reklama

Listopad 2009

reklama
Wszystkiego Najlepszego z okazji Dnia Matki!!!


witam sie i ja... wlasnie tez przed chwila sobie uswiadomiilam ze jutro wolne, ide sie przejsc do sklepu jakiego, a tak mi sie nie chce w tym goracu...
juz u nas bylo tak, ze Tom chodzil wszedzie sam na nogach, ale teraz jak ide gdzies z nim sama, to biore wozek...
mam nadzieje, ze znow sie nie przyzwyczai... troche pojdzie, troche chce zeby go wozic. ale biore go za wzgledu na wozenie nim zakupow... no i jak to obejsc? chyba innego wyjsca nie mam jak narazie...
lotka ja w ciąży też brałam wszędzie ze sobą wózek , zwłaszcza w sklepie Kubę wkładałam żeby za nim nie gonić :tak: , ale dużo chodził sam , za to jak już mała się urodziła to za chiny nie chciał chodzić tylko się pchał do wózka albo na ręce ,a teraz już chodzi a w razie czego mam dostawkę w koszu na zakupy , a jak planuję dalszy spacer to biorę podwójny wózek :tak:
No na pewno można siedzieć po turecku zaraz po porodzie, wciągnąć jeansy i się niczym nie przejmować. Niebo a ziemia, po Julce się nacierpiałam, nie miałam pojęcia jak wsiąść do auta po wyjściu ze szpitala a po Asi mogłam skakać jak chciałam ;-)

Etna​ wyślę Ci smska.
oj miałam podobnie , po pierwszym porodzie do karmienia Kuby siadałam tylko na krześle do komputera bo z niego byłam w stanie wstać sama z małym na rękach , a po Lence po kilku godzinach po porodzie siedziałam po turecku na łóżku szpitalnym aż się położne ze mnie śmiały że nic po mnie nie widać pomimo że byłam mocno pozszywana :tak:
Aha, proszę o kciuki za Miłoszka który we wtorek będzie miał usuwane wszystkie trzy migdałki...
trzymam mocno &&&&&&&& , wiem co to znaczy bo u nas był zabieg 3 tygodnie temu

myśmy dzisiaj po zakupach zjedli obiadek pojechaliśmy do rodzinki za miasto i tam dzieciaki się pluskały w basenie (oprócz Lenki) a potem jeszcze goniły a myśmy wypili kawkę ,posiedzieli pogawędzili i wróciliśmy do domu , dzieciaki po kolacji padły a my mamy wolne więc oglądam Sopot :-)
 
Witajcie wieczorową porą, dzień kobity miały pełen wrażeń, dopiero co padły.
Sawi - ale fajny wyjazd, kciukaszę za resztę egzaminów.
Lotka - też ciągałam wózek, ale moja była na etapie chce łazić i koniec, pozamiatane było, bałam się z nią dalej wypuszczać, bp waliła takie numery, że z trudem ją w wózku przytrzymywałam...
Dziunka - aż takie ma Miłosz wielkie te migdały? Nie da się ich po prostu podciąć? Oczywiście kciukaszę.
Etna - jak tam po wizycie?
Maxwell - jak zabiegi?
Polaa - poprałaś te firanki??
Ja po obu porodach ruszałam się jak mucha w smole, bo pierwszy nacinanie i drugi też, a przy Gośce to jeszcze mi kość ogonowa sprężynowała, koszmar. Zakupiłam nawet koło do siedzenia, ale niewygodnie mi się siedziało:-D:-D
 
Lotka na zakupy kup sobie torbę na kółkach

Maxwell a na czym bylas?

Mojej mamusi juz się "poprawiiło". Dzisiaj 3 razy udało jej się doprowadzic mnie do łez. Fakt, ze jest to obecnie niebywale proste. Rozryczałam się np dzisiaj na zakupach - wyrwałąm się na targ, bo nie mam co na siebie wlozyc - tylko 1 zestaw ciązowy i nic nie kupilam, zupelnie. lbo za małe albo za krótkie.
Zuzanke okropnie wysypało. Wydje mi sie ze po płynie do kąpieli. Wygląda strasznie. Wykąpalismy ją dzis w krochmalu, mam nadzieje ze pomoze, tymczasem najlepsze co moglam zrobic to poryczec nad nia troche
Z okazji DM mama zaprosiła nas na lody, nim zesżłam okazało sie ze babcia zaprosila rodzicow i ciotki na ciasto wiec zeby to pogodzic zorganizowali "party" w ogrodzie. I tu mój mąż stwierdził, ze pierwszy raz tego dna rozumie moje załamanie :-) chociaz dla mnie akurat to jedyne jest nielogiczne :-)
Kot wskoczył dziis Zuzance do wózka i zaczał sie na niej mościc!! :szok: mslalam ze zawalu dostane nim doleciałam jak ona tak gmerała po moim malenstwie swoimi pazurami. Zuzia nawet nie jeknela tak spała i nic jej nie jest, a kocica poniewaz niestety (wszyscy milosnicy zwierzat nie czytajcie ale to odruch był) wyleciala dosc drastycznie z tego wózka w ramach rehabilitacji przyniosła Zuzance całkiem spora mysze :dry:
 
Kikolek - aż musiałam ponownie wejść na bb by to napisać - łzom się nie dziwię, reakcji na kota też instynkt działa, a kotka, może Twoją Zuzię potraktowała potem też jak dziecko, które trzeba nakarmić myszą, ;-)Mam nadzieję, że krochmal pomoże i Zuzce przejdzie wysypanko.
A teraz lecę spać, bo dosłownie padam na twarz.
 
śpij, śpij, wypoczywa ile się da. Swoja droga kochana myslałaś żeby się przebadac nieco? Ja wiem, ze masz wszelkie prawo padac na twarz i jestes niesamowicie dzielna i wytrzymała ale chyba wczesniej tak nie bylo co? Ostatnio jestes ciagle wykonczona i bez humoru. Martwię się o Ciebie
 
anawawka poprałam, poprałam :tak:
zaslony tez juz wiszą pieknie wyprasowane:-) mąż się postarał:-D
ciesze sie bo troche dzisiaj zrobilismy.

kilolek nie dziwie się, ze kot wyleciał. Dobrze, ze nic nie zrobil Zuzi

dziunka trzymam kciuki za Miłosza:tak:
 
Kikolek - dzięki, że się o mnie martwisz, ale to u nie efekt przede wszystkim nocy co 2-3 godzi. pobudka, gorzej jak z noworodkami mam:-D:-D:-D. Żeby to cholery dały pospać ciurkiem z 5 godz., żeby wszystkie fazy snu przeleciały, to niestety nie. A badania i tak powinnam dla swojej wiadomości, bo rok już morfologii nie robiłam.;-)
Polaa - to wij to gniazdko ;-)
Życzę miłej niedzieli.
 
Hej:-)
Moi poszli na spacerek, ja muszę pomyć podłogi, ale najpierw musiałam poczytać BB:-D Och, ten nałóg:-):tak:
Sawi, trzymam kciuki za egzaminy, no i udanego pobytu u mamy;-)
Dziunka, za Miłoszka kciukasy zaciśnięte!!!
Ania, to musi być ciepło u Was, że basenik;-) Super!!
Ana, na te zabiegi jestem umówiona na czwartek na 18.00 - dam znać, jak było;-):-D
Kilolek, na "Wesołej wdówce" ze szwagierką;-)..a przygoda Zuzi z kotem - masakra..dobrze, że nic jej nie zrobił (no i ta mysz, hehe):-) A mamuśką sie nie przejmuj!..szkoda nerwów..
Polaa, oj, wijesz te gniazdko, wijesz:-) podziwiam..Mi się już nic nie chciało pod koniec ciąży..
Ana, jak noc?
My dzisiaj po południu jedziemy do moich rodziców, a właściwie do mamy na Dzień Matki (wczoraj miała nocny dyżur w szpitalu, więc nie jechaliśmy)..
Miłej niedzieli!!
 
reklama
Maxwell - o 4:40 zaczęła jęczeć Gocha,zmiana pieluchy, razem z maściami pomogły, pobudkę zrobiła Hanka ok. 7. Także można zaliczyć noc do udanych:-D:-D:-D Miłego wypadu do mamy.
A Hanka atakuje nas o watę cukrową, rany julek trzeba będzie teraz kombinować gdzie jest, przy okazji znalazłam http://www.drogakultury.waw.pl/majowka/ , może się wybierzemy, tylko kierunek jeszcze nie znany
Jarecki z Hanką poszli do kościoła, a my zostałyśmy. Zaraz idziemy na ogródek
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry