nimfii
nadzieja umiera ostatnia
ANUS my na chwile obecna znamy sie z mezem 8 lat i tez miedzy nami roznie bywalo. Na samym poczatku to on byl straszny zazdrosnik. Nieraz klucilismy sie o jego zaborczosc az w koncu kazdemu z nas wpadl do glowy pomysl skoku w bok, ale nie do konca udany bo szybko sie zreflektowalismy ze jednak chcemy byc tylko ze soba. Wtedy tez przyszedl czas na powazny plan zwiazany z ciaza i slubem. Potem w malzenstwie tez mnie nieraz oszukal i ja jego w sumie tez. Nie chodzi o wiernosc, a raczej o szczerosc w wyrazaniu mysli i uczuc. Takze ostatnie dwa lata bardzo duzo zmienily miedzy nami. Chyba wydoroslelismy i zmienilismy priorytety. Juz tak bardzo nie skupiam sie na tym gdzie on jest i co robi. Po prostu dalismy sobie troszke wiecej prywatnosci. Ale oczywiscie chcialabym z nim gdzies wyjsc razem ;-) tylko ze u nas wtedy to organizacyjnie trzeba planowac z wyprzedzeniem.



niech kase oddaje i jeszcze koszty [przesyłki opłaci dupek jeden!