Gola współczuję Ci kłótni, faktycznie przez telefon gorzej się rozumie drugiego człowieka. Ja Wam powiem, że u nas też tak jest trochę taka atmosfera poddenerwowana. Choć staram się nie krzyczeć tylko dużo rozmawiać z moim P. Może Ty kochana też powinnaś spróbować więcej rozmawiać, może mu przejdzie ta dziwna zmiana zachowania. Choć zauważam po swoim, że jego chyba też bierze stres przedporodowy.
U mnie ostatnio jest na pieńku z mamą, która z nami mieszka. Tzn my u niej. Wiem, że chce nam pomóc ogarnąć to wszystko ale i ja i P. mamy dość ciągłego jej ustawiania nas, że to źle robimy, tak nie można, a to coś tam. Ostatnio się darła na P. że powiesił mokre bokserki (które sam uprał) na suszarkę w łazience i woda trochę kapała z nich. No myślałam, ze wyjdę z siebie. Co dzień słucham, że to źle zrobił, tamto źle zrobił. Dobija mnie to nerwowo...