cześc dziewczynki..
uff.. wreszcie siadłam. Wiecie co, od tygodnia mam całkowicie rozregulowany dzień bo odbieram Alę z przedszkola po obiedzie, ale na szczęscie od jutra leżakuje. Jak zabieram ją tak wczesnie to nie ejstmw stanie zrobić NIC, dziś na obiad jadłam 2 drozdżówki. Ale potem o mnie - napisze do was, póki coś pamiętam.
mamajuli, ja też nie słyszałam zeby na chrzest chrzestni dawali pieniadze, ajeśli już to jakieś dromne kwoty. Ala od chrzestnej dostała krzyżyk na łańcuszku o ile pamiętam i karteczkę na pamiątkę. A od chrzestnego nawet nie paiętam.. Ale inna sprawa, ze ja do tego nie za bardzo przywiązuję wagę - jak czytam jak kilolek się profesjonalnie przygotowuje, fotograf, zaproszenia to myślę sobie, ze ostatnia ze mnie mameja

.
dziunka, twój A widze neizniszczalny, mój to tak tylko gadać potrafi, w praktyce to ja jestem nie do zdarcia. Także zazroszczę ci, bo ja się zaawsze 5 razy wkurzę zanim go zmusze do wstania np. Od dwóch dni ma katar, nie wytrzymam tego poprostu, mój tato hipochondryk i tutaj to samo..
kilolek ty jesteś najdzielniejsza kobita o jakiej słyszałam. Ale za bardzo się przejmujesz ! To znaczy na pewno nikt nic o tobie nie pomyślał przez te obcasy, raczej tylko tyle, ze chciałaś być elegancja prosząc chrzestnego. JA już zrezygnowałam z prób bycia elegancką, nie mam w co się ubrac i nie mam kiedy się spokojnie ubrać i uczesac. Ciągle jestem wymięta albo pozalewana mlekiem bo Wojtek wisi na cycku co godzina. Takze naparwdę podziwiam cię kobieto
lotka, witamy

. trzymam kciuki za domowe dotarcie wszystkiego

. Pamiętam Wojtusia w pierwszym miesiacu, też tylko spał i jadł, a ja po scianach chodzilam bo nie wiedziałam co zrobić ze sobą. Piękne czasu to były

.
A co u mnie, hmm..
Wojtek jest jęczydem strasznym - zaczynam inwestowac w różniste smoczki, załuję ze te po Ali gdzieś wywaliłam. Nie wyrobię już, na cycku wisi co godzina, na spacerze co 20 minut płacz w wózku. Przez ten ciągły płacz i marudzenie ejstem tylko coraz bardziej poddenerwowana.
Przez cały tydzień i dziś odbierałam Alę po obiedzie z przedszkola, szłyśmy na plac zabaw, potem do domu, ale w domu nie mogłam się z nią w nic spokojnie pobawić bo Wojtek marudził. Kończyło się tym, ze ja z nim leżałam a Ala znami siedziala i rozwiazywałmyśmy książeczki takie z zagadkami/zadaniami i w końcu też usypiała.
Przez to jęczenie nie mam dla niej czasu, jedyna czas na spokojną zabawę to podczas kąpieli Ali no i potem ksiązeczkę poczytamy w łóżku. Dobrze ze chociaż tyle.
Wszystkie dzici jakie znam dziamgają smoczki, dlaczego moje nie chcą ???????
No ale żeby nie było, Ala też ma swoje za uszami, ale o tym na zachowaniu :-)