ehh tak głupio przynudzać, tym bardziej, ze to nie sa jakies wielke problemy. Ludzie to dopiero maja problemy...
Dołuje mnie mój wygląd, masakrycznie, z resztą wiecie teraz jesczez bardziej, bo musze sobie cos kupic a w nic sie nie mieszczę. Musze kupic jakies ciuchy na jesien a nie mam kasy. To tez nie jest tak, ze głodujemy, bo jemy pewnie az za dobrze ale kurde dla mnie nigdy kasy nie wystarcza, bo o co? A ja bym jednak chciala sie poczuc jak kobieta, z pełaną szafą albo chociaz półpełną (chociaz konieczne minimum). Jak mi teraz kasy na podstawowe ciuchy nie wystarcza to jak sobie poradzimy jak mojej pensji wogole nie bedzie? I tak juz teraz we wrzesniu będziemy musili zrezygnować z Kuby terapii ale to mnie jaks nie szczególnie martwi (choc pewnie powinno) bo dawałam rade sama prowadzic z nim ta terapie przez 2 mesiace i miec jakies sukcsy to dam rade i dalej i jakos chłopak przezyje. I teraz najgorssze chyba - nie mogę juz wytrzymac z dziecmi w domu. Dołuje mnie to, ze ciagle z nimi a jak mam moment to zapierniczam na szmacie i dołuje mnie to ze wogólę mogę tak myslec, co ze mnie za matka. Jak Michał jeszcze raz gebulę rozedrze to albo mu przywalę albo zrobię sobie krzywdę, powieszę na klamce albo skoczę z okna. Chodze spac o 2 tak zmeczona ze zasypiam w drodze do poduszki, wiec wiecie... posucha