no udało mi się usiąć na moment, Wojtuś zasnął, Ala się kąpie, zaraz mnie zacznie wołać na czytanie, a penie i Wojtek się obudzi i znowu będzie afera.. Mały jakiś niewyraźny jest.. Dałam mu czopka paracetamol, jutro chyba spróbuję siuśki złapać do badania i pójdę z nim do lekarza.
Dziunka - ja z Alą już od zeszłej jesieni chodzę do Grycana, ona na rurki i koktajl ja na koktajl i coś tam jeszcze. jest bardzo grzeczna i lubi ze mną chodzić

. A jeśli chodzi o Wojtka, to karmię tylko piersią, ale on je dziwnie, krótko, max 10 minut, więc nie wiem czy to mleko treściwe się pojawia.. Wypija wszystko do zera. Je często bo jest marudą to ja się z nim często kładę - co godzinę, półtorej - bo nikaj inaczej go nie uspokoję jeśli nie wychodzę na dwór. Za to jak mnie nie ma, a zdarzyło się ostatnio 2 razy tak, że nie było mnie po 3 godziny to nic nie zje, ani mojego ani MM tylko płacze cały czas. Jak przychodze to wcalke się na mnie z głodu nie rzuca tylko się uśmiecha jak mnie widzi i słyszy. No ale martwi mnie ta jego waga - może to jakaś alergia bo kupy śluzowate robi, ale na buzi nic mu nie wychodzi...
Lotka - super że Maciuś taki grzeczniak i bezproblemowy. I że cię babyblues ominął

. Co do chrzcin to u nas jedynym mankamentem było megadługie kazanie, był jakiś ksiądz z "parafii partnerskiej" i kazanie było pod znakiem zbiórki datków na jego parafię :/. Gadał 40 minut. Wojtka szlag trafił.
maxwell - fajnie że dziewczynki juz zdrowe i powodzenia na akcie notarialnym
martolinka - biedna Alcia z tym zatwardzeniem. Kiedy będziesz na tym koncercie ? jeśli u nas do marca trochę się Wojtuś ureguluje to zapraszam z koleżanką na nocleg - bo póki co u nas straszna partyzantka się zrobiła :/
etna - kobieto pracująca, widzę ze też nie masz czasu pisać
kilolku - dobrze, ze ci chociaż Zuza czasem pośpi w tym wózku - Wojtek ma jakiś czujnik ruchu wbudowany, jak tylko wchodzę do mieszkania od razu się budzi. Alicja spała duużo dłużej, mimo, ze wydawało mi się ze ciągle jęczy. Ona w tym wieku spała ze 2 godziny rano i po 3 na spacerze. Wojtek jak pośpi 2 godziny ciągiem to jest święto, zazwyczajpół - max godzinka.
No u mnie poza jęczeniem niewiele się dzieje, bo z niczym nie wyrabiam. Codziennie rano wyglądam jak M odprowadza Alę do przedszkola i wzruszam się jak widze tego mojego pendraka, jak idzie za rączkę i sobie podskakuje. I tak samo codziennie krew mnie zalewa jak w szatni po przedszkolu Ala nie chce się ubrać, ja jestem cała zgrzana i mały też, wyje mi na rękach

. Poza tym w tym tygodniu byłam z Alą pierwszy raz zamiast M na tym treningu piłkarskim i teraz Ala tylko ze mną chce chodzić :|.
No i chyba tyle..
Trzymajcie się laseczki. Spadam jeszcze na inne wątki póki cisza.