karolina77
mamy lutowe'07 Zadomowiona(y)
Wolfia, dasz rade bez meza. Moj ''normalnie '' pracuje od 7.30 do 20.00 (od kwietnia zwiekszyli im zakres godzin, bo robota ma opoznienie) a do tego doliczyc 40 min. dojazdu w kazda strone. JA mowiac szczerze pod tym wzgledem czuje sie beznadziejnie. Az wyc sie chce szczegolnie jak patrze na Milenke. W ostatni piatek obudzila sie razedm z P. i nie chciala go puscic do pracy.:-
-(

no a mamy co robić, bo ogród duuuuży
Mój normalnie o 16 jest już w domu, inaczej kiepsko bym się widziała. Sama nie dałabym rady wieczorem, tzn. kąpiele i kolacja. A jakbym dała radę to padłabym po kilku dniach
No i Victor może się tatą nacieszyć. Pamiętam jak jeszcze byłam w ciąży i O. wracał ok. 20, jak Victor szedł spać, to gadał tylko "tata, tata..." Ale cóż nie ma wyjścia taki nasz los, musimy sobie radzić



