reklama

Listopad 2010

Ania, nie przejmuj się. Końcówka ciąży jest naprawdę męcząca i każdemu już nerwy puszczają. Pomyśl sobie że jeszcze parę dni i będziecie w trójeczkę i wtedy będą inne powody do zdenerwowania ;)

Pamiętam jak ja lezałam w szpitalu i miałam tam czekać aż sie poród zacznie. W jednej chwili już chciałam żeby się zaczęło a zaraz potem się bałam i uważałam żeby się nie przemęczać żeby przypadkiem nie wywołac.
Aż pewnego dnia rozwinęło się zatrucie ciążowe i w ciągu chwili padła decyzja o rozwiązaniu ciąży.
Byłam tak zaskoczona że nawet nie pomyślałam o tym żeby sie zestresować.
 
reklama
Hej dziewczyny witamy nadal polaczone pepowina :) ale juz ostatni raz dzisiaj...jutro juz pewnie nie napisze bo o 7:30 mam byc w szpitalu :) a wiec o tej godz. pewnie juz bede tulic swoja kruszynke :)
Narazie jestem spokojna, ale w nocy juz pewnie bedzie stresik :)
Pozdrawiam i zycze milej niedzieli :)
 
hej kochane,
niezła akcja w szpitalu na pewno się nie raz widziałyscie :-)
Ja skumpowałam sę z koleżanką z pokoju, fajnie nam się gadało, na zajurz pzyszedł jej facet, patrze a to mój kuzyn :P taki daleki, dawno go nie widziałam, wiedziałam, ze jego dziewczyna jest w ciąży, ale nie sądziłam, że ma termin 2 dni po mnie :-D
U nas wszytsko oki, mały ładnie śpi i je (odpukać).
 
Mamia trzymam kciuki!
Aniu ja też się pokłócilam, pogodziłam i dziś chyba znowu się pokłócę, to wynik stresu, wkurza mnie każdy jego ruch... może jakby były pzytulanki i wogóle to jakoś lżej, a tak samotna, niezrozumiana..... jakoś ciężko
A ja torbę nadal nie spakowałam i może to jakaś metoda na szybszy poród, wszystko leży tylko wrzucić. No i imię, ograniczone do 2....
Śniadanie zjedzone - durna myśl, ostatnie przed ciachaniem, pranie zrobione, obiad u teściowej - zamówiona karkówka

Wszystko ostatnie.... dziwne uczucie.....
Odezwę się wieczorkiem
 
Mamia trzymam kciuki!

A ja torbę nadal nie spakowałam i może to jakaś metoda na szybszy poród, wszystko leży tylko wrzucić. No i imię, ograniczone do 2....

U mnie jest tak, że muszę zrobić krok w danym kierunku bo jak nie to nic nie drgnie. Tak było np z wyjściem ze szpitala:Poprosiłam męża by był na 8, zaspał przyjechał po 9,w szpitalu nie zadzwonili rano do mnie że jest poranna kontrola, poszłam sama później to mi powiedzieli że zadzwonią później po mnie bo coś się działo z jednym dzieckiem. Już się przestraszyłam że jak to tak pójdzie to my nie wyjdziemy. koło 11 mieliśmy ważenie i badanie przez lekarza pediatrę- powiedzieli że dziś wyjdziemy. Odetchnęłam z ulgą. Stwierdziłam a to dziś nie myję głowy wyjdę tak. Wybija godzina 13 idziemy po wypis wypisu nie ma. Godzina 14 nadal go nie ma, mężuś wk***** że ile to będzie trwało i takie tam, że jeszcze do lekarza musimy jechać po l4 a on do 16.30. Musiałam iść i umyć to głowę, wysuszyłam poszliśmy spotkaliśmy doktorka i wypis był gotowy ;). Widocznie nie mogłam wyjść ze szpitala z źle ułożonymi włosami.
Wieć ja bym tą torbę spakowała na Twoim miejscu.
 
To ja się melduję, że nadal 2w1...żadne przytulanki nie pomagają i mój uparciuch się nie rusza... . Miałam być jedną z pierwszych a będę jedną z ostatnich:D taki sobie psikus:)

Pozdrawiam wszystkie mamusie i milej niedzieli życzę!
 
Witam się niedzielnie!

Jakoś nie mam weny i czasu żeby pisać ale staram się podczytywać:) Teraz moje dziecię śpi więc mam troszkę czasu. Co u mnie, dziecko mam super grzeczne, w nocy idzie spać o 1 i wstaje o 8 rano!Także generalnie nie wiem co to nieprzespane noce:) W dzień budzi sie co 3h, zje, przewinę go, trochę się pobawimy z tatusiem i dalej spanko. Także naprawdę nie mogę narzekać. Dopiero wczoraj byliśmy na pierwszym spacerku, bo po tym długim pobycie w szpitalu musieliśmy odsiedzieć swoje w domu.
I jeszcze przypałętała mi się jakąś infekcja, szczypie, swędzi.... ehhh. Jutro wizyta u gina.

Trusia- 3mam kciuki za CC na pewno wszystko będzie dobrze i niebawem przytulisz swoje maleństwo:) Chyba dziwne uczucie wiedzieć kiedy to będzie.. U mnie wszystko było tak szybko że nawet nie miałam czasu się zastanawiać co i jak.

ania_cho- ja też pod koniec ciąży czepiałam się mojego N. o wszystko ale dzielnie to znosił:) Już niedługo wszystko się zmieni, sama zobaczysz.

Życzymy Wam razem z moim maleństwem miłej niedzieli:)
 
Hej Kochane, u nas spokojna noc - jedzonko raz - od 2.45 do 3.30 :-) Słuchajcie, mam taką propozycję - ponieważ wkrótce będzie to dotyczyło każdej z nas, chciałabym założyć wątek "rozwój listopadowych Maluszków" lub coś w tym stylu. Porównywałybyśmy w nim etapy na jakim znajdują się nasze Szkraby (np. podnoszenie główki itp.). Wiem, że dużo z tych informacji i tak przewinie się w głównym wątku, ale taka skarbnica doświadczeń będzie bardzo przydatna. Co Wy na to?

Mnie np. niepokoi to, że mój synek wciąż wygina ciałko w łuk - oczywiście nie przez cały czas, ale dość często mu się to zdarza przy noszeniu go (raczej dobrze go noszę - pediatra nie zgłaszał zastrzeżeń). Czy Wasze Szkrabiki też tak mają lub do kiedy miały? W każdym razie jeśli nie macie nic przeciwko popołudniu założę ten wątek i opiszę problem dokładniej.

My zaraz wyruszamy na pierwsze wybory Leonarda :-)
 
reklama
Witam z rana, u nas nocka super.
Zasnęliśmy z Leosiem o 19 i się dopiero obudził o 24, zjadł, potem o 3 i następnie o 6:15 więc dal mamusi pospać, bo wczoraj była sobota, więc ja sprzątałam calutkie mieszkanie :)

Holly ja jestem jak najbardziej za takim wątkiem!

Trusiu.
...nie patrz z takiej perspektywy że ostatnie.....myśl w kategorii że już jutro zobaczysz maleństwo, utulisz i wszystkie smutki i niepewności odejdą na bok....mówię Ci (tzn. piszę ) sama się przekonasz!!!

nissanka ja piję mleko codziennie i nie mamy problemów póki co......a o wypisach mi nie pisz, bo my od 8.11 codziennie słyszeliśmy że wyjdziemy, a wyszliśmy 16.11......

aduska
kochana szykuj się, zostało Ci tak niewiele.....

ania_ch0 myślę że takie foszki pod koniec to normalna rzecz, Twój P też musi zrozumieć że hormony szaleją i nie jesteś w stanie nic na to zrobić. Mój T. olewał moje fochy i jakoś mi samo przechodziło.

daissy_
ja też tak mam póki co (odpukać) że mały śpi-je-bawi się i tak w kółko....więc cieszmy się póki jest dobrze.....

mamcia10 trzymam kciuki za Was!!! Jutro już utulisz swoje maleństwo!


Ale muszę Wam napisać, że ja strasznie dobrze czuje się teraz po porodzie w swoim ciele, schudłam dość mocno, mimo że waga wysoka (pewnie przez baloooony) i każdy kto mnie widzi nie może uwierzyć że 2 tygodnie temu rodziłam, dzisiaj już brzuszek jest płaski, rozstępy dosłownie kilka i już bledną, a dodam że przed ciążą miałam oponkę na brzuszku której teraz nie ma :D
Więc z tej strony jest naprawdę super, i mimo że nie muszę, to dalej trzymam dietę, nie używam cukru i tak mi chyba zostanie :)

My dzisiaj mamy wielki dzień, 50-te urodziny mojego taty i Leoś zostanie oficjalnie przedstawiony rodzinie :D

Pozdrawiamy!
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry