaga ciężkiej pracy, bo przeżyło o wiele więcej niż dzieci wychowane w normalnych rodzinach. W końcu sytuacja ich przerasta i najprościej to pozbyć się niedobrego dziecka. A z drugiej strony przecież własne dzieci sprawiają czasem większe kłopoty a ich nie oddajemy.
Myślę że swoje dziecko kocha się taką miłością bezkrytyczną, że nawet jak coś zrobi źle gdzieś tam w głębi serca je tłumaczymy. A dziecko adoptowane to jak dopiero co poznana osoba i wiele rodziców to przerasta, bo nie jest słodkim dzieciaczkiem, pięknie ułożonym i jak się z nim zaprzyjaźnić? Ale jak już mówiłam - biologiczne dzieci też nie są aniołami i wymagają pracy!

Nie każdy jest stworzony do adopcji i tak jak mówi Gosiulek -niektórzy ludzie adoptują żeby mieć dziecko dla zaspokojenia swoich instynktów, a nie żeby dziecku stworzyć kochający dom, żeby mu pomóc, uratować od dzieciństwa w domu dziecka - a to chyba powinno być priorytetem...


Ach takie moje poranne gdybania, chyba paplam bez sensu;-)


Mam chwilę odsapu, A z dziećmi w kościele. Mój brat się zasiedział u nas z dziewczyną do 2 w nocy, A już spał na kanapie, a ja ledwo na oczy widziałam. Ale było fajnie:tak:baaardzo daaawno razem tak nie siedzieliśmy, już prawie zapomniałam jak brat wygląda;-):rofl2:

A za chwilę będzie moja niedoszła bratowa i mama z rodzinką więc imprezy ciąg dalszy;-) szczerze mówiąc to jestem wykończona:-D a przecież alkoholu nie piję a czuję się jakbym miała kaca:baffled:


Później wstawię film jak Asia ze mną śpiewa "Panie Janie":tak:
 
hej
widzę że bardzo ciężkie tematy poruszacie , moja teściowa przez prawie 30 lat pracowała w domu małego dziecka i bardzo często sama przeżywała jak jakieś dziecko poszło do adopcji bo się kobiety do nich strasznie przywiązywały
moim zdaniem nie powinno istnieć coś takiego jak dom dziecka ,wystraczyłyby rodziny zastępcze , bo naprawdę ciężko 2-3 paniom na zmianie dać coś z siebie grupie kilku lub kilkunastu maluszków ,
Gosiulek to przykre co cię spotkało , nie ma większej straty dla matki niż strata dziecka i nie ma znaczenia jego wiek bo to zawsze będzie dziecko , zawsze mnie dziwiło jak matka może wyrzucić z domu swoją nastoletnią córkę bo np zaszłą w ciąże , teraz kiedy sama jestem matką dziwi mnie to jeszcze bardziej

u mnie dzisiaj pięknie ,słonecznie i ciepło ;-) , chłopaki śpią a ja idę zrobić obiadek a potem jedziemy w gości do 3 tygodniowej Mai :tak:
miłej niedzieli :-)
 
hej dziewczynki

Witam się niedzielnie, chłopaki spią a ja siedzę i oglądam zdjęcia czerwiec, lipiec, sierpien Olinka i ryczę jak bóbr. Na wszystkich szczesliwy, zabawiny, bawi sie wszystkim, pilnie maluje, rysuje itd usmiechnięty itd
a teraz....od wrzesnia nie mam ani jednego zdjęcia bo nawet nie pomyslę zeby zrobic, cały wrzesien październik choroby, OLi siedzi tylko przed bajkami, jęczy, marudzi, płacze. Po prostu nie to dziecko. No wyć mi sie chce!

ech wyżaliłam się na forum bo H mnie ostatnio tak wkurza ze szokda gadac.

U mnie szaro, buro i ponuro, ech ta jesien!
 
Uleńka, ja cię spróbuję postawic do pionu :). Oklinkowi nic nie jest, to tylko przeziebienia i zwykle infekcja - to nie ejst powod do placzu!! Rozumiem, cie ja też w pewniem momenci strasznie przezywalam Ali choroby, ale powiem ci ze to mija. Juz mi przeszlo, juz tak sie nie trzese, jakos po prostu przywyklam sie i ciesze sie ze nic jej nie ejst poważnego.

Dziewczyny, poruszacie poważne i smutne tematy, ja niestety nie ejst w stanie nawet o tym myslec, po pierwsze dlatego ze od razu rycze, a po drugie dlatego ze jest mi tak niedobrze, ze ledwo dzialam. Aluśka ma dziś napady histerii na przemian z calowaniem wszystkich i wszytskiego (np. paprotki). O wlasnie urwala 3 liscie i mowi "o to dja ciebie pjezencik mamo od Aji".
 
Agrafko wiem wiem :-D
Mam nadzieje ze u nas to po prostu zabkowanie i do tego choroby złozyły sie na funkcjonowanie małego. Jednak nie mogę sie z tym pogodzic bo Oli zawsze był kochany a teraz płaczliwy itd a mi jest po prostu smutno ze źle sie czuję.

Dzis podczas sprzątania (sprzatam jak głupia zeby nie myslec) myslalam ze wlasnie teraz ja mam takie katastroficzne mysli jak Ty mialas. Kiedy Ty je opisywalas wydawały mi sie nie do pojęcia a teraz sama przez to przechodzę. Chyba za długo w domu juz siedzę. Fiksuję i tyle! :zawstydzona/y:
 
Witajcie,
wczoraj wieczorem zażyczyłam sobie od męża szparagi z szynką i po obfitej kolacji fasolka wyraźnie się ożywiła. Ech jakie to było niesamowite;-)
Kilolek , Agrafka już niedługo poczujecie się lepiej.


Kobiety szukam jakiegos przepisu na orientalne dania. Kuchnia indyjska , hinduska , czy z Honolulu;-)

Jest taka piękna jesień , że aż nie chce mi sie wierzyć:tak:święta już za pasem:tak:
 
Hej :)

Ula spokojnie, wyzdrowieje:tak: rozumiem, że przezywasz ale daj na luz trochę;-) Mojemu teraz tez dopiero przechodzi, mial taki kaszel, ze wymiotowal cały czas:-( katar okropny no i oczywiście maruda jak nie wiem, teraz dochodzi do siebie na szczęście:tak:

Dzieci niestety będą chorować, powinnyśmy sie cieszyć, ze "tylko" tak, wczoraj doszła do mnie wiadomość, ze dziecko koleżanki (1.5 roku) jest w szpitalu i ma raka:-(:-(
Tutaj to można zalewać się łzami :((

Martolinka to super, że Maleństwo daje znać o sobie:tak:;-)

A ja też złapałam jakieś przeziębienie:wściekła/y: mąz to samo, jak wszyscy to wszyscy:-(
Kube właśnie połozyłam, był bardzo zmęczony bo w dzień spał niecałą godzinkę, mąż niedawno pojechałam i znowu sobie siedze sama jak kołek:-(
ale po tym weekendzie trzeba mi tego:-D
Moj chodził taki zły, że szkoda gadać:wściekła/y: przed wyjściem do pracy przepraszał ze taki weekend mieliśmy ale nie wie, co mu sie działo, wszystko Go wkurzało, jak nigdy:szok:
 
reklama
Widze,ze na bb taki temat,ktory nie daje mi spac juz dwie noce... Najpierw przeczytalam I obejrzalam przerazajacy reportaz ,ze stanow zjednoczonych, taki rozwiniety niby kraj, a co godz jedna dziecko jest zakatowane na smierc, w 85% przez czlonka rodziny . Ryczalam przez kilkagodz.wczoraj kolezanka wkleila zdjecie na fb ok 2-3 letniej dziewczynki, smoczek w buzi I okropniie pobita buzia,szwy na failed,spuchniete,fioletowe oko.. podpis twierdzu,ze pobita przez matke... Nie spie juz dwie noce,dzis w pracy co jakis czas lzy w oczach,jak tylko sobie o nich przypominalam.. I to uczucie beznadziei,ze nic nie moge zrobic,aby tym dzieciom pomoc....
Wydaje mi sie,ze kiedys czytalam, ze podobne myslenie jest oznaka depresji.musze poszukac informacji na ten temat...
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry