Witam
Dawno nic nie pisałam, ale mam zaległości w czytaniu

Pozostało mi tylko... ponad 70 stron, więc nie wiem kiedy przez to wszystko przebrnę

Dziś pobolewa mnie trochę głowa. Chyba powróciły nudności, ale tym razem głównie poranne. Myślałam, że będę miała już spokój.
Byliśmy na usg we wtorek. Jako, że miałam skierowanie od ginki, więc zdjęć, ani opisu nie dostałam. Mam się po nie zgłosić przed wizytą u lekarki. Obawiam się, że pewnie ona je sobie weźmie, a ja nie będę miała namacalnego dowodu. czy tak bywa z usg ze skierowania? Z kolei jak robiłam badania (też na nfz), to dostałam kopię wyników dla siebie, oryginał dla lekarza. Choć w przypadku usg wątpię, czy lekarz robiący usg wykonał podwójne zdjęcia.
Na usg obserwowaliśmy maluszka. Od razu "wyskoczył" jak tylko przyłożono mi urządzenie do brzucha . Najpierw leżał bokiem, u góry widać było czasem pokazujące się kostki rąk i nóg, potem maluch obrócił się do nas kręgosłupem. Lekarz mierzył go, przybliżał. Jak zapytałam, czy można sprawdzić przezierność karkową, to powiedział, że to ostatni dzień w zasadzie, bo jutro mogłoby byc za późno - byłam w 12t3d, tyle, że na pierwszym usg stwierdzono, że ciąża jest starsza o 3 dni, więc może na wtorkowej wizycie "dobiłam już 13 tygodnia. 13 tydz jest chyba granicznym, kiedy wykonuje się takowe badania genetyczne. Na skierowaniu miałam wypisane od 11-13 tyg.
Lekarz powiedział, że wszystko w porządku, a dzidziuś ma 6,5 cm. No nie był zbyt rozmowny. Pewnie moja gin mi więcej powie.
Dziś czeka mnie jeszcze bal z okazji ukończenia moich studiów, choć ochoty jakiejś większej nie mam na nocne imprezy, ale to ostatnia taka w takim gronie, więc warto iść. Mam nadzieję tylko, że będę dobrze się czuła.
Magisterka jeszcze mnie męczy, bo oprócz badań, została mi do napisania teoria.
Jutro jedziemy na weekend do teściów.
Rozpisałam się trochę
Życzę miłego weekendu, a dzisiejszy dzień jest idealny na spacery
