kilolek
podwójna listopadowa mama
ojoj to się mały najadl strachu! I jak go wyciągnęliście?a druga rzecz.... straszniejsza jednak....;-)
moja siostra ma półtorejrocznego synalka.... i on lubi siadać za kółkiem przed domem i udawać kierowcę... oczywiście potrzebne mu do tego kluczyki:-)
i dziś wszedł do autka a szwagra siostra go pilnowała... małomyśląc chciała wsiąść z drugiej strony i zamknęła małego żeby nie spadł z siedzenia a on wcisnął kluczykiem autozamykanie drzwii tak został w tym aucie z kluczykami a z 8 osób próbowało kombinować jak go wydostać ze środka......kombinowaliśmy drutami przez szczelinkę w oknie ale lipnie to szło... tym bardziej że mały chwytał za kabel i szarpał płacząc przy tym i denerwując się....
biedactwo....
A jamialam dziś okropne skurcze. Siedział teściowej na imieninach i byłam pewna,ze mały sie strasznie rozpycha, aż mnie wszystkie bebechy bolaly. Dopiero jak wstałam po jakiejś godzinie zrozumiałam,ze to wcale nie maly tylko skurcze, ale takie,że ni moglam się ruszyć. Jakos dolazłam do domu, po droodze było nawet ok. Skurcze nie bolaly, ale były, a w domu dosłownie mnie powaliło na kolana. Wzięłam no-spę, położyłam się ale wcale nie pomogło. 20 minut później wzięłam spatikol (kiedyś gin mi go przepisala na wszelki wypadek) i przeszło doslownie po 2 minutach ale już zaczęłam się niepokoić. Strasznie długie i bolesne jak na skurcze przepowiadające. Dobrze,że przeszły. Mam nadzieję, że się nie powtórzą. jesli tak będę musiała iśc wcześniej do lekarza. W piątek mam wizytę u tej głupiej ginki, bo akurat kończy mi sie zwolnienie. A u mojego nowego gina mam 4 sierpnia, a 6 sierpnia mam usg 3d więc o ile sytuacja się nie powtórzy, wszystko będzie pod kontrolą i wyjaśni się szybko.
i tak został w tym aucie z kluczykami a z 8 osób próbowało kombinować jak go wydostać ze środka......kombinowaliśmy drutami przez szczelinkę w oknie ale lipnie to szło... tym bardziej że mały chwytał za kabel i szarpał płacząc przy tym i denerwując się....
dobrze że miałaś tą tabletkę od lekarz

od wód płodowych... A tak serio - chyba faktycznie panikę zasiałam...
. a swoją drogą faktycznie więcej leżę i piję... Na wszelki wypadek
Niedawno za dużą kwotą były 2000tys, ale 1,5 odpowiadało. Wczoraj dowiedziałam się że wózek za 1,200(głęboko spacerowy)+z fotelikiem za 400zł(ale planuje kupić używany jaki się da Maxi Cosi Cabrio, za 300zł nawet są)to za dużo. I już straciłam cierpliwość. Usłyszałam od teściowej (tzn. drogą telefoniczną) "a po co ci fotelik??". No nieeee...A dziecko ze szpitala odbiorę w kartonie ?? A do lekarza pojechać ?? A do taksówki ?? A na zakupy ?? U mojego P w rodzinie nikt nie rozumie potrzeby posiadania fotelika, bo nikt nigdy nie miał ani prawa jazdy, ani, co za tym idzie - auta. I chyba nie rozumieją, jak łatwo, tym bardziej w godzinach szczytu, o kolizję. Nawet niech głupi kot wybiegnie na drogę. W sumie ja jeszcze prawka nie mam(robię od 1,5 roku i po prostu nie mam czasu...albo pieniędzy),ale np. mój brat czy mama mają. A ja na pewno nie pojadę do rodziny 1,5h drogi ode mnie bez fotelika! I stwierdziłam, że dzisiaj się tam przejdę, i jej wszystko czarno na białym wyłoże. Tak mi ta sytuacja nerwy napsuła, że już nie daje rady, właśnie przez takie głupoty. A mówią, że kobiety w ciąży są traktowane inaczej i się ich nie denerwuje...