ja myslalam ze moze lalke wziasc jakas i przyzwyczajac powoli i zabraniac dla psa zblizac sie za blisko zeby nie lizał i wogole...
Kasia - lalka to zabawka, jak pies sie rozochoci i zlapie za lalke, to pomysli - plastki jak kazdy inny, moze sobie zakodowac!
Ja robie tak (od poczatku, od kiedy pies jest w domu) - codziennie wybieg (2-3h porzadnego spaceru z treningiem posluszenstwa oraz czescia rekreacyjna z innymi psami) sredni 5-8 km chodzimy, zabawki itd... ale chodzimy a nie siedzimy i patrzymy jak pies sie nudzi na lace z patyczkiem, zabawki itd. Potem w domu ma byc cisza - pies moze chodzic, spac, pic, jesc ale nie moze sie bawic. W domu nie ma zabawy. Do tego wszystkie psie zabawki sa MOJE a nie psa i ja decyduje kiedy i czy w ogole pies zabawke dostanie (pozytywne nakrecanie do posluszenstwa). Chce mi sie, nie chce misie - ide z psem nie ma ze boli!. Nie ogladam TV (nawet nie mam) po prostu sie ruszam na psi wybieg (cytadela) - trudno uhaha.
Dla odmiany koty to inna inszosc - wolne duchy

, ale tu tez rygor koty nie moga mi wchodzic na glowe, nie ma lazenia po stole, gryzienia po rekach czy innych rzeczy. Jak mnie kiedys Farys dziabnal jak go czesalam (MCO maja dluga siersc) to mu sie odgryzlam w ucho - nigdy wiecej tego nie zrobil. Maja swoje spanka i ja szanuja ich przestrzen a one maja szanowac moja - koty to kastraty, terytorialne bestie, wiec trzeba to ustawic jasno - to moj kawalek podlogi, to ich kawalek podłogi (np drapak, gora szafek)