a dziekuje, nawet dobrze. upaly dopiero nadchodza, wiec pewnie jeszcze sobie zdaze ponarzekac ;-)Martolinka, będzie dobrze, zobaczysz!!..Dla mnie najgorszy był pierwszy dzień..raz, że Martusi pierwszy dzień, a dwa, że nie było też i Marysi, która była u dziadków (dopiero we wtorek po południu ją odebrałam)..ale Marta przy przekazywaniu jej w ręce "cioci" w ogóle nie płacze, a jak o tej 12.00 ją odbieram, to normalnie mnie rozwala - ten banan na gębulce, wyciągnięte łapki i potem wtulenie się..słodko..
Kilolek - no właśnie..przy Marysi "srałam się" we wszystkim - smoczek, przewijanie, karmienie, kapanie..a teraz zupełnie inaczej jest..i chyba lepiej;-):-)
Lotka, a jak się czujesz?
jedyne co mnie dobija to niemoznosc picia kawy, ziewam na okraglo... jeszcze 2 mce

wracam wracam..... juz sie doczekac nie moge ;-)Ok,
a więc w dniu dzisiejszym odwiedziły nas i się nie objawiły;-) Ulenka, gie-oska, anian, Ewelia,,, ;-)
Wiem pisanie nie jest obowiązkowe ale chociaż cześć i czołem , żyję z dzieckiem ok.;-)
Jestem w domu z ferajną... dorwały się do kapusty... tośmy mieli surówkę
Maxwell - to Martuśka cudo dzieciak;-), bezproblemowy w zakresie zostawiania z ciociami.
Lotka - wracaj, bo tu cisza jakaś zapadła.
Martolinka - jeśli małżon boi się o córcię;-) to polecam byś Ty zaprowadzała Alutkę. Chyba , że Ty wybuchniesz płaczem.
Zaczynam się czerwienić jak czytam takie peany na temat mojego stylu pisania, mój polonista chyba by padł na zawał![]()
;-)
bo mi tu się nigdy nie udaje, bo co zaczynam coś na bieżąco jarzyć, to potem macie powera i nic mi się nie udaje
wtrącić
a kawożłop jestem prawie od urodzenia.