Gosia, to nie brzmi jak zerówka! Zeszyty ćwiczeń? U nas pani powiedziała, że jeszcze nie mają obowiązku pisać, więc ta kaligrafia co dostają ją do domu to po to, żeby było im łatwiej w pierwszej klasie. I angielskiego nie mamy w szkole, wszelkie dodatkowe zajęcia zlikwidowali. W przedszkolu chodziła i na zajęcia teatralno - taneczne i był angielski. A tu nic. Chodzimy we własnym zakresie na angielski na Helen Doron, pisałam w blogu , jest kilka fotek z zajęć Julki.
Hm, tak sobie myślę o tych zeszytach ćwiczeń - kupowaliśmy wyprawkę do zerówki z różnymi zeszytami - chcę liczyć, chcę czytać, chcę pisać i tam są pewnie takie ćwiczenia o których piszesz, tyle, że oni też robią to w szkole i zapomniałam, żę coś takiego w ogóle jest. Do domu dostają kserówki z linijkami do uzupełniania literek i czasem do zrobienia jakichś szlaczków.
I fajnie, że Emilka ma basen. My chodziłyśmy też we własnym zakresie, podobno basen będzie w przyszłym roku.
Co do pomocy w domu chętnie bierze się za różne rzeczy, które wydają jej sie ciekawe - np. gdy malowaliśmy sciany strasznie chciała malować, ale gdy się zorientowała, że to trochę trudne, to szybko jej zapał przeszedł. Zamiata, odkurza gdy czegoś narozsypuje, alena naszą prośbę o odkurzanie w domu mówi, że nie jest niczyją służącą.
Lubi ze mną piec ciasta, muffinki - nie robię tego często, ale zawsze ona jest chętna do wsypywania składników. Ostatnio sama chciała naleśniki zrobić, ale bała się podpalić gaz na kuchence
A teraz narzekała, że boli ją brzuch, pomarudziła trochę, pokrzyczała na na, a teraz śpi obok mnie przykryta moim szlafrokiem.
Słodki to widok
