Choco ja w sumie do końca wtedy byłam bardzo aktywna. Mieliśmy dom na wielkiej (na prawdę) górze, a ja codziennie chodziłam z wózkiem na długie spacery i pod te górę się wdrapywałam. Nosiłam Nelly na rękach w granicach rozsądku. Nigdy jakoś długo, ale nosiłam, choć ona była już bardzo samodzielna...Pod koniec, tak ze 4 tyg przed terminem bolało mnie bardzo spojenie i wtedy pomalutku musiałam zwolnić, ale w sumie, to tylko spacery były rzadziej, bo obowiązki w domu te same. Ostatni tydzień ledwo chodziłam i wtedy już mąż przejął w zasadzie wszystko :-) Po porodzie? Tu już gorzej

Ale to dlatego, że Nika miała okropny refluks. Płakała, wymiotowała, krzyczała i tak mijały dni. Mam wyrwane z życiorysu 3 pierwsze miesiące jej życia. Mąż był wiecznie w pracy. Ja sama po lekarzach, bo leciała mi z wagi, nocki nie spane, bo dusiła się wymiocinami....koszmar! Ale po tym czasie już było lepiej. Wdrożyli n am leczenie, dużo spała i dało się jakoś żyć. Na spacery, czy zakupy chodziłam z dwójką, z jednym wózkiem i było dobrze :-)Najgorsze dni były jak jedna szła spać, a druga wstawała

No i choroby, bo obie na raz, ale kochana......ja mimo wszystko sobie cenię tą małą różnice wieku. Chciałam mieć 4 dziecko najpóźniej po 2 latach od ostatniego porodu, ale wyjdzie inaczej. Z synkiem, jak się urodził było mi o wiele łatwiej, mimo że obowiązków coraz więcej, ale on grzeczny był (poza tym,że nocami się budził po naście razy). Jakoś tak mam,że im więcej na głowie, tym lepiej sobie radzę

Dasz sobie świetnie radę. Wiadomo,że początki będą trudne, ale sama zobaczysz, jakie to cudne, gdy dzieci są tak blisko siebie wiekiem
Aschlee ja mam często zawroty głowy i takie osłabienia. Wydaje mi się,że to po prostu ciąża
Milenia mi na taki ból głowy pomaga kawa mocna z cytryną i cukrem. Miałam koszmarne bóle głowy w poprzednich ciążach i tym sie ratowałam. Ohydne, wiem, ale czasem warto ;-)