Bardzo dziękuję dziewczyny za odpowiedzi
Już piszę skąd moje pytanie. Theo ogólnie ładnie rośnie, ale tylko i wyłącznie dzięki mojej ciężkiej pracy z nim. Od samego początku mamy problemy podczas karmień i niestety jest coraz gorzej. Zjeść zje, ale co się umordujemy oboje, to głowa mała. Rzuca się, wyrywa, pluje tą butelką, płacze, krzyczy, rękami mnie bije i kopie nóżkami. Odbijam, uspakajam, wprowadzam z stan lekkiej drzemki, a i tak upoceni jesteśmy oboje. Była zmiana mleka, pór jedzenia, kombinacje alpejskie z przerwami między karmieniem, podawanie picia, kropelek itd. Były też różne osoby karmiące i stwarzanie odpowiednich wrunków (szumisie, półmrok, światło mocniejsze, muzyka i cuda na kiju). Oczywiście nie wszystko na raz, z umiarem odpowiednio do możliwości dziecka. Wielkie G to daje.
Od kilku dni Theo odmawia ewidentnie jedzenia. Trudno to stwierdzić jednoznacznie po tych wszystkich akcjach od urodzenia, ale od 3 dni nie zjada porcji. Dawałam mu 150ml co 4 godziny licząc od początku karmienia. Ponieważ zdarzało się,że jadł 2h zmieniłam to na czas od końca karmienia. Próbowałam dawać mniej. Lipa... Brak mi już pomysłów. Wczoraj na noc odmówił całkowicie jedzenia. Walczyłam godzinę,a kiedy go odłożyłam zasnął. Nie wierzę,że nie był głodny po 7h od ostatniego jedzenia,gdzie zjadł tylko 90ml. Po 23 zjadł 120 ml i to mu starczyło do rana (choć budził się z płaczem).
Nie ma plesniawek, nie jest chory, uszy czyste itd. W czwartek idę do lekarza z nim i zastanawiam się co robić? Wiadomo,że waga jest ok, ale na litość boską...już pomijając siebie, to karmienie to trauma dla niego


Czuję się jakbym siłą wlewała w niego to mleko, a on czy głodny, czy najedzony drze się tak samo....ehhh...
Jak myślicie? Szukac głębiej? To moje 3 dziecko na butli i nigdy lekko nie było, ale to co jest teraz, to jakiś dramat. W dzień nie śpi nawet w wózku 30 minut, ale podczas karmienia zaraz zasypia. O co chodzi???? Ratujcie
