reklama

Listopad 2009

Witajcie,

piknikowaliśmy sobie wczoraj z sąsiadami a dziś z okazji festynu zaliczymy zoo:tak:
ogranął mnie jakiś smutek i strach przed jutrzejszym dniem. Ryczeć chce mi sie na samą myśl- obawiam sie o swoje zdrowie psychiczne , bo coś ze mną słabo. Niestety pewnien etap się kończy

Kilolek pochwal się sukienka koniecznie!!
Lotka i te nieprzespane noce szybko miną, zobaczysz . O nic nie pytam;-)
 
reklama
Aza haha uśmiałam się. Ale ja też już nauczylam Julię grać w makao, kuku i inne te prostsze gry w karty, za rok mam nadzieję że załapie remika i będę szczęśliwa :-D Bo mój A nie lubi kart, zupełnie nie wiem dlaczego:confused:

Kilolek to super że dostałaś sukienki i należy Ci się medal :-)

Mama to Marcel wcielił się we e-ciotkę Dziunkę :-D czego się nie tknę to zepsuję. Albo może tak działam na sprzęty :-D do tego wylewam wszystko często i gęsto :-D niestety mam tak od najmłodszych lat i rodzina do dziś się ze mnie nabija :-D



Ja chodzę z Asią do lumpa i innych dużych sklepów i ona czasem mi gdzies tam zniknie z oczu ale zwykle trzyma się blisko, wie że ze sklepu wyjść nie może, a że teraz prawie w każdym są stoliki z kredkami czy zabawkami to zwykle tam grzecznie siedzi. W lumpach lubi siedzieć pod wieszakami z ciuchami :-D Ale jak Asia jest z Julią to jest jedno wielkie dzikowanie i takich zakupów wolę unikać.
 
Hej laski:-)
Doczekaliśmy się w końcu pierwszych ząbków u Marty, wyszły naraz dwie jedynki dolne:-)
Marysia już spakowana do przedszkola(podusia, ręczniczki do rączek, ubranie na zmianę, chusteczki i butki)..a ja zaczynam się denerwować..:zawstydzona/y:
Kilolek, gratuluję udanych zakupów:-)Jesteś wielka!!!
Lotka, ja już nie pytam;-) ale trzymam kciuki!!!
Dziunka, mój tez antykarciany...a ja z moimi rodzicami tyle partyjek remika w zimowe wieczory odwaliłam, że szok;-) Może moje uda mi się nauczyć grać:-D

Miłego dnia dziewczyny!!!
 
Wybaczcie ale ten dominikanin z linku agrafki bardzo mnie zirytował.. Mądrość w mądrości w jednej osobie.
Długo by pisać w każdym razie jeszcze kilku takich i dzieci znikną z Kościoła. Przyprowadzone na Pierwszą Komunię zrobią tylko wielkie oczy cóż to za dziwy , panowie w sukienkach , dziwne rytuały itp.
 
Nie wiem jak u Was, ale u nas w kościele są msze dla dzieci i te mogą tam nawet po ołtarzu biegać (maluchy) a dla starszaków są zawsze fajne kazania w których dzieciaki aktywnie uczestniczą i błogosławieństwo dla dzieci które jeszcze nie przystąpiły do I Komunii Św. i to jest fajne.
Ale prowadzenie dzieci na msze, które są niezrozumiałą i nudną paplaniną, (albo jak raz byliśmy było kazanie DO dzieci o aborcji) uważam za wielkie nieporozumienie.
Kościół powinien się starać przyciągać dzieci do siebie.

Maxwell
gratuluję ząbków!
 
Nie wiem jak u Was, ale u nas w kościele są msze dla dzieci i te mogą tam nawet po ołtarzu biegać (maluchy) a dla starszaków są zawsze fajne kazania w których dzieciaki aktywnie uczestniczą i błogosławieństwo dla dzieci które jeszcze nie przystąpiły do I Komunii Św. i to jest fajne.
Ale prowadzenie dzieci na msze, które są niezrozumiałą i nudną paplaniną, (albo jak raz byliśmy było kazanie DO dzieci o aborcji) uważam za wielkie nieporozumienie.
Kościół powinien się starać przyciągać dzieci do siebie.

Maxwell
gratuluję ząbków!

Ot i wszystko ujęte w jednym zdaniu:-)
 
Witam,

maxwell
ja też uwielbiam grać w remika, zawsze jak jestem w Polsce to z ciocią i sąsiądka gramy codziennie wieczorami:tak: teraz jak polecę też tradycyjnie bedziemy grać.
Dzisiaj muszę kupić bilety, znalazłam w miarę tanie, i 1 pazdziernika lecę zdziecmi a mąż do mnie doleci. Jeszcze nie mamy paszportu dla Wojtka ale mąż dzwonił do nich i powiedzieli ze do dwoch tygoni będzie więc mam nadzieje, ze prawdę mówili.

a 12 września teściowa do nas przlatuje, 13 musimy jechać zalatwić coś i bedzie siedziala z chłopakami, zostaje do 17 września, jakoś dam radę:-D a nawet się cieszę bo gdzieś bedzie można wyjść.

Kuba z tatą pojechali na basen. Wojtek właśnie zasnąl ale wcześiej tak się rozpłakał, ze aż się zanosił:szok: trochę się przestraszyłam.

Lotka też o nic nie pytam tylko 3mam mocno kciuki i czekamy na Maciusia:-)
 
maxwell gratuluję zabków!

U nas dzisiaj dozynki. Bylismy na Jarmarku produktów regionalnych. Zaliczyliśmy besiadę przy grilowanej kiełbasce tzn chłopy zaliczyły, bo co prawda A. - cerber mojego talerza - się nade mną ulitował i kupił mi kiełbaskę to chłopakom było mało po 1 (!) i zjedli tez moją :-D
 
Maxwell - gratki zębisków,
Polaa - nieźle Wam się wrzesień i październik zapowiada.
Kikolek - to super imprezka, a wyżerka typowa dla chłopów;-)
Lotka - że ja nie piszę o Tobie, to nie znaczy, że nie trzymam kciukasów, nie chcę denerwować mamuśki;-) i zadawać pytania typu "i co ruszyło się?";-), bo wiem, że bys nam zakomunikowała.:-D
Mi nogi w d weszły , ale dziewczyny zadowolone to najważniejsze, jesteśmy po obiadku, chwika relaksu zaraz z kawusią i plac zabaw obiecany.:happy2:
Co do mszy ... wiecie jakby spojrzeć na to bardzo tak filozoficznie i wniośle to eucharystia jest czymś mistycznym , tam następuje przemiana wina w krew Chrystusa i takie tam rzeczy, więc z punktu widzenia dominikanina to ma rację, jakby na to spojrzeć tradycyjnie, to jak wytłumaczyć dziecku , że Bóg jest w 3 osobach, że jest w niebie -i wszystko widzi, wie - to jest nie do pojęcia. Choć moim zdaniem jakoś kościół powinien pomagać rodzicom we wczesnej edukacji dzieciaków, a nie zwalać tego tylko na rodzinę....;-)
 
reklama
Kilolku jak pisałaś dzisiaj o tych dzieciach jeżdżących na rowerach podczas mszy to trochę się zdziwiłam ale dziś własnym oczom nie wierzyłam jak zobaczyłam chłopaka ok 4 letniego jeżdżącego na jeździku-samochodziku:szok: zagłuszał mszę normalnie a rodzice się cieszyli jakiego mają fajnego synka :szok: inny chłopak strzelał zabawkowym pistoletem a więc jeszcze lepiej.
Ale stwierdziłam że moje dzieci są jednak bardzo grzeczne:tak: Jedni rodzice ganiali swojego 3 letniego synka dookoła Kościoła, miałam wrażenie że on chyba celowo od nich ucieka:-D:eek: za każdym razem dostawał soczyste klapsy, po których był ryk, po czym mama brała go na ręce i trzymała na siłę, on się wyrywał. Potem zostawał wypuszczany na wolność i znowu było ganianie, aż wyleciał ze dwa razy na ulicę. W końcu mama usypiała go na ręku jak niemowlę.
Nie chcę ich oceniać ale dzieci bez rodziców depczących im po piętach były o niebo grzeczniejsze, chodziły sobie po placu i wcale nigdzie nie uciekały.

Jak wychodzi się z Kościoła to niedaleko jest Biedronka, Centrum Handlowe i inne sklepy i apteki więc tak jak ludzie wychodzili tak prosto całą wycieczką kierowali się na rodzinne zakupy ;-)



A tak to byliśmy na Festynie Chleba, Julka pojeździła na koniu pociągowym, Asia też koniecznie chciała ale udało mi się ją przegadać, nawet nie wiem jak ona by na nim usiedziała. Co innego kucyk ale tego akurat nie było ;-) Potem uderzyliśmy do parku, ale tam więcej ludzi niż drzew, dziewczyny trochę poszalały i teraz byczymy się w domu :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry