cześć dziewczyny, co za dzień, padam na nos.
anawawka - myślę ze Wojtuś takim właśnie typem antysmoczkowym jest - dziś kupiłam kolejne 2 - MUM za 16 zł w kstałce łezki i Canpol ogrągły. I nic z tego
dziunka - Asia cwana z urodzinkami

. Ala też już sobie zapamiętała bo zaproponowałam ze zaprosimy dwie dziewczynki i dzisiaj pyta "A gdzie będziemy siedziały", ja na to "Przy niebieskim stoliczku", a Ala przerażona "Ale mamy tylko jedno krzesełko!" :-)
A jeśli chodzi o moje frustracje brakiem czasu dla Ali to staram się jak mogę, bawimy się ludzikami w kąpieli potem ta ksiażeczka w łóżku, w ciagu dnia też staram się jak mogę przy Wojtku będąc z nią rozmawiać itd, ale widzę, ze jak jest wojtek to zcasem coś w nią wstępuje, jakis diabeł normalnie i wtedy są już tylko nerwy i obrona Wojtka przed Alą. M wraca po 18.00 z pracy no i wtedy albo zabierze Wojtka -ale zaraz i tak już ciemno i zimno o tej porze będzie, albo pobędzie z Alą bo też jej cały dzień nie widzi. No nie wiem - moze ustalimy dni kiedy M zajmuje się Wojtkiem wieczorem a ja mam czas dla Ali wtedy ? Tylko, ze musiałabym z nią wychodzić z domu bo Wojtek będzie ryczał :/
martolinka tęsknię troszke czsami za tym 2-3 tygodniem kiedy babyblues mi przeszedł a Wojtus spał jak anioł. Teraz większosć rzeczy robię przy akompaniamencie jego ryku.
gawit no to widze że u ciebie też zebranie długie jak u mnie i też pretensje od męża

.
kilolek ja mam z tesciem podobnie

. pomaga, za darmo robi, a ze nie do końca tak jach chemy to inna sprawa. Ja to jeszcze patrze przez palce bo nie ejstem taka detalistą ale M to pedancik i zawsze jest afera.
ania ja też myślę , że ogórkowa jest ok
banana co do tych głosek to zapytam mamę i coś jeszcze napisze później.
Ala dziś leżakowała w przedszkolu wiec miałam wreszcie troche czasu a i tak latałam jak z motorkiem. Załatwiłam zgodę na chrzest w innej parafi, zrobiłąm zakupy, obiad sobie, pranie a potem musiałam się zapakowac bo po przedszkolu byłyśmy umówione z ciocią ze żłobka i dwójką dzieci na placu zabaw kawałek od nas.
Ala na placu szalała jak dzikus, mokra była cała, ale bawiła się z koleżanką śmiesznie. Ganiały po takim ogronmy domku, kładły się w nim i sobie rozmawiały o czymś

Ciocia ze żłobka jak posłuchała jak nam się dzici adaptują powiedziała ze myśleła że bedzie odwronie, ze taki chłopczyk zaadoptuje się w mig a Ala najpóźniej bo ona potrzebuje tego przytulania. Tymczasem jest odwrotnie, ala już idzie do przedszkola z uśmiechem, a ten chłopczyk płacze w dzień i w nicy że nie chce
no nic, kończe chyba bo padam..