susumali
mamy lutowe'07 Entuzjast(k)a
ja juz nie raz pisalam ze tez placzliwa sie zrobilam jak nigdy dotad i to wlasciwie od 2go lub 3 go trymestru. a placze z powodu smuteczkow (czesto absurdalnych) ale i radosci, no i rozczulam sie przy kazdym zdjeciu bobaska (dzis np zobaczylam w gazecie synka Heidi Klum i Seala...) oraz przy muzyce...kolysankach, balladach, wszytkim co wolniejsze...w sumie to urocze ale maz juz przy pierwszych oznakach probuje mnie pocieszac...ach my kobiety...
siedzialam sobie na zajeciach i co kogo zobaczylam to pojawialy mi sie smieszne mysli i nie moglam sie powstrzymac...jak dziecko normalnie!!!!takze sytuacje przy ktorych ktos by sie tylko usmiechnal, ja kwitowalam wcale nie takim cichym smiechem....a co tam, nam wszystko wolno!!!!
. W ogóle zawsze miałam tendencję do wahań nastroju (normalnie zwalam to na tarczycę, ale kto wie, w końcu jest leczona
), a teraz niby nie w takim nasileniu, jak wy piszecie, ale też mi się zdarza wzruszać z byle powodu, popłakać się przy filmie czy książce itd. Wściekać też
, ale cóż, jest to spokojnie do załatwienia.
).
dziwne, naprawde dziwne uczucie...