Miłka79
Zaangażowana w BB
Witam po weekendzie.
Niestety wczoraj wylądowałam na izbie przyjęć z plamieniami i bólem brzucha ale na szczęście wszystko jest w porządku, zwiększono mi dawkę luteiny do 2x2 i dorzucono nospę i oczywiście mam się oszczędzać.
Ezlu, z państwową służbą zdrowia w Polsce bywa różnie. Moja ciąża była zaplanowana i chciałam się do niej dobrze przygotować więc 3 miesiące wcześniej rozpoczęłam poszukiwania dobrego państwowego lekarza, który przyjmowałby w przychoni przyszpitalnej. Znalazłam, zapisałam się, termin na za półtora miesiąca. Dzień przed wizytą zadzwoniłam potwierdzić, następnego dnia poszłam na wizytę i ... okazało się, że pan doktor od 3 miesięcy nie pracuje w przychodniSzoda, że nikt mnie o tym nie poinforował jak się zapisywałam. Trafiłam do innego lekarza, powiedziałam, że planuję ciążę i chciałam zrobić badania. Ani nie dostałam skierowania na żadne badania ani nawet mnie nie zbadał na fotelu
Usłyszałam, że mam przyjść jak zajdę w ciążę. O ciąży dowiedziałam się 21 marca, zadzwoniłam, żeby się zapisać do lekarza, termin 18.04. Nie skorzystałam, na szczęście mam z pracy abonament w Medicoverze i w tym mam prowadzenie ciąży. Tutaj lekarz nie robi mi żadnych problemów. Szczerze mówiąc nie wiem czy gdybym czekała do 18.04. na wizytę byłabym jeszcze w ciąży.
Wczoraj na izbie przyjęc dostałam skierowanie do przychodni przyszpitalnej z zaznaczeniem, że wizytę mam mieć w ciągu tygodnia. Dzisiaj rano z czystej ciekawości zadzwoniłam żeby się zapisać, usłyszałam, że pierwszy wolny termin jest po długim weekendzie majowym i nic nie mogą zrobić z tym, że mam mieć wizytę w ciągu tygodnia.
Ciężko jest znaleźć dobrego ginekologa państwowo, często też niestety widać różnicę w traktowaniu jak się pójdzie do tego samego ginekologa państwowo i prywatnie.
A mi trafil się lekarz jak na razie idealny. Jest to pan po 60, przyjmuje na kasę chorych a gabinet ma tak wyposażony jak pewnie niejeden oprywatny. Odpowiada na każde pytanie. ostatni bolał mnie brzuch , miałam stracha że coś się dzieje, poszłam do niego i mówię że pewnie uważa mnie za panikarę, a on mi na to, że przecież po to on jest, po to został lekarzem aby pomagać. i dał mi swój prywatny numer( komórkowy i domowy) tak na wszelki wypadek. w gabinecie jest aparat USG i jeżeli jest potrzeba to badanie jest robione. a mój małżonek na specjalnym kolorowym druczku dostał zaproszenie na następne badanie by posłuchał serduszka.
Moja ciąża należy do tych zwiększonego ryzyka i widzę, że nie tylko ja się przejmuje ale pan doktor również. rozmawia ze mną jakie badania bedziemy robić, na czym będą polegały, jakie są wyniki, itp. więc na razie nie mam powodów do narzekań. No chociaż... pielegniarka mogłaby się częściej uśmiechać
Szoda, że nikt mnie o tym nie poinforował jak się zapisywałam. Trafiłam do innego lekarza, powiedziałam, że planuję ciążę i chciałam zrobić badania. Ani nie dostałam skierowania na żadne badania ani nawet mnie nie zbadał na fotelu 