• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Łukaszek 25tc waga 540g ur.22.12.2011

Klebsiella też niestety popularna. Mogła ona bytować nawet i na rurce intubacyjnej. Meronem powinien ją ubić w pieron raz-dwa, jest to jeden z najsilnieszych antybiotyków.
Flucan (flucon?), ewntulanie fluomykon czy coś co się w ten deseń tak się nazywa jest na pewno na tę grzybicę. Nie jest to najsilniejszy lek na grzybicę. Myślę, że to w sumie dobrze bo jak już pisałam leki na grzybicę nie lubią się z silnymi antybiotykami a dodatkowo jeśli grzyb jest niepotwierdzony to faktycznie lepszy flucan niż zastosowanie takiego ostrego leczenia jakie miało miejsce u nas.
Osobiście myślę, że jak mały miałby grzybicę, to pomimo tego leku, który bierze, miałby również inne objawy grzybicy i jego stan raczej by się pogarszał, grzybica to okropne dziadostwo.
Mały jest bardzo silny, skoro już pokonał gronkowca, to zobacz jak on walczy!:) (a nie mówiłam, że wankomycyna go ubije?:D)
'Chociaż tyle' w przypadku pokonania gronkowca w stosunkowo niedługim czasie jest dużym sukcesem!
Klebsiella jest o tyle niefajna, że męczy drogi oddechowe, miezy innymi płuca, stąd małemu źle oddychać i zbiera się wydzielina. Ale jest odsysany na pewno i to też pomaga mu oddychać.
Będzie lepiej i będzie dobrze! jeszcze tylko troszkę:)
Dużo siły!
 
reklama
na pewno odśluzowywują, kurcze juz bym chciała by wyzdrowiał zeby spokojnie mógł sobie rosnać.....no chce by na tyle stan sie też poprawil by mogli mu oczka zbadac., bo sie boje by nie było za późno....miałaś racje vancomycyna dała mu rade:) tak wiec czekamy na dalszy bieg wydarzeń! oby do przodu i w tą dobrą strone.
 
Jeśli wartości tlenu, które mu podają nie są wysokie to spokojnie poczekaj na to badanie oczek, naprawdę, na chwilę obecną małemu wystarczy wrażeń i męczenia, jestem przekonana, że jeśli tylko stan pozwoli to zbdają mu te oczka.
Będzie pomału do przodu, będzie! Zdrówka!
 
witam mogę powiedzieć że wiara czyni cuda!!!! myśleć tylko pozytywnie, moja córeczka urodziła sie w 24t, z waga 700g, ale w 4 dobie wazyła juz tylko 530g, na szczescie mam wielki cud poniewaz gdy sie urodziła oddychała sama az do 9 doby poniewaz przyszła wielka infekcja, która chwyciła przy porodzie i musiała byc za intubowana a po trzech tygodniach, przewód botala do zamkniecia chirurgicznego niestety pierwsza próba nie udana, z powodu złych wyników stan zapalny, po 2tyg. szybki transport do opola w tym samym dniu operacja, na szczescie sie udała, mała wazyła 700g. po 4 dniach z powrotem do rudy śląskiej tam gdzie sie urodziła, dzieki bogu zadnych wylewów, 7 razy transfuzja krwi. ale dzis ma prawie 9 miesiecy wazy 6200g, i rozwija sie wspaniale, miesiąc temu okreslili ja na 6 m-c, a wiek korygowany jej był na 4m m-c. teraz uczy sie siedziec i raczkować. życze wiele sił i dobrych mysli, poniewaz lekarze dawali jej nikłe szanse przezycia a jak juz zdarzy sie cud to miała byc niepełnosprawna a tu wszyscy sa w szoku i nie dowierzają jak sie rozwineła, mimo to ja zawsze wieżyłam ze bedzie dobrze.
 
doris super ze mała sie dobrze rozwija! ale faktycznie sporo przeszłaś....jak każda z nas a u mnie to początek....dobrze ze u was wylewów nie bylo...u nas są i martwią mnie bo to loteria jest jak bedzie... ale co tam najważniejsze ze jest.


a dziś u małego ogólnie bez zmian poza tym ze tlen na 40%no toche śrdenio fajnie bo nigdy tyle nie maiał i nie jetem przyzwyczajona...poza tym wczoraj znowu dotaczanie krwi...je juz wiecej bo 16ml(lekrze mówią ze głodomorek z niego) i waży już 1055g-ludzie przekroczył magiczne kilo...oczywiscie dalej na antybiotykach...kurcze ile moze trwac leczenie tej bakterii w płucach? miał też jeszcze posiew krwi ale wyników nie ma. ludzie mam ndzieje ze jak w poniedzialek pojade to bedzie juz lepiej.....
 
Pamietam jak ja się cieszyłam, że Wojtuś ma więcej jak kilo...:) To bardzo cieszy:)
Niech Łukaszek je i przybiera to i więcej siły będzie miał, żeby pokonywać choróbska.
A kiedy pobierali mu na ten posiew? Bo od pobrania do miarodajnego wyniku na posiew musi upłynąć 48h.
Gdyby dziś pobierali to wyniki w poniedziałek. Jeśli wczeoraj to w niedzielę ale nie wiem jak im tam laboratorium pracuje. Leczenie klebsielli może chwile potrwać ale meronem ją ubije, myślę, że po 4,5 dawce ubił już ileś kolonii i że już tylko będzie lepiej.
40% tlenu to żadna tragedia jeszcze, poza tym jeśli zwiększyli ilość jedzonka, to zużywa na to więcej energii no i też też ciut trudniej może mu być oddychać, bo narządy są tak maleńkie, że malutki napełniony żołądeczek może nawet i płucka gdzieś uciskać.
Będzie dobrze!
 
dzieki agawhite za wyjaśnienia...właśnie też mi sie wydawało ze ja jak akurat byłam a on jadl jedzonko to mu saturacja troszke słabła i też sobie pomyślałam ze to własnie miedzy innymi przez trawienie...fakt takie kilo juz cieszy:)
 
u małego troszke lepiej. rozmawiałam z p.ordynator i jak narazie stabilnie...zmniejszyła sie wydzielinka w płucach i jutro jest plan próby rozintubowania małego czy wyjdzie to sie okaże....troche sie zaniepokoiłam bo mój maż wczoraj zauwżył jakieś zasinienie  na czole małego tak jakbynaczynko pękło czy cos pytałam co to ale nie bardzo zrozumiałam wybroczynka naczyniaczek wodniaczek-te słowa to chyba skojarzenia to tego co usłyszałam......ogólnie to mały ma jakąś kreche na czole i kurcze nie wiem o co kaman ale jutro zapytam.....
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry