• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Listopad 2011

Witam,
mam pytanko czy któraś z was była może na kontroli z zus-u, ja niestety wczoraj miałam tą taką (nie)przyjemność - Pani orzecznik spytała dlaczego jestem na l4, i czekała na moje tłumaczenie, sprawdziła mi ciśnienie, kazała pokazać brzuch - nie wiem czy sprawdzała czy to przypadkiem nie poduszka :), i na zakończenie pani poinformowała mnie, że mogę ubiegać się o zwrot kosztów dojazdu - ale oczywiście nie w tym oddziale ;)

Nie miałam. Ja nawet nie mogłabym się stawić na taką kontrolę, bo nie mogę z łóżka wstawać.
 
reklama
malpa siedze od kwietnia na L4 i na razie nikt mnie nie chciał kontrolować ...odpukać...ale słyszałam, że to się zdarza
nimfii u nas kilka dni temu była podobna sytuacja, mojemu mężowi zaproponowano awans ( pracuje w firmie odzieżowej ) co wiązałoby się z dłuższymi pobytami poza domem, w tej chwili nie ma go 2 noce w tygodniu, po przeanalizowaniu za i przeciw zrezygnował ( jeszcze musiał się pogimnastykować, jak dyplomatycznie to załatwić, żeby nie wyjść na gościa mającego wszystko gdzieś:sorry2: ) Stwierdziliśmy, że dodatkowa kasa którą mu zaproponowali ( 500 zł) jest wogóle nieadekwatna do tego, że będzie widydwał swoja długo oczekiwaną córunię bardzo sporadycznie i straci raz na zawsze wiele momentów z jej życia. To , że nie ma go przez 2 noce w tygodniu przerabiamy juz od dawna , ja przywykłam, on troche narzeka, ale nie ma rady, wg mnie nawet nam to dobrze robi, bo można czasem od siebie odsapnąć, zaufanie do siebie mamy. U mnie jest jeszcze o tyle dobrze, że mam dwójkę właściwie dorosłych dzieci , które na pewno pomogą przy małej jak męża nie będzie, Ty byłabyś z dwójka maluchów sama, a to już jest "jazda" ( zwłaszcza w sytuacjach awaryjnych, typu lekarz, choroba itp. ) Musicie dobrze to wszystko rozważyć, wiadomo, że kasa jest nam wszystkim potrzebna, ale też rozsądnie trzeba temat oceniać, kasa to nie wszystko.

Ja wczoraj wieczorkiem miałam wizytę, wszystko w sumie ok, po za tym, że odrobinkę szyjka się skróciła, ale jest w normie, pogadaliśmy z moim lekarzem trochę o ZZO, generalnie jestem na nie zdecydowana, gin popiera, mówi, że odkąd w tym naszym nowym szpitalu jest możliwość korzystania z tego, pacjentki bardzo to sobie chwalą, często korzystają, te które rodziły wcześniej normalnie i potem z ZZO mówią, że to "niebo-a ziemia", więc ja się nie mam zamiaru bawić w żadną bohaterkę ( znam uroki porodu ), tylko decyduję sie na to znieczulenie, w październiku będziemy szczegółowo się dogadywać...jedyny minus to koszt: 800 zł, ale wysupłam ;)
Myślałam, że drętwiejące od czasu do czasu palce w kończynach i przechodzący czasem taki "prąd" to może być od ucisku dziecka na kręgosłup, tymczasem gin zalecił zażywanie na to magnezu + wit. B6:sorry2:
 
Cześć dziewczyny, ale nadrukowałyście!
Ja juz po glukozie, nawet na początku było niezłe z tą cytrynką, ale jak zobaczyłam że zostało coś na dnie i pani laborantka poszła to rozrobić, to aż zaczął mnie boleć żołądek od tej słodyczy.
Potem do babci na leżakowanie i jakoś poszło. Zobaczymy w przyszłym tyg. jak wyniki.
Kasiente kłucie rzeczywiście niemiłe, ale zobaczysz jak Ci szybko zleci!
Madzia jaka była ta przezierność? Jeśli pow.4 to może na coś wskazywać a tak niekoniecznie...Kość nosowa czasem jest niewidoczna, bo króciutka, a przepływy też mogą swiadczyć o zaburzeniach w krążeniu. Podwyższone NT tez jest np.w wadach serduszka. Teraz koleżanka pewnie będzie miała amniopunkcję albo biopsję kosmówki, trzymamy kciuki, czekanie na wynik pewno będzie dla niej trudne..
 
Ostatnia edycja:
Nimfii, co do tych wyjazdów to jeśli zarobki są większe to bym poważnie się zastanawiała. Z resztą to chyba nie będzie tak, że Twojego męża nie ma w domu po parę miesięcy, prawda? Mam koleżankę której mąż jest marynarzem, mają 2,5 letniego synka i ona ma jeszcze 15 letniego syna (bardzo młodo go urodziła). No i ten synek traktuje swojego brata jak tatę, a taty prawie nie pamięta, bo go nie widuje. Jeśli miałoby to tak wyglądać (wyjazdy na 3-4 miesiące i krótki pobyt w domu), to bym zdecydowanie odradzała, bo przecież maluszek też musi mieć kontakt z tatą, to bardzo ważne. Oceńcie ile macie plusów a ile minusów. Może rzeczywiście kasa nie jest tego wszystkiego warta. Liczę, że się jakoś Wam uda :)
 
Dziewczyny mialam wam jeszcze napisac propo tego tematu wczorajszego - siedzenia w domu, ze i my z Mackiem sporo czasu spedzilismy w domu przez lipiec przez ta pogode zmienna i deszczowa. I tez nas male katarki trzymaly ;-) jednak nie ma to jak ruch na świerzym powietrzu.
A teraz nawet jak jest ladnie to duzo siedzimy w domu bo nie mam juz sily biegac za Mackiem :-( No i on sam mowi ze woli siedziec w domu z mama niz ze mna wychodzic, bo to za duzo stresu dla nas - ciagle go upominam zeby sie nie oddalal, a on chcialby pobiegac choc troszke.
Dobrze ze ma tate i dziadkow pod reką to go oderwa od tej nudy choc troszke :sorry2:





Przed chwila dzwonil do mnie maz, ze rozmawial w sprawie nowej pracy. Bedzie dzis rozmawial z gosciem ktory proponuje mu jazde ciezarowka z towarem po Niemczech i Francji.
Zastanwiamy sie co robic, bo to lepsze pieniadze niz teraz, ale cos za cos.... Maz moze byc nawet kilka dni poza domem.
Z tego co podejrzewam i pamietam Wasi niektorzy partnerzy taki styl pracy maja? Jakbyscie mi mogly naświetlic plusy i minusy takiej pracy wyjazdowej? Bo sam nie wiem co myslec.... :confused:
hm...no z doswiadczenia powiem ze jak maz zawsze mi wracal do domu o 16 a teraz wyjezdza przynajmnije na jedna noc w tygodniu to ciezko sie bylo przestawic. Ale to kwestia przyzwyczajenia...a jak zarobki wieksze to i lzej wam bedzie z dwojeczka. Wszystko da sie przezyc. A moze beda plusy bo bedziecie tesknic za soba i bedziecie miec duzo do obgadania po jego powrotach:) A powiem szczerze ze czasem tak dobrze samemu posiedziec z wlasnymi myslami;) Sprobujcie:) zobaczycie jak sobie bedziecie radzic z tym:)

Witam,
mam pytanko czy któraś z was była może na kontroli z zus-u, ja niestety wczoraj miałam tą taką (nie)przyjemność - Pani orzecznik spytała dlaczego jestem na l4, i czekała na moje tłumaczenie, sprawdziła mi ciśnienie, kazała pokazać brzuch - nie wiem czy sprawdzała czy to przypadkiem nie poduszka :), i na zakończenie pani poinformowała mnie, że mogę ubiegać się o zwrot kosztów dojazdu - ale oczywiście nie w tym oddziale ;)
uuu no popatrz....ciekawa sprawa...ale wezwanie dostalas czy ktos do ciebie przyjechal???

No ja mam tak ze lezalam najpierw w szpitalu, a teraz ta cukrzyca wiec jakby im sie zachcialo to wiem co mam mowic:)

No ale dziwne to nawiedzanie ciezarnych szczerze mwoiac:///

Aaaa musze sie pochwalic ze cukier po kolacji mialam SUPER!!!! tylko 88 jednostek:)
 
Margana zycze Ci szybkiego powrotu do zdrowia!!!

Bardzo Wam dziewczyny wspolczuje ze musicie lezec cały czas choc czasami zazdroszcze jak poł nocy siedze to oddałabym wszystko zeby sie połozyc i najlepiej zasnac...Ale juz niedługo, czego mama nie robi dla swojego dziecka...Tak sie zastanawiam czesto jakby wygladał swiat(czy wogole jescze by był:-Djakby panowie mieli rodzic dzieci...-kleska)

Bardzo fajnie ze częsc dziewczyn ma swoje prywatne forum chociaz musze powiedziec ze jest to troche przykre to tak jakby ktos w towarzystwie mowił sobie na ucho ale to tylko moje zdanie...

Niuniunia gratuluje napewno pysznej zupki ja tez robiłam wczoraj i tyle mi jej wyszło ze chyba 3 dni bedziemy ja jesc:tak:

agutek ale super ze juz 30tc ja ciesze sie z kazdego dnia bo tak sobie mysle ze gdyby odpukac cos złego mogło byc to zawsze lepiej jak ta ciazza jest bardziej zaawansowana... u nas w Matce Polce(zajmuja sie czesto trudnymi przypadkami)to sie smieja ze dla nich 30-31tc to donoszona...sa przyzwyczajeni i chyba dlatego...Jescze 8-12 tygodni i nasze kruszynki beda z nami...

Zycze miłego i słonacznego dnia!!!Ja o 11 ide na masaz juz odliczam godziny:-)
AGUS CO do prywatnego forum to masz racje, ale ja Ci napiszę o co chodzi tzn.tu mogą zaglądać wszyscy nawet nie piszący z nami i dziewczyny uznały że fajnie będzie mieć takie dyskretne forum gdzie trochę bardziej swobodnie będzie można popisać bez krępacji i mniej anonimowo, bo ponoć czasem na forach znajdują się nieuczciwe czy nie do końca normalne osoby(choć mi się wydaje że wszystkie jesteśmy fajne i zgrane :))) ) wiec postanowiły założyć wątek dla tych z nas które są bardziej ''zadomowione'' i takie pewniejsze że nie podszywają się pod kogoś , tam piszemy sporadycznie . założyła tą grupę chyba juliett wiec napisz do niej to myślę że dopisze Cie do nas jeśli masz ochotę oczywiście, ja jestem za :)) a ta grupa powstała dawno wiec od tego czasu kiedy została utworzona nie doszły do nas nowe osoby bo zapewne chętnych nie było bo i tak raczej najczęściej tu piszemy oficjalnie :)
mi to rybka gdzie piszę bo tak was wszystkie polubiłam że to bez znaczenia tu czy tam :) zresztą sama chyba po paru tygodniach zorientowałam się że jest coś jak grupa ;)
zmieniając temat nie jest Ci lepiej po tych masażach? nadal tak cierpisz? bo ja po masażu wczorajszym odzyskałam czucie w ręce i cierpnięcie minęło mogę zacisnąć piąstkę :)) mam nadzieje że choć na tydzień mi to starczy -ale co tam jak nie ręce to moje żylaki :)
jutro kochane śmigam na działeczkę do rodziców co jest równe brakiem netu :( wiec dopiero koło wtorku zajrzę do Was pozdrawim serdecznie
 
Ostatnia edycja:
madzia wspólczucia dla tej mamy co ma problemy z dzidzą ale póki to nic pewnego wiec trzeba miec nadzieje ze bedzie oki czasem lekarze nastraszą a sie okazuje ze dziecko zdrowe ja bynajmniej trzymam kciuki za tą kruszynke
kasiente
podziwiam Cie jak pięknie i dzielnie sobie radzisz z tą cukrzycą naprawde silna z Ciebie babka - zazdroszczę ja to szybko sie podłamuje byle tak dalej wkoncy 3 mc i bedzie lepiej
nimfi musisz przemyslec z męzem za i przeciw i wtedy dojdziecie do wniosku kasa wieksza zawsze sie przyda nie obecnosc meza troche boli , mojego nie ma czesto ale po latach sie przyzwyczailam juz do tego - tylko u Was pojawi sie mala istotka czy podolasz sama?
 
Dziewczyny mialam wam jeszcze napisac propo tego tematu wczorajszego - siedzenia w domu, ze i my z Mackiem sporo czasu spedzilismy w domu przez lipiec przez ta pogode zmienna i deszczowa. I tez nas male katarki trzymaly ;-) jednak nie ma to jak ruch na świerzym powietrzu.
A teraz nawet jak jest ladnie to duzo siedzimy w domu bo nie mam juz sily biegac za Mackiem :-( No i on sam mowi ze woli siedziec w domu z mama niz ze mna wychodzic, bo to za duzo stresu dla nas - ciagle go upominam zeby sie nie oddalal, a on chcialby pobiegac choc troszke.
Dobrze ze ma tate i dziadkow pod reką to go oderwa od tej nudy choc troszke :sorry2:





Przed chwila dzwonil do mnie maz, ze rozmawial w sprawie nowej pracy. Bedzie dzis rozmawial z gosciem ktory proponuje mu jazde ciezarowka z towarem po Niemczech i Francji.
Zastanwiamy sie co robic, bo to lepsze pieniadze niz teraz, ale cos za cos.... Maz moze byc nawet kilka dni poza domem.
Z tego co podejrzewam i pamietam Wasi niektorzy partnerzy taki styl pracy maja? Jakbyscie mi mogly naświetlic plusy i minusy takiej pracy wyjazdowej? Bo sam nie wiem co myslec.... :confused:
no cóż ja się staram z młodym wychodzić codziennie ale trzymam go albo w wózku albo cały czas za nim chodzę ,bo wiem że jak mi gdzieś dalej ucieknie to go po prostu nie dogonie a o nieszczęście nie trudno
jeśli chodzi o prace to najlepiej jak już poznacie szczegóły bo znam kilka osób które tak żyją i jedne sobie chwalą a inne nie więc to chyba kwestia podejścia , na pewno będzie ci ciężko jak zostaniesz sama z dwójką dzieci ,ja sobie nie wyobrażam żeby mój tak pracował
A ja mam dzisiaj humor do bani.Jakos tak te homony czy coooo????
Koleżanka przedwczoraj miała robione usg genetyczne w 13 tc i wyszły jkieś nieprawidłowości co do przezierności,wczoraj była w poradni prenatalnej na powtórce i nie jest dobrze-przezierność za wysoka,kości nosowej nie widać,przypływy nieprawidłowe-to wszystko swiadczy o zespole downa :-( Poprali krew do badań prenatalnych i czeka teraz 2 tyg.Kurcze tak mi jej szkoda.Przez to spać nie mogłam.

Zaraz jade do lekarza z wynikami - już tez pisałam na odpowiednim wątku,a tymczasem muszę się na chwilę położyć ,bo znów mi słabo :-(
Ciao.
ostatnio moja znajoma ma podobnie :-(:-(:-( niestety ,najgorsze że jakieś 3-4 lata temu w 6 m-cu urodziła martwe dziecko bo też byly jakieś problemy i od tej pory się starali i teraz jak się udało to znowu coś :-(:-(:-( ,strasznie to smutne
mam nadzieje jednak że u twojej koleżanki to się okaże tylko pomyłką
a w drodze powrotnej spotkaliśmy mego męża kolegę i poszliśmy na piwo tzn. oni, miało być po 1 a skończyło się na 3, dobrze że już zamykali bo juz na koleje polowali. a że mój prawie wogóle nie pije, to troszku go ścieło, ale miałam z niego ubaw. a jakich fajnych rzeczy się dowiedziałam.
oj mój jak za kawalera jeszcze się napił to też zawsze było wesoło :tak: ,teraz to już rzadko pije chyba że małe piwko ;-)
Witam,
mam pytanko czy któraś z was była może na kontroli z zus-u, ja niestety wczoraj miałam tą taką (nie)przyjemność - Pani orzecznik spytała dlaczego jestem na l4, i czekała na moje tłumaczenie, sprawdziła mi ciśnienie, kazała pokazać brzuch - nie wiem czy sprawdzała czy to przypadkiem nie poduszka :), i na zakończenie pani poinformowała mnie, że mogę ubiegać się o zwrot kosztów dojazdu - ale oczywiście nie w tym oddziale ;)
współczuje tej kontroli , chociaż z tego co słyszałam to potrafią różne sztuczki stosować na chorych żeby sprawdzić czy faktycznie mają problemy zdrowotne :tak:
Aaaa musze sie pochwalic ze cukier po kolacji mialam SUPER!!!! tylko 88 jednostek:)
to super :-)

mnie od kilku dni męczy zgaga ,niezależnie od tego co zjem :szok: ,dobrze że sobie kupiłam herbatkę imbirową i wcinam migdały to zawsze jakaś ulga
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry