reklama

Listopad 2009

reklama
Hey kobiecinki! Żyję, ledwo ale żyję :))) Drugie zmiany mnie wykańczają. Wreszcie mogę sobie spokojnie na laptopie posiedzieć. Siedze i sączę drinka z mężolem bo się już stęsknił za mną hehe... On pierwsze zmiany, ja drugie więc cały tydzień prawie się nie widzieliśmy. Nadrabiałam Was pól godziny ale więcej napiszę jutro bo mój mózg przeszedł w stan spoczynku :)))
 
Cze
moje baby już nie śpią, ja włączyłam prańsko by jeszcze "po starych cenach" opędzić jak najwięcej:-D:-D
Wczoraj Gośka usypiała do 21:45 :wściekła/y:
Kikolek - ano przywiązuję się i ... jakoś mi dziwnie , że te nasze dzieciaki tak szybko rosną.
Etna - odpoczywaj, regeneruj się.;-)Gonia od wczoraj też smarkata.:-(Także też nieźle się zaczynają wakacje.
AZA - zamiast do męża to na bb;-):-D
My wczoraj mieliśmy rocznicę, ale co to za świętowanie ok. 22;-) po całym tygodniu pracy. Lody i film mieliśmy na tapecie.:-D
 
moj po wczorajszej wizycie u lekarza. niewiem od czego zaczac... na poczatku pileegniarka tylko mowila "o moj boze, o moj boze, o moj boze" i zlapala sie obiema rekami za glowe :baffled: okazalo sie,ze udalo mu sie pobic swoj wlasny rekord poziomu cholesterolu, ktory jest najwyzszym zanotowanym, niewiem tylko czy u nas w regionie czy w calym uk. super wysokie cisnienie krwi, wysokie bmi, nadwaga/otylosc, ogromna przpuklina brzuszna (juz niewiem, ktora z kolei, bo ial 3 albo 4 operacje i ciagle sie odnawiaja, 37 % szans na zawal w ciagu 12 mies, podejrzenie cukrzycy... ale mocz i watroba w normie ... dowiedzial sie,ze nastepne spotkanie a w srode i do tego czasu ma nawet nie ograniczac palenia,bo to bedzie zbyt duzy szok dla organizmu i moze skonczyc sie zawalem.
w ciagu 6 mies z ich pomoca ma rzucic palenie i schudnac. reszte maja omowic w srode.

mi brak slow,bo nie palil przez prawie 2 lata i niewiem, po cholere znowu zaczal, zwracalam mu uwage odnosnie jego diety,to schudl troch,a potem wrocil do starych nawykow, na cholesterol ial tabletki,ale lekarz po jakims czasie stwierdzil,ze juz ok i moze przestac brac i widocznie znowu sie pogorszylo. w suie jestem na niego troche zla, bo ma to wszystko na wlasne zyczenie i niech sie wezmie za siebie, bo niedlugo dziecko zostanie bez ojca.......

sorry,ze nie odniose sie dzis do Was,ale musze sie jakos oswoic z tymi rewelacjami, a dzis rano czekam na wlasciciela mieszkania, ktory ma cos naprawic w lazience
 
Anian - mam nadzieję, że na basenie fajnie będzie
BanAna - trzymaj się, dobrze, że poszedł teraz do lekarza... i można to jakoś doprowadzić do stanu używalności...
Cleo - pojechałaś na tą Bakalarską?
Na balkonie przewiew , więc w sumie nie czuć upału. Jedno pranie zrobione, drugie wstawione... baby szaleją. Dziewczyny z Pomorza jak nocka? U Was też były burze, bo u moich rodziców podobnież istna orgia burzowa...:szok:
 
Witajcie,

Ana w Sopocie tylko w nocy padało a dziś ukrop. Burzy nie zanotowałam a jestem czujna;-)
Która to już Wasza rocznica? gratulacje:tak:

Banana moze ta wizyta nim wstrząśnie i weźmie się za siebie? Oby! Trzymam kciuki


Dopiero doczytałam , ze Etna chciała się wyspać;-) chyba jej przeszkodziłąm w tym o 8 rano. Namówiłam ja na zoo po południu żeby głupie myśli jej nie przychodziły do głowy jak meża nie ma:-p

Jutro urodziny u mamy i aby do srody
 
Martolinka - no cóż zaczął się 9 rok stażu :-D Życzę miłego wyjścia do zoo, obyście nie odczuwali upału...
Ja właśnie miałam nikłą przyjemność przerzucenia prania ... zdychammm wodyyy.:-D
 
Cześć laski;-)
Marycha padła, Marta bryka, a ja mam chwilę;-)
Po południu mamy gości, a że nie chciało mi się piec (taki ukrop), więc kupiłam ciacho w cukierni;-)
Rozmroziłam fasolkę po bretońsku - wszystko na leniwca, hihi..
BanAna - oj, to musi się fest wziąć za siebie Twój M., dużo zdrówka dl aniego i ...cierpliwości dla Ciebie;-)
Etna, to teraz ładuj baterie i wypoczywaj ile wlezie!! aaa..i oby Pawełkowi szybko katar przeszedł!
Ana, spóźnione życzonka rocznicowe, duuuuuuuuuuużo miłości i miłości:tak:
Martolinka, udanego wypadu do Zoo..mi by się nie chciało w tym żarze łazić, podziwiam;-)

A myśmy dziś zaliczyli pierwszą od dawien dawna kłótnię z moim:zawstydzona/y::wściekła/y: Poszedł wczoraj ze znajomym naszym małżeństwem na piwko, na odstresowanie..miało być kilka piwek i do domu..a on zlądował koło 3.00 nad ranem. Ja wściekła, bo oczywiście dziewczyny "wyczuły", że taty nie ma i urządziły mi jazdę po północy..jedna przez drugą płakała, jedna się uspokajała, to druga zaczynała..masakra!!!Napisałam mu smsa, ale oczywiście łaskawy pan nie odczytał go!!!:wściekła/y::wściekła/y:
Juz jest niby ok, ale trochę żalu mam..
 
reklama
banana rozumiem, ze jesteś zła, też bym była. Mam nadzieję, ze da mu to trochę do myślenia i weźmie się za siebie. Ale ja zauważyłam, ze do facetów nie dociera ani ze są za grubi (nie przyjmują tego do wiadomosci, wystarczy się rozejrzec na plazy), ani ze się niezdrowo prowadzą (bo to dyrdymały). A mnie to wkurza, bo potem faceci na własne życzenie mają te zawały.
Ana, ja też dziś dwa prania rozwiesiłam i troche posprzątałam, ale jednak spora czesci dnia upłynęła na noszeniu Wojciecha. Teraz wieczorem dał mi czadu, od 17 marudził, około 19 zaczął zasypiać i się budzić co 10 minut, płakał jak nie wiem - ale brzuch miękki. No wiec nie wiem co go mogło boleć, chyba ze to skok rozwojowy ?
maxwell, to fakt, dzieci doskonale wyczuwają, kiedy zostajemy same.. a nie odczytywanie smsów to niestety standard.... Eh w tych kłótniach zmężami najgorszy jest właśnie ten niesmak który zostaje, nawet jak niby wszytsko się wyjaśni i pogodzi :/
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry