hej

matko, wrszcie udało mi się zasiąśc do kompa, siedzę już godzinę i załatwian zaległe sprawy, oczywiscie Wojtuś już zaczyna się kołatać w sypialni słyszę...
Etna - nie zazdroszczę stania o 4.00 ale to sama radosć że Pawełek tak do przedszkola gna

Ciekawe z czego ta gorączka - mam nadzieję ze tylko jakiś wirus jednodniowy. Ala też leci z radością do przedszkola, strasznie się z tego cieszę. Wychodzić w ogóle nie chce do domu, ma tam swoją ukochaną koleżankę Olę i dopóki Ola jest, szzcególnie jak są na dworze, to ja sobie tam mogę spacerować w kółko tak się bawią. Przewaznie w pożar domku...


. Panie się dziwią, ze bardzo dużo dzieci chodzi do przedszkola, jeszcze zadna choroba ich nie wykosiła.
Dziunka, ja też bym wiele dała za zdjecie Asi

. Jak byłam w Stanach to tam też była to norma, że ludzie do sklepu (takiego ogromnego) przychodzili w:
- wałkach na głowie
- na bosaka (na bosaka proadzili też samochody..)
- w czymś co wyglądało na szlafrok lub inne mocno domowe ubranie
Także czułam się bardzo komfortowo wpadajac tam po 10 godzinach pracy na basenie w upale (w tym 2 godzianch jazdy na rowezre w tą i spowrotem) w brudnej i przepoconej koszulce
maxwell, super ten teambuilding. My mieliśmy w zeszłym roku taką integrację, ale dostaliśmy taki budżet że na zadne gotowanie nie starczyło.. byliśmy na zwykłej kolacji, a rok wcześniej były zajecia z ceramiki, ale intergracja to byłą żadna bo każdy się skupił i swoje dzieło dłubał

.Jeśli chodzi o pisenki to Marysia imrpowizowała ? Bo Ala nam wyśpiewyje piosenki z płyty "Rosnę z piosenką" do których dodaje swoje zwrotki
Ania, a Lena po takim obudzeniu jaki ma humorek ?
pola współczuję ciezkiego dnia wczoraj.. dla mnie najgorsze są te popołudnia jak jestem z dwójką w domu, już mam stres na samą myśl o nich i staram się siedzieć na dworze ile się da ale coraz zimniej jest.. Jak wracamy do domu, to Wojtek marudzi, Ala się wkurza, a mi się chce płakać, ze sobie nie radzę i jestem marna matka
Lotka, nie przejmuj się brzuchem - jak patrzę na mój to wydaje mi się, ze dopiero teraz, po 3 miesiącach się "wsysnął" (
Ana uwielbiam Cię za to określenie :-)). No i teraz jest flakowaty i bezmmęśniowy ale znacznie lepszy niż był

. Za to niestety włosy się sypią teraz i skóra sucha tragcznie, ręce zmaruję kremem co pół godziny..
Cleo ja oglądam "Czas Honoru", bardzo lubię. Oczywiscie nie w niedzielę bo o tej porze to ja jestem w wirze zajęć
martolinka, ja szczepiłam Alę jeszcze w klubiku, ale moim zdnaiem to ejst naciągane, bo firma ktora byłą właścicielem nie miała w nazwie nic mówiącego o tym, ze to klubik.. Wiec kazdy mógł mi to wysatwić. Wiec chyba masz rację ze tu niestety chodzi o interpretację i dobrą wolę pediatry.
No dobrze, nadrobiłam ile mogłam..
U mnie nic nowego, dni lecą jak szalone, Wojtuś w domu spać nie chce, chyba że z cyckiem w buzi wiec gonię w piętke z domowymi pracami. Jutro diziemy na kontrolne usg brzuszka i przezciemiaczkowe (to jeszcze od porodu się ciągnie te kontrole). Wczoraj byłam po skierowania i niestety Wojtuś w ciągu miesiaca z wagą spadł z 50 do 25 centyla, trochę się martwię. Do tego ma szorstką skórę na łokciach i nóżkach i kupki jak dla mnie troche takie śluzowate, nie zdziwię się jak wyjdzie jakaś alergia.
Ala zdrowa i kochana, wczoraj była z M na treningu piłki noznej o z takiego programu:
Footballbambini - Szkółki piłkarskie dla dzieci.
Bardzo jej się podobało, M mówił że super otwarte dziecko

, latała jak szalona i przybijała piąykę z trenerem

. Fajne to ejst bo trener wymyśla ćwiczenia, a dziecko trenuje z opienkunem/rodzicem i rodzic też się musi naganiać. Tak wiec chyba będą chodzić.
No nic, spróbuję inne wątki poczytać, pa
