reklama

Listopad 2009

reklama
dzięki dziewczyny bo już myślałam że to bakcyle ale jak Was też tak męczy to będę chyba spokojniejsza
tym bardziej że dwa tyg temu miałam badania i tylko standardowo pojedyńcze bakterie więc było ok
 
hm..a ja tak jak sie naczytam u was jak chodzicie siusiu robic..to zaczyna mnie zastanawiac to ze ja az tak czesto nie robie siku w nocy...jak tak okolo 24.00 pojde ostatni raz do ubikacji przed snem to mi wystarcza do rana okolo 7.10-bo o tej porze zazwyczaj wstaje malego przygotowac do szkoly i potem zawiesc...za dnia troche wiecej robie niz zazwyczaj ale nie az tak aby bylo to upierdliwe...:blink:a pamietam ze z moim mateuszem jak bylam w ciazy sikalam bez przerwy tak jak i wy...no ale moze niemam sie czym martwic i dopiero przyjdzie i czas na sikanie i do mnie:)))i widzicie...sikacie za duzo zle...ja nie sikam za duzo i tez mi zle bo martwie sie ze cos nie tak...hihihi....ale za to mamy tematy do rozmow:-D
pozdrowionka
 
dobrnełam do końca, mamy juz co czytac. Ja dzisiaj tez padnieta koniec roku imprezka dla nauczycieli, jedzonko i tym razem woda n/g. Jutro śpię do bólu. Jesli chodzi o badania to ja robir tylko podstawowe reszte odpuscilam. Dzieciatko tez sie dzisiaj troche ruszalo. Co do płci to mój maz mowi ze wie co robil i nie musi sprawdzac. Powiedzcie mi skad on taki pewny. A jak sie nastawi i bedzie dziewczynka a nie chłopak, a moze tak sie ze mna droczy. Pogadam z nim jak wroci w przyszłym tygodniu. Uciekam spac kochane, dobranoc
 
No ja właśnie zaczynałam z 67... A teraz 74... Ale brzucho mam wielki. Nawet się wszyscy dziwią że w piątym m-cu jest już taki duży:szok::-)
ciesz się bo ja jak mówię że w 5 miechu jestem to każdy szok:szok: że ja wyglądam tak jak wyglądałam.... no i bądź tu mądry.....;-)kiedy mi mówią że to nie możliwe i czy napewno jestem w ciąży .... hehe

a z sikaniem to różnie u mnie.... jednego dnia chodzę nawet co 15 min:zawstydzona/y::dry::sorry2:
a kolejnego raz na pół dnia:blink:;-) hehe
nocami wcześniej mnie męczyło że szłam co 2h siku....
jak o 24szłam spać... później o 2 następny raz o 4 kolejny o 6-7 no i przed pracą o 9:baffled: to było męczące bo się wogóle nie wysypiałam....
tym bardziej że nie mogłam xza każdym razem zasnąć bo mój D starsznie chrapie:wściekła/y::zawstydzona/y: i nawet żadne pukanie i zatykanie nosa nie pomaga:dry:
 
dobrnełam do końca, mamy juz co czytac. Ja dzisiaj tez padnieta koniec roku imprezka dla nauczycieli, jedzonko i tym razem woda n/g. Jutro śpię do bólu. Jesli chodzi o badania to ja robir tylko podstawowe reszte odpuscilam. Dzieciatko tez sie dzisiaj troche ruszalo. Co do płci to mój maz mowi ze wie co robil i nie musi sprawdzac. Powiedzcie mi skad on taki pewny. A jak sie nastawi i bedzie dziewczynka a nie chłopak, a moze tak sie ze mna droczy. Pogadam z nim jak wroci w przyszłym tygodniu. Uciekam spac kochane, dobranoc
Mój też mówi że "wie że robił chłopaka" :confused: Wiem, że marzy o synku... i powiem Wam szczerze że bardzo mnie to stresuje... Oczywiście mówi, że jak będzie córeczka to pewnie oszaleje na jej punkcie i będzie "tatusiowa córa" no ale mam taki pewien niesmak bo boję się, że mówi to co ja chcę usłyszeć... wiecie o co mi chodzi?
 
...
tym bardziej że nie mogłam xza każdym razem zasnąć bo mój D starsznie chrapie:wściekła/y::zawstydzona/y: i nawet żadne pukanie i zatykanie nosa nie pomaga:dry:
Znam ten problem (niestety), ale w tym przypadku jestem bezlitosna - szturcham go, budzę i proszę, żeby obrócił się na bok (wtedy nie chrapie). W końcu i ja chyba mam prawo do snu prawda?? ;-)
 
Mary mary, mój też wie że robił chłopaka:-)... Najlepsze jest to, że od początku tak gada i ja też przywykłam do myśli że będzie Kubuś... 6 lipca dopiero mam połówkowe i wtedy się dowiemy, czy miał rację... :-)
 
Anja ja też nie sikam jakoś wyjątkowo dużo, a w nocy wcale nie wstaję na siku. Jedyne co, to w ciągu dnia wydaje mi się że pęcherz mam pełniutki, idę siku, i wysikuję 3 kropelki:baffled:.
 
reklama
a ja dziewczyny w pewnym momencie przestałam czytać o tych wszystkich możliwych badaniach i postanowiłam wrzucić na luuuuuuuuuuuz:tak:. Mój M jest weterynarzem, codziennie wraca z obory, chlewa i innych dziwnych miejsc cały ufajdany wszystkim co możliwe. Kiedyś zajrzałam do jego ksiązki i jak przeczytałam o wszystkich chorobach które potencjalnie przynosi do domu i którymi mogę się zarazić to zwątpiłam:szok::baffled:. Wyszło na to że albo się rozwiodę, albo będę robiła codziennie po 20 badań albo odpuszczę... Wbrew pozorom tym wszystkim nie tak łatwo się zarazić
Pani weterynarz od naszego (byłego) kota też twierdziła, że niełatwo czymś się zarazić od zwierzaka. Sama mówi, że robi sobie badania raz do roku i jeszcze niczego nie złapała, a przecież codziennie od lat ma do czynienia z chorymi zwierzętami.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry