reklama

Listopad 2009

sawi ja wlasnie sprzatam porzadnie raz w tygodniu (wszystko robie, odsuwam naroznik,wyciagam ksiazki z regału zeby pod nimi kurze wytrzeć itp.) a codziennie po calym dniu np. odkurzam:tak: no wiadomo, codziennie jest zmywanie garów itp. te podstawowe rzeczy i o to chyba Uli chodzilo, ze zawsze jest cos do roboty, ja tak to odebralam.

Kuba je sam:tak: nawet nie chce, zeby Go karmić. Zupki je bardzo ładnie, czasami sie denerwuje przy drugim daniu jak nie moze kotleta szybko nabić na widelec a głodny:-D
 
reklama
sawi ja wlasnie sprzatam porzadnie raz w tygodniu (wszystko robie, odsuwam naroznik,wyciagam ksiazki z regału zeby pod nimi kurze wytrzeć itp.) a codziennie po calym dniu np. odkurzam:tak: no wiadomo, codziennie jest zmywanie garów itp. te podstawowe rzeczy i o to chyba Uli chodzilo, ze zawsze jest cos do roboty, ja tak to odebralam.

Kuba je sam:tak: nawet nie chce, zeby Go karmić. Zupki je bardzo ładnie, czasami sie denerwuje przy drugim daniu jak nie moze kotleta szybko nabić na widelec a głodny:-D
no ale te podstawowe to zajmują max 1h i czas wolny a nie cały dzień...ja tak wywnioskowałam że sprząta prawie cały dzień :szok:
ja nie odkurzam codziennie,nie mam zwierząt,w domu nie chodzimy w butach wiec nie ma takiej potrzeby (3 razy w tygodniu odkurzam,kurze tak samo,łazienkę również)
garów ja nie zmywam tylko zmywarka,naczynie wstawiam po każdym posiłku
pokoik dziewczynek jest sprzątany zawsze wieczorkiem przed kąpielą (wspólnie z Emilką) no i wiadomo że zabawki są zbierane z różnych miejsc...

zdarzają sie dni kiedy mam lenia i nic nie sprzątam ale następnego dnia zrobie co trzeba i wszystko gra

wiadomo że podczas remontu to inna kwestia
codziennie sprzatałam bo pyliło sie od zacierania gipsu

Emilka nie daje się karmić chyba że ja jem "coś" i ona chce spróbować to wtedy sama podchodzi zeby dawać....ale obiady jemy wspólnie i nie ma mowy zeby dała sie karmić (juz próbuje nozem kroić kotleciki (takim dla dzieci oczywiście) )
 
Ostatnia edycja:
Witam po wyjatkowo koszmarnej nocy :-( moj brat mial urodziny w tym tygodniu i wczoraj nastapila impreza przy ognisku. Ludzi bylo od groma ale halas taki dopuszczalny. Okolo polnocy zaczely sie takie burdy i awantury, ze moj brat z tata krzyczeli zeby sie wynosili, wiec musialo byc naprawde ostro skoro moj brat w ten sposob do znajomych sie odnosil i o dziwo byl trzezwy (czyli sytuacja musiala byc dlugo napieta) a moj tata nigdy sie nie wychyla, bo on sie wlasnego cienia wstydzi. Zastnawialam sie czy policji nie wzywac. Sama mialam niezlego pietra, a jesczez mrtwilam sie o babcie, ktora mieszka sama na dole (mieszkanie akurat najblizej furtki) i centralnie pod oknem jej sie tam awanturowali. Ja na jej miejscu to bym sama na zawal zeszla. Poslzismy spac po 2 jak sie uspokoilo a o 5 Michal wstal i zarzadal kaszy :baffled: i oczywiscie to ja musialam mu ja zrobic, a ledwo paluchami ruszam i z bolem ogromnym, zwlaszcza rano. Wrocilismy do lozka ale caly czas se do mnie "przytulal" tzn wlazil na mnie i wciskal mi glowe w rozne czesci ciala albo nia stukal w co badziej miekkie partie po czym kazal sie calowac po nosie, bo obity :baffled:co
co za dzien....
a to dopiero pocztek. Dzisiaj u nas odpust, wiec obowiazkowa wyprawa z tesciami do kosciola a na obiad idziemy do mojej mamy :crazy:, bo niedziela przewodnia, a na świeta nie bylismy


ja niestety swojego karmie, choc nie mam pojecia czemu, bo jak sie nad tym zastanawiam to on juz ladnie jadl sam, i jakos tak wyszlo ze teraz nie chce, trzeba go krmic. Nie wiem od czego to sie zaczelo ani kiedy jest to dla mnie wyjatkowo uciazliwe teraz, bo mam tak zdretwiale palce, ze mam problemy z utrzymaniem widelca.
 
Witam się niedzielnie
Hmm ja nie sprzątam codziennie choć naprawdę lubię porządek. Odkurzać staram się co drugi dzień ale tylko staram się.Podobnie z kurzami.Strasznie sie kurzy a ja jestem alergikiem.Przy dzieciach nie da się zachować ciągłego porządku..Czasami mnie to wkurza ale co zrobić?

Pogoda,samopoczucie,humor do bani:-(

Co do karmienia...Czasami karmię (zupy,rzadkie kaszki) ale drugie danie Kacper je sam.Podobnie z innymi posiłkami.łapie jednak łyżkę i często chce sam.

Kurcze czekamy na poród Martolinki.Niedawno czekaliśmy na Anię i Maxwell.Ten czas jakiś zwariowany.

Kilolek jak telefon?
 
Ostatnia edycja:
Hejo!
A ja mam w nosie sprzątanie - ;-)wolę ten czas spędzić z moimi dziećmi;-):-D; żarty żartami, sprzątam jak widzę potrzebę - jak mi naśmiecą ciasteczkami to i 3x dziennie jadę na odkurzaczu, podłogę też tak często jak potrzeba. Nie jestem typem pedanta:laugh2:
Nie karmię swoich, chyba że mnie poproszą - umieją ślicznie jeść same - karmię też jak mi się śpieszy;-).
Agrafka - współczuję kochana takiego zachowania córy, u mnie tylko histeria była, ale i tak wykańczało to w ciąży, a teraz te 2,5 latki są bardziej rozwinięte niż ta moja wtedy 1,5 roczna... Życzę cierpliwości...
Etna - fajnie, że grill się udał.
Kikolek - współczuję imprezy, trzymaj się kochana, Ty to powinnaś leżeć teraz do góry kołami, a nie latać;-)
Gosiulek - widziałam wczoraj mnóstwo bocianów,,, życzę Ci owocnych;-)
Wczoraj Gosia dostała prezent zaległy od chrzestnego - właśnie oglądają "wilka i zająca":-D ale i tak wiesza się na mnie, a nocą spałam z Hanką, bo przeżywała wyjazd na wieś i zostałam skopana w brzuch oraz właziły stópki w dziurę między nogami... koszmarrr
Lezę dalej.;-)
 
O kurcze co do karmienia to wstyd sie przyznać :zawstydzona/y: Młody cos tam próbuje sam jesc ale ogólnie on nie ma czasu i jest fest narwany wiec same spokojne siedzenie w 1 miejscu jest sukcesem. Karmie go bo inaczej w zyciu by nie zjadł :-( Chociaż coraz czesciej zauważam tendencje do samodzielności. Sadze ze tak jak ze wszystkim - przyjdzie samo. Nigdy niczego czy to chodzenie, pielucha czy cokolwiek innego nie próbowałam, nie "przymuszałam" bo juz czas...... nadeszła jego pora i to sam zrobił. Wiec mysle ze z samodzielnym jedzeniem bedzie tak samo. :)
 
Witam sie i ja, przy kawie oczywiscie :-)
Tomowi troche lepiej, kaszlal w nocy, ale katar juz tak nie leci, fukam mu i psikam tymi lekami, za co on chyba mnie nie kocha ale mus to mus ;-)
Ja tez nie przesadzam ze sprzataniem, szkoda mi zycia na pierdoły ;-) wole sie z mlodym pobawic, zajac sie nim, bo po latach mi nie podziekuje "ze mial pięknie posprzatany domek" ale wlasnie za to ze mial mame ktora miala dla niego czas ;-) Chociaz w sumie moze i błąd... bo sie sama nie moge chwalic wszem i wobec jak to sie masakruje i calymi dniami latam na szmacie ;-) (o ile to powod do chwalenia ;-) )

no to milego dnia, lece co nadrobic na inne watki. zeby chociaz pogoda sie poprawila, a tak to w domku, mrzawka jakas nieprzyjemna...

ps. odnosnie karmienia, Tom zjada prawie wszystko sam, jak mi sie spieszy to sie obraza, ze on "siam"... ale jedno musze mu podawac bo sam nie chce - zupy, szczegolnie rosolek czy inne takie "wodniste"...
 
Ostatnia edycja:
Witam się przy sniadaniu :-) (jak widać nie zawsze jem ok 12 :-D )

U mnie dziś buro, mąż ogląda formułę, Olis pojechał do dziadków a ja wpadłam po przepis na owsiane ciasteczka i chyba muffinki będę robić z bananami i nutellą) bo na leżenie nie mam ochoty.

Wracając do sprzątania - ja to po prostu lubię, chyba odstresowuje mnie też to troszkę, nie znoszę bałaganu i tyle :tak:

Witam sie i ja, przy kawie oczywiscie :-)
Tomowi troche lepiej, kaszlal w nocy, ale katar juz tak nie leci, fukam mu i psikam tymi lekami, za co on chyba mnie nie kocha ale mus to mus ;-)
Ja tez nie przesadzam ze sprzataniem, szkoda mi zycia na pierdoły ;-) wole sie z mlodym pobawic, zajac sie nim, bo po latach mi nie podziekuje "ze mial pięknie posprzatany domek" ale wlasnie za to ze mial mame ktora miala dla niego czas ;-) Chociaz w sumie moze i błąd... bo sie sama nie moge chwalic wszem i wobec jak to sie masakruje i calymi dniami latam na szmacie ;-) (o ile to powod do chwalenia ;-) )

no to milego dnia, lece co nadrobic na inne watki. zeby chociaz pogoda sie poprawila, a tak to w domku, mrzawka jakas nieprzyjemna...

ps. odnosnie karmienia, Tom zjada prawie wszystko sam, jak mi sie spieszy to sie obraza, ze on "siam"... ale jedno musze mu podawac bo sam nie chce - zupy, szczegolnie rosolek czy inne takie "wodniste"...


ale to zabrzmiało....:-p
 
a ja tam sprzatam jak widze ze jest potrzeba ;p nie powiem Wam ze odkurzam 3x w tyg. ani nic takiego. Czasem nabrudzi sie szybciej, czasem porzadek jest dłuzej. No wiadomo kurze ale .... tez bez jakiejs tragedii. Wiadomo jak sie sprzata systematycznie to co widze ze tego wymaga to tak jak powiedziala sawi ze okolo godzinki czasu i luz. Gorzej mam z zabawkami rozwalonymi wszedzie.... tu mój pedantyzm do kwadratu...... Lubie miec wszystko poukładane na swoim miejscu.....
 
reklama
Witam się przy sniadaniu :-) (jak widać nie zawsze jem ok 12 :-D )

U mnie dziś buro, mąż ogląda formułę, Olis pojechał do dziadków a ja wpadłam po przepis na owsiane ciasteczka i chyba muffinki będę robić z bananami i nutellą) bo na leżenie nie mam ochoty.

Wracając do sprzątania - ja to po prostu lubię, chyba odstresowuje mnie też to troszkę, nie znoszę bałaganu i tyle :tak:




ale to zabrzmiało....:-p
u mnie nie ma bałaganu, wiec nie o to chodzi ;-P i pewnie u wielu innych osob tez porzadek i czysto ;-) moze to tylko kwestia priorytetow i organizacji. i tyle :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry