hej wszystkim
przepraszam, ze sie nie odzywam, ale jestem teraz u teściów, generalnie całymi dniami zajmuję się Alutką i latam po schodach (to jest 2-piętrowy dom). Teściowa chora, teść pracuje, albo gotuje, mój mąż od 3 dni zajmuje sie rozkrecaniem firmy az mu para uszami idzie, chyba przez ten czas zamienialm z nim ze 3 zdania bo widze ze nie czai co do niego mowie.
Nastroj mam nieswiateczny generalnie bo sie stresuje caly czas, ze za wczesnie urodze. Mam bardzo nisko brzuch, na siku latam co godzine nawet w nocy, brzuch mi zaczal twardniec. Do tego te schody. Uff.. chcialabym byc juz spowrotem w Warszawie, na szczescie 14.04 mam wizyte u lekarki mojej. Biore luteine 2x2 na razie.
Poza tym afera u Ali w żłobku, w zwiazku z odejsciem tej pani zaczely wychodzic na jaw rozne rzeczy ktore jakos sie do tej pory tolerowalo, ale przelala sie czara goryczy i nie wiem czy nie skonczy sie tak ze bede musiala Ale zabrac ze żlobka. Wchodzi w gre przeniesienie do drugiego z grupa dzieci i tą zwolnioną panią, ale po pierwsze jest tam drogo a po drugie nie wiem czy to dobry pomysl przenosić ja teraz. Niedługo urodzi się Wojtek, potem przedszkole - o ile w tych warunkach uda mi sie odpieluchowac...
Eh.. No i tak jakoś leci. Samotna sie czuje, zmeczona, chce żeby był już koniec maja, urodzic i byc ju z w domu. Co do M to nauczylam sie wydawac polecienia trybie rozkazujacym zamiast "czy mógłbyś, prosze" i działą !!:-)
Nawet jak pojawia się "ale" to częstotliwość wykonywania poleceń jest 99%
pozdrawiam was, nie dam rady nadrobic...