reklama

Lutowe mamy - łączmy się!!!

ja tez chcialam sprzedac ciuszki, ale w konu oddalam siostrze mojej bratowej (urodzila blizniaki i to juz jej 3 dziecko) a ona ma przekazac mojej bratwej ktora rodzi za ok 5 miesiecy. karuzele sobie zostawiam, bo ona jest do 3 roku zycia, mate edukacyjna pewnie dopiero oddam bratowej a czesc rzeczy sprzedam nie dajac nikomu. troche to trzeba podzielic, tak mysle...:tak:
 
reklama
Joasiek, u nas w rodzinie jest taki zwyczaj ze sie przekazuje ubranka i tym podobne rzeczy dalej:-D ja dostalam po siostry dzieciach. Ale powiem szczerze ze mi tez za bardzo sie nie usmiecha wydawac niektorych zakupionych przez nas rzeczy np. chustawki <kosztowala nas troszke> A nie nalezymy do bogatych ludzi takze wolala bym to sprzedac:dry: Jesli chodzi o ubranka niektore to tez zal mi je wydac, bo np. nie wiem jak beda wygladaly gdy do mnie wroca <wiecie nie kazdy dba o rzeczy tak samo....biale czasami powroci do mnie jako szare:-D ;-) > Zreszta ja na Twoim miejscu nie zamarwialabym sie tak bardzo skoro Toja szwagierka nie nalezy do biednych.....;-)
 
Spóźnione życzonka dla Makrelki.
I niespóźnione życzenia dla Saruni.


Troszkę czasu mnie nie było, tyle ciekawych tematów mnie ominęło:zawstydzona/y::-(

Joasiek, ja także, jak większość dziewczyn uważa, nie przejmowałabym sie szczególnie. Tak jak martula napisała, poproś Jacka by pogadał ze swoją siostrą, dowiesz sie po części czy czegoś oczekuje, a nawet jak postanowisz coś jej wypożyczyć, to niech to będzie naprawdę pożyczka:tak::tak: zależy też jak ona będzie szanować te rzeczy..bo później może sie okazać,ze nie będą nadawały sie do sprzedania:confused::confused: Ja swoich nie wypożyczę nikomu:no::no:, ja też od nikogo nie dostałam, bo raczej w rodzinie nie było dzieciaczków od 8 lat..a jak moja mama pożyczyła po siostrze rzeczy to żadne nie wróciły, tylko poszły dalej w obieg...a wszystko było ładne i nowe i miałabym dla Filipka cześć, a tak to... a chcemy mieć później jeszcze jedno dziecko, wiec ciuszki sie przydadzą, szczególnie te uniwersalne, gdyby była dziewuszka:tak::tak:
 
Ja właściwie nie kupiłam nic bo wszystko dostałam od siostry ;-) od ciotek. kuzynek itd... i wszystko co pożyczyłam oddaje a to co dostałam w prezencie i mała już wyrosła sprzedaje na allegro i kupuje rozmiar większe bo nie stać mnie by co miesiąc kupować pełno nowych ciuszków ;-)Osobiście się nie krępuje i mówię jak ktoś się pyta czemu to sprzedaje, że mała już wyrosła np. z kombinezonu i kupię jej np. sukienkę ;-)
 
Ja też ostatnio wspominam jak to było z poczęciem naszego syneczka...planowaliśmy wszystko od początku.Nawet to, ze urodze w lutym, marcu ;-);-). Po konsultacji z moja gin uznałyśmy,ze trzeba dla bezpieczeństwa odczekać trzy miesiące, wiec tabletki odstawiłam już w styczniu:tak::tak:..Ale starania zaczęliśmy w kwietniu i pierwsze podejście z opłakanym (dosłownie) skutkiem:zawstydzona/y:, ale tak naprawdę temperaturę mierzyłam od początku, tyle,że pierwszy cykl tak od połowy i mogłam przegapić jajeczkowanie...wiec ostatnią miesiączkę miałam 14 maja, a nasz Filipek powstał 26 maja, czyli w dzień matki, rano, bo tak podobno jest najłatwiej...temperaturę mierzyłam ciągle i nie spadała, wiec nabrałam podejrzeń,że się udało:-), ale test zrobiłam po tym jak okres spóźniał mi sie dwa dni, bo już nie mogłam wytrzymać...
I tak 12.06.2006 roku zobaczyłam dwie magiczne kreseczki, też rano, bo po nocy stęzenie hormonu ciążowego w moczu jest największe. Mąż jeszcze spał, a ja z zakraplaczem przy stoliczku - pyk - kropelkę na test i czekam...mąż się przebudził, ale taki nieprzytomny - pyta co robię..a ja, że test;-);-) I patrze i patrze:
on - "no i co?"(też nieprzytomny)
ja - "jestem w ciąży..." i siedzę w szoku
on - "no co Ty, niemożliwe, naprawdę"

Jak wyskoczył z łóżka,złapał mnie, zaczął ściskać całować, szczęśliwy, prawie cały dom obudził:-D:-D 19.06. poszłam do gin na kontrole, bo tak sie umówiłyśmy, potwierdziła ciąże:tak::tak: Pierwszy dowiedział sie mój brat, jeszcze w piątek przed wizyta, dopiero tydzień po powiedzieliśmy mojej mamie, mama tacie i później rodzicom Tomka...wszyscy szczęśliwi, dbali o mnie od zaraz :-D:laugh2::-D

A w tym roku naprawdę będę obchodzić Dzień Matki mając trzymiesięcznego brzdąca...
 
mysia23, wlasnie mi uswiadomilas ze w tym roku juz obchodze '' dzien matki'' ale numer:szok: Wiecie co czasami jeszcze nie dowierzam ze mam dziecko i ze jestem mama:-D :confused: ALE FAJNIE HEHEHE
 
Ale numer!Rzeczywiście będziemy obchodzić Dzień Matki,też o tym nie pomyślałam.Ciekawe jaki prezent dostaniemy od naszycz Brzdąców?(He,he.)
 
reklama
heh pewnie stos kupek, siuskow i ubranek do prania:dry: .....ale i moze przespana noc usmiech z samego ranka:-D kto to wie.....zobaczymy jeszcze troszke trzeba poczekac a sie przekonamy:tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry