reklama

Listopad 2009

Cześć z rana;-)
Upałów ciąg dalszy..:-) Mój pojechał z Marysią pozałatwiać różne sprawy, a ja z Martą zostałam w domu..
Kilolek, więc powodzenia z molestowaniem męża, herbatkami itp..spuchnięcia współczuję:-(:-(
Etna, to fajnie spędziliście dzień..kurcze dziewczyny, tak w ogóle, to jak ja Wam zazdroszczę morza..:zawstydzona/y::-( Super, że zakupki się udały;-) No i proszę o fotkę akwarium:tak:
Aga - pszczyński park? Chodzi Ci o Pszczynę?
A co do mieszkanka - na dzień dobry byłyby trzy pokoje, ale oni mają tam pomieszczenie, które jest w czynszu i służy im za przechowalnię rowerów i wózków (mają bliźniaczki 3,5 letnie) - i szłoby przekuć się do tego pomieszczenia..ale jako schowek też nie pogardziłabym;-):-)
Agrafka - ile??:szok::szok: Ceny zabijają w W-wie!!! Kurcze, to jest straszne..A Alutka słodka..oj, rosną te nasze dzieciaki, rosną!!!
Ana, oby szybko Gonia poradziła sobie z tym wirusem!!!
Martolinka - jak docieranie się? Ciekawa jestem, jak Antoniusz do Alicji??
 
reklama
Witajcie,
Alusia śpi od 5.30 i nie zamierza się budzić. Dziś nocka cieżka , ale jak pisałam do Agrafki człowiek przyzwyczaja sie do najbardziej ekstremalnych warunków;-)Antek pojechał do przedszkola a M troche spraw pozałatiwac
Weszam na allegro kupić kilka "szmatek " bo nie mam co na siebie włozyc. Schudłam juz 10 kg i 12 jeszcze zostało.w ogóle nie mam apetytu .. zadnych zachcianek:confused:

Przepraszam za składnie i bledy , ale pisze z doskoku

Antek jest zawiedziony , ze mała sie z nim nie bawi ,ale na razie est grzeczny i pokojowo nastawiony
 
mój poród:
W czwartek 26.04.miałam się stawić w szpitalu jako "przeterminowana" i czekać co postanowią zrobić lekarze;-)
Los chciał jednak inaczej i 25.04. , gdy leżałam w łóżku poczułam , że coś ze mnie wypływa. Faktycznie zrobiło się mokro . Byłam pewna , że to nie mocz , bo korzystałam z toalety dosłownie 5 min. wcześniej. Wstałam i znowu ze mnie poleciało- kolor zielonkawy. Wystraszyłam się i postanowiliśmy pojechać na IP.Antka M odwiózł do przedszkola i ruszyliśmy. Tam z lekka potratowano mnie jako panikare , bo nie dość , że skurczy zero to jeszcze wkładka czysta. Postanowili jednak nie czekać. Standardowa procedura , papiery itp. Zdecydowano się indukować poród. M miał poczekać na korytarzu aż OXY zacznie działać. Jej podawanie rozpoczęli około 11. Wysłałam M żeby odebrał małego i zawiózł do babci i przynajmniej miałam spokojną głowę , ze biedak będzie w przedszkolu do nocy. Mijały kolejne minuty i w zasadzie OXY nie dawało żadnych rezultatów. Leżałam w zasadzie cały czas pod KTG , bo bali sie , że znowu dziecku tętno spadnie tętno i znowu jak z Antkiem będzie CC. Całe szczęście wszystko było ok... Znowu kolejne minuty. Po zbadaniu okazało się , że rozwarcie było na 2 palce. Postanowili przebić pęcherz i wtedy poleciało. Co prawda wody były czyste więc zupełnie nie wiem co sączyło się rano ze mnie. Lekarz zasugerował , ze to może czop taki dziwny... W kazdym razie wtedy się zaczeło;-);-)
Poszłam pod prysznic i zaczęły się regularne skurcze co 7-6-5 minut.. M dotarł w międzyczasie. Jego mina , gdy zobaczył mnie kurczowo trzymajacej się prysznica i wydającej dziwne dzwieki bezcenna;-)Znowu podłączyli mnie pod ktg i tak leżałam 20 minut błagając żeby mnie już odłączyli , bo ból był okropny. Rozwarcie ruszyło na 3,5 palca. Pomyślałam , ze jeszcze długa droga przed nami . Nie wiem czemu ubzdurałam sobie , że rozwarcie ma być na 10 palców;-) nie pomyslałam nawet o znieczuleniu , bo bałam się , że zanim dojdziemy do 10 palców przestanie działać.Mogłam wreszcie poskakać na piłce. M próbował razem ze mną , dotykał , masował , ale wkurzało mnie to okropnie. Kazałam mu usiąść i się nie odzywać;-)Nagle poczułam , że chce mi się kupkę;-)Pamiętałam z SN , że to znak skurczy partych , ale przecież niedawno było 3,5 palca a gdzie tu do 10 palców :happy: Zupełnie niezależnie od siebie zaczęłam wyć w dziwny nieokreślony sposób. Przyszła lekarka , położne i koło 10 studentów , którzy notabene w międzyczasie przychodzili mnie badać , pogadać itp.;-)
Położna przypomniała mi jak trzeba przeć , bo na początku wyłam zamiast skupić się na parciu.Tu już M dzielnie trzymał moją głowę, wspierał . I tak po około 4 partych urodziła się ALA:tak: 58 cm , 3950 g , 10 pkt APGAR;-) Dumny tata przeciął pępowinę.
Nie zauważyłam nawet kiedy mnie nacinali łyżeczkowanie natomiast czułam doskonale...:baffled: Straciłam dużo krwi co odczuwam do tej pory , ale po lekach jest lepiej
 
Martolinka - opis cudo, najważniejsze, że dochodzicie powoli do siebie.. wiem, że poród z czasem inaczej się wspomina, ja też przy Hance zapominałam jak przeć, ogólnie nie wierzyłam, że to już :-D:-D bóle krzyżowe były hardcorowe... gdyby nie moje paznokcie i łóżko, gdzie mogłam je wbijać bym wyła jak zażynany bawół.. tak to teraz wspominam. :-D
 
Martolinka super ze poród odbył sie bez komplikacji. Teraz odpoczywaj ile sie da. ;-) Planujesz już wyjście na 1-szy spacer??
Kilolek nie wiem dokładnie w którą stronę bym chciała jechać.
Maxwell 8 piętro wow. Wysoko ;-) Ale jeśli mieszkanko ładne, i te 3 pokoje ;-)
 
dziewczyny wróciłam z dworku od 10:30 byłam....pięknie ale jestem wykonczona..byłam na HAsance to taki duzy plac zabaw Kilolek Ana wiedzą na piechte z Igim...umeczona jestm nieziemsko...w dodatku dzi chyba do 24 bede w robocie bo rejonowa tak wymysliła sporo roboty...i chyba padne na ryj...

ale moze jutro na hamaczku polezę to odspane na 5 minut ;-);-);-):-)

Martolinka uwielbiam opisy porodów :-) wychodzisz już z Alusią na dworek?jak sie czujesz ?


powuiem Wam ze masakra jest z ubieraniem dzieci !!!!!!!!!!!!!wczoraj w Biedronie wyje dzieciak na pół sklepu ale to wyje okropnie odkrecam sie a tu ubrany w kaftanik i spioszki na głowie czapka !!!!!!!!!!!!!!!!!powiedzdcie po co dziecku na sklepie czapka??????????????????po co dziecku czapka w wozku jak spi i ma cien???? drugie widziałam w rajstopach gryubych :-/ normalnie sie zastrzelić i te matki też!!!!!!!!!! a sama rozgogolone !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
 
moja mala sasiadka chodzi teraz po dworze w pizamiie z dlugim rekawem i kaloszach, bo sie sama tak chcial ubrac :baffled: chyba nie wymaga komentarza.

niestte nic sensownego nie przychodiz mi do glowy. Spc mi sie chce niemilosiernie
Dzi odstawiamy smoka :szok:
 
reklama
witam upalnie:-):-)

marta jaka relacja aż mnie wszystko zabolało... ale mimo wszystko szybko poszło co najważniejsze:tak::tak:

maxwell tak w Pszczynie w parku :-) bardzo ładnie tam i zawsze jakaś impreza;-)

cleo
zawsze będą takie wariatki i nic się na to nie poradzi szkoda dzieci:-(

kilolku córka sąsiadki musiała wyglądać kapitalnie:tak: gdybym mieszkała w domu i moje dziecko by mi wyło że chce chodzić w 30 stopniowym upale w kaloszach to bym olała niech chodzi więc się jej nie dziwię w myśl zasady ŚWIĘTY SPOKÓJ BEZCENNY:-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry