Z tym chrztem to dobry temat.
Obydwojga chrzestnych juz mam, tylko nie wiem ....czy dojdzie do tego chrztu...
No bo po co w sumie?
Ja jakos mocno z kosciolem zbratania nie czuje, Bartek tymbardziej nie.
Ciemnogród robia z ludzi, wszystko i tak kreci sie wokol kasy. Ideologia dobra, mozna nie usprawiedliwic wszystko, nawciskac ciemnot. Ludzie wierza bo tego potrzebują. Ja tego nie czuje i tyle, dla mnie to wielka sciema.
No i co z tym chrztem, chrzcic bo taka tradycja? Ja nawet slubu nie mam, nie wyobrazam sobie spowiedzi, jakis horror. Nie zamierzam nikogo wtajemniczac w moje zycie, albo sluchac ze zyje w grzechu bo sie bzykalam przed slubem.... kosmos.
Z drugiej strony odbierac to dziecku? I te komunie w bialych sukienkach, prezenty, opowiesci... Odstawac bedzie jak wszyscy bede mieli komunie a ona nie. Szkoda dzieciny, bo ona tego nie zrozumie. Bedzie to dla niej jak kara jakas.
Nie wiem co robic. Chyba ochrzcze...