Hej, hej niedzielnie.
My odstawiamy zaraz Julię do szwagierki, idzie z nią do kościoła na poświęcenie plecaków a potem całą bandą do Julki kuzynki na kinderbal. My z kolei jedziemy do Swarzewa, dziś pielgrzymka, A chce zaliczyć mszę, a ja na odpuście kupić parę pierdół i cukierków ;-)
Chciałam do brata do wojska, do Ustki pojechać no ale trzeba by było rano wyjechać a szkoda żeby Julka nie pojechała tam z nami.
edit. zapomniałam napisać że noc była okropna. Najpierw zlądowała do mnie bratowa przed 23. I jedno szczęście, ale o tym zaraz. Potem Asia urządziła histerię totalną, oczy miała obłędne, aż się zmartwiłyśmy.W końcu zasnęła. Do 1 w nocy szukałyśmy komara, który wychodził z kryjówki tylko jak próbowałyśmy zasnąć

ledwo zasnęłam to już pół godziny później był telefon A że na piechotę wraca obładowany i czy po niego mogę przyjechać (dostał karton ciastek, dwa soki, dużą colę, kilka izotoników i dwie koszulki z imprezy

, za to kocham te imprezy miastowe). Najpierw mu odmówiłam, chyba z tego zaspania, ale stwierdziłam że nie mogę być taka wredna, tym bardziej że M była w domu. Wsiadłam w auto i pojechałam do Wejherowa. Ledwo A zjadł obiad i zasnęliśmy to już Asia przylazła z Julią bo im się chce pić

i siku. Była 3 rano. O 4 i jeszcze o 6 musiałam do toalety bo leci ze mnie niesamowicie. A o 7 już A nas budził na jajecznicę.
On jest niezniszczalny, jak Robocop. Cały dzień nosił sprzęty, 60kg barierki po dwie naraz i inne ciężary, jak przyjechał do domu to ledwo się mógł ruszać a dziś jest jak nowy.
