reklama

Listopad 2009

reklama
czytam o tym zasrańcu Breviku i puka do drzwi ktos ale to wali myslam że to D z roboty chociaz domofon bym najpierw słyszała..otwieram kominiarz mi daje jakiś papier i gada o szczesciu coś tam..nic dałam 2 zeta..cud że mały jeszcze spi

połaczcie jak coś
 
Dziunka kojarzysz chleb alpejski z Biedronki? ja biorę mrożony i w domu wypiekam :-Dprzypadkowo tak wyszlo jak kiedys chleba zabrakło i wziełam ten zamrozony z chłodni.W piekrniku zrobiłam i ekstra jest :-)

cleo a gdzie on jest?? bo bym sobie kupiła:tak:

kilolku zdróweczka może faktycznie Zuzia się szykuje :-)
 
Gosia dziś przechodzi samą siebie, ma takie pomysły, że ja chyba wykituję.. skakała z moich kolan na płasko na podłogę na ten przykład... dobrze, że małżon zwinął towarzystwo do biedrony....:-D
Pogoda pod zdechłym azorkiem, no ale co się dziwić dziś zimna Zocha!
Dziunka - co do siedzenia w domu i ciuchów, podobnież brudne dzieci to szczęśliwe dzieci, a jak w domu się zachlapie to nawet przez 4 dni można w tym samym puszczać dziecko i nikt nie widzi ;-);-); mnie by w domu nie zatrzymał nikt dłużej niż to konieczne. Nie wiem jakby to było gdybym miała dom, ale ... chyba należę do tych ludzi, którzy lubią wyjść poza ....
Agrafka - to super, że Alę ominie jelitówka.;-)
Kikolek - może organizm Twój reaguje na pogodę za oknem, mi też ciągle zimno i telepie mnie....
Cleo - dobrze, że mówisz o tym chlebie, jakoś go nigdy nie namierzyłam ;)

Lecę coś porobić póki dzieciaki poza domem.;-)
 
Haha Ana bo padnę, mój A właśnie z dziećmi w Biedronce:-D:-D:-D

Ja codziennie przebieram dzieci i nie ma to tamto, po prostu lubię rano założyć świeże rzeczy i to samo dotyczy się dzieciaków. No a inna sprawa że Julia do szkoły chodzi więc i tak trzeba ją przebierać, a po drugie swędzą nas tyłki i nie lubimy siedzieć w domu ;-)
 
Mój wrócił z obłędem w oczach... dziewczątka jeździły koszami , potem bawiły się fotokomórką. jakoś wokół byli "dziwni" ludzie , bo im się to podobało, gorzej z moim małżonem.... one potrafią np. w tesco uciekać wokół półek i świetnie przy tym się bawią....:angry: jedynie co skutkuje kasacja w wózku, a druga jest wtedy przyczepiana do wózka rączką...;-)
 
dziunka co fakt to fakt w domu sie tak nie ubabrze :-D
jjak ostatnio martwilam siie czy mi wozek na czas przyjdzie (o ja glupia!) to sasiadka sie mnie pyta "ale po co ci wózek teraz? przeciez i tak pierwszy miesiac nie wyjdziesz z takim malym dzieckiem" :baffled:

Cleo na 90% Pruszków chyba ze sie cos naglego, niepokojacego dzis okaze np z tym moim "cudem" na brzuchu ale nie sadze. ("Cudo" podchodzi woda niestety- znaczy obrzek jest duzy)
co za pytanie sąsiadka zadaje,jakaś dziwna jest...takie baby mnei rozwalają a w zime taka to pewnie z dzieckiem na spacer nie wyjdzie bo mróz za duży.....
 
reklama
Kuba za to lubi chodzić do sklepu ,bierze zawsze taki mały wózek i podaję mu to co chcemy kupić i on z tym potem do kasy idzie , próbuje też wykładać na taśmę produkty :tak: , a potem idzie odprowadzić wózek na miejsce i czeka na mnie przy wejściu na sklep bo tam jest bramka na fotokomórkę i on się cieszy jak mu się otwiera ,ale na sklep już nie wchodzi :-)
dziunka podobnie jak ty przebieram dzieciaki codziennie (czasami nawet kilka razy dziennie) , zresztą mamy coś takiego jak stroje domowe typu dres,leginsy itp i stroje w których wychodzimy na spacer ,zakupy itp , po prostu nie znoszę jak ktoś śmierdzi obiadem itp dlatego się przebieramy
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry