Dziewczyny, dziekuje bardzo za mile slowa wsparcia i otuchy. My z Viki dalej lezymy. Skurcze troche oslably, tzn. nie sa juz ciagle. Pojawiaja sie co pare godzin na kilka - kilkanascie minut i mijaja. Jak leze to sie ze mnie nic nie saczy. Pewnie od Antybiotykow znow pojawily sie biale uplawy. Troche mi ciezko lezec z pupa w gorze - boli kregoslup i dol brzucha, ale jak leze na plasko jest lepiej. Dzis obudzilo mnie kapanie plynu, tym razem juz z obu piersi. Ale przeszlo, a pieczenie ustalo, jak wzielam prysznic.
Maz znow mial pecha. Pogoda popsula sie w trakcie lotu i musial przymusowo ladowac. Teraz czeka na poprawe warunkow, ale mowi, ze jak sie nie poprawia to rzuca to w diably i wraca do nas.
Dzis mam juz znacznie wiecej nadziei niz przedwczoraj. Przetrwalysmy dwie noce to przetrwamy jeszcze pare tygodni.