eh, dziewczyny, własnie trwa jeden z najbardziej masakrycznych wieczorów mojego matczynego życia.
Wykąpaliśmy Wojtka przed 18 i M pojechał do kumpla na urodziny. Wojtek zasnął, Ala zjadła kolację i namówiłam ją na wczesną kąpiel, żeby zdążyc przed pobudką Wojtka. Niestety obudzi się w trakcie kąpieli, ale jeszzce to było do ogarniecia, bo wyciągnęłam Alę, zaniosłam do jej pokoju, przyniosłam Wojtka i tam siedzieliśmy.
No niestety koleżka rozpoczął szarpanie się przy cycku, piszczenie i wycie. Nie wiem o co chodziło - mleko nie tryskało, ale było, szarpał się strasznie, uzia przy sutku otwarta i macha głową. Jak possie chwilę to wypluwa i w ryk. W łożeczku odłożony poleży chwilę cicho i zaraz ulewa, albo mlekiem albo już taką "wodą" z przetrawionymi grudkami.
Ala była bardzo dzielna, najpier go całowała i mówiła "nie płacz nie płacz", później chciała go nakarmic jedzonkiem "ugotowanym" dla lali. Później trochę jej nerwy pusciły zaczęła za mną chodziś i .spiewać na cały głos. Młody marudził już ponad gdzinę wiec ja zoraz bardziej nabuzowana zaczęłam z nim chodzić po mieszkaniu i walczyć z to cycek a to smok. Nic z tego. W końcu odmroziłam 45 ml odciągniętego mleka i dałam z butelki. Zjadł, poleżał na ramieniu cicho 15 minut i znowu ryk. Ala już miałą coraz mniej cierpliwosci, śpiwała coraz głośniej, w końcu poszła do drugiego pokoju.
Jak tak wychodzi to z jednej strony dobrze bo jest cisza, ale z drugiej ja już wiem że robi to dopeiro jak jest już bardzo zagubiona i ma dość tych ryków wiec strasznie mi jej zal było.
Nabuzowana byłam już strasznie od tego szarpania przy cyckach i marudzenia, całą pozalewana, zgrzana od noszenia małego. A Ali zachciało się spać i chciała żeby ją tardycyjnie podrapać po pleckach. Próbowała jedną ręką trzymac Wojtka a drugą ją drpać, ale ten się wyginał i wyszarpywał, nie dało się. Ala wkurzona zaczęła wierzgać kopiąc mnie i małego. Próbowałam jej tłumaczyć, ze musi chwilę poczekać, ale oczywiscie w tkich chiwlach to już nic do niej nie dociera i zaczęła się mega histera.
Finalnie szarpałam i byłam niedelikatna dla obydwojga.
Czuję się okropnie. Okropnie bo powinnam mieć więcej cierpliwosci do Małego Wojtka, okropnie bo scisnęłam za rączkę Alę. Okropnie, bo Ala zaliczyła juz dziś wcześniej 2 histerie po przyjściu ze żłobka i czuję się winna że nawet w takie dni kiedy jest mało ze mną w domu połowa czasu to negatywne emocje i wrzaski.
Ten wieczór to naprawde masakra. Mam 10 razy mniej cierpliwosci niz 2,5 roku temu. Nie wiem czy dam radę karmić piersią, te wieczorne szarpaniny mnie wykańczają. Marzę o tym, zeby zrzucić to na M w postaci butli z MM. Sama nie wierzę ze to mówię - ja matka karmiąca Alicję prawie 2 lata !!
Sorry chyba nie mam siły już nic więcej pisać.
Banana, czy twój był w końcu u lekarza, mnie też te opisy objawów przeraziły.