Irtasia, dobrze, że innymi się nie boisz, ja mam prawko i nie wsiadam za kółko, ze strachu.. :/
Karolinka, też oglądnęłam lampę. Kosmiczna, do bardzo nowoczesnego pomieszczenia, przynajmniej ja tak to widzę. Fajnie by było zobaczyć jak się komponuje z resztą pomieszczenia. Jak wrzucisz to i ja z
Madzix chętnie zobaczę.
I tak jak
Wolfia kolekcjionuję w myslach wystrój mojego własnego domu

koniecznie z ogródkiem, a w nim wielkie krzaki róż. Rozmarzyłam się
Madzix absolutnie się nie znam na kosmetyczkach, byłam raz na oczyszczaniu twarzy. Myślę, że jeśli okaże się, że nic jej nie możesz zaszkodzić, bo nie ma szefa i takie tam, to przynajmniej zrobiłabym jej kiepską reklamę na jakimś portalu, albo pantoflowo...
Bywało, ze wściekałam się na lekarzy, do tej pory tak jest, raz wszczęłam akcję przeciwko jednej państwowej co słynęła z chamstwa. Nawet baby na recepcji w kilkupiętrowej przychodni wiedziały , kto to jest i drzały na sam dźwięk jej nazwiska.
Pote się okazało, ze to jakaś przewodnicząca czegoś tam i w zasadzie jest nietykalna. Jeszcze poruszyłam rzesze studentów. Kilka osób mnie poprało, ale potem cała akcja roseszła sie po kościach. Tak jakoś. Wiem tylko, że na kolejne wizyty u lekarzy będę brać dyktafon. Wiem też, że rozmowy z urzędami, urzędnikami, kurierami będę nagrywać, potem masz po prostu dowód w rękach, nikt ci nie wciska ciemnot, połowa stresu z głowy.
Moja znajoma była zastraszana przez firmę, że jeśli nie podpisze rezygnacji z pracy, to tak zrobią, że sama zapragnie odejść. Jej wybór. Taka to już rzeczywistość. Nie chcesz być wydymany, to musisz być przebiegły.
Rozpisałam się trochę ale jeszcze jedno. Gdybym kiedyś była tak świadoma jak teraz to pozwałabym lekarzy za spowodowanie szkody na zdrowiu mojego dziecka. Przed samym porodem serce było ok, bo usg robione i chyba lekarz, który to robi zna się? Poród załatwił małą, a ja nic z tym faktem nie zrobiłam, choć mam sporo do zarzucenia lekarzom....
A wczoraj się dowiedziałam, ze kuzyna żona, która 2 tygodnie temu miała cesarkę dostała krwotoku i wylądowała w szpitalu, o jak się okazało zostawili jej kawał łożyska. Nie podali oksytocyny na skurcze, nie było skurczów samoistnych, po prostu zaplanowali jak operacje, wyciągnęłi dziecko i juz. A łożysko po części zostało.
Wypadałoby tych lekarzy nieźle potrząsąć. Chyba mają szczęście, że pacjenci w duzej mierze nie znają swoich praw. Partacze zasrani...