reklama

Lutowe mamy - łączmy się!!!

Madzia, dasz radę!!! Będę trrzymała kciuki :tak:

Aga, gratuluję!!!

Ol, myślę, że możesz być spokojna, jeśli się wzajemnie uwielbiają, to będzie dobrze, dziadek napewno da sobie radę :tak:
 
reklama
a ja mam pytanie z innej beczki, otóż nie wiem gdzie mam podbić legitymacje ubezpieczeniową- jestem na urlopie wychowawczym płatnym, chyba nie u pracodawcy...może w ZUS czy opiece społecznej?

pomocy! bo musze prędko do lekarza ;-)
 
a ja mam pytanie z innej beczki, otóż nie wiem gdzie mam podbić legitymacje ubezpieczeniową- jestem na urlopie wychowawczym płatnym, chyba nie u pracodawcy...może w ZUS czy opiece społecznej?

pomocy! bo musze prędko do lekarza ;-)
Ja podbijałam u pracodawcy, już w czasie urlopu wychowawczego.
Regularnie też dostaję druki RMUA tylko inne niż wcześniej, chyba zdrowotne są nadal odprowadzane.
 
A w ogóle, to od jakiegoś czasu takie mi poważne sprawy po głowie chodzą. Po pierwsze - skończyć cycolenie - jutro zacznę ograniczać (nie dziś, bo dziś Michaś i tak ma ciut nietypowy dzień), a do urodzin chcę skończyć (dość mam dietki bezmlecznej, niestety ciągle Misia wysypuje:-(, niby lekko, ale jednak). Czas zadbać i o siebie, najeść się nabiału, cytrusów, bigosu:-p:cool2::-)Tym bardziej, że - i tu jest "po drugie" - myślę, że Michałkowi przydałoby się rodzeństwo... Strasznie się gryzę i biję z myślami, widzę dużo za i przeciw (tzn odnośnie terminu, bo drugie bobo chcę mieć na pewno), nie mam ochoty być w ciąży, mieć mdłości, wielkiego brzucha, z którym nie można się schylić itp, wiem, że druga ciąża będzie trudniejsza - nie da się tyle wypoczywać, co w pierwszej, trzeba się będzie zajmować Michałkiem, wiele razy w ciągu dnia muszę go dźwigać (od dźwigania bolał mnie brzuch, przez całą ciążę nie nosiłam nic cięższego niż 3-5 kg), nie mam ochoty znów mieć zarwanych nocy, zmagań z kolką (Misiowi minęła tak naprawdę z miesiąc, może 2 temu:baffled:)... No ale drugie dziecko chcemy mieć, niewielka różnica wieku później będzie fajna, a ja też pierwszej młodości już nie jestem i odkładać na za 5 lat nie mam ochoty.
No i tak chodzę i myślę. Jarek myśli podobnie, kiedyś twierdził, że drugie to kieeeeedyś później, teraz już nie protestuje tak stanowczo, ale pełen entuzjazmu nie jest. Chyba najlepsza byłaby teraz wpadka, bez zastanawiania, zostałoby tylko się cieszyć:tak:
 
ol rozumie cie doskonale ale zobaczysz ze juz za pare miesiecy bedzie duzo lepiej i zapragniesz nowego dzidzi bez zadnych obaw , przynajmniej u mnie tak bylo:tak:
 
A w ogóle, to od jakiegoś czasu takie mi poważne sprawy po głowie chodzą. Po pierwsze - skończyć cycolenie - jutro zacznę ograniczać (nie dziś, bo dziś Michaś i tak ma ciut nietypowy dzień), a do urodzin chcę skończyć (dość mam dietki bezmlecznej, niestety ciągle Misia wysypuje:-(, niby lekko, ale jednak). Czas zadbać i o siebie, najeść się nabiału, cytrusów, bigosu:-p:cool2::-)Tym bardziej, że - i tu jest "po drugie" - myślę, że Michałkowi przydałoby się rodzeństwo... Strasznie się gryzę i biję z myślami, widzę dużo za i przeciw (tzn odnośnie terminu, bo drugie bobo chcę mieć na pewno), nie mam ochoty być w ciąży, mieć mdłości, wielkiego brzucha, z którym nie można się schylić itp, wiem, że druga ciąża będzie trudniejsza - nie da się tyle wypoczywać, co w pierwszej, trzeba się będzie zajmować Michałkiem, wiele razy w ciągu dnia muszę go dźwigać (od dźwigania bolał mnie brzuch, przez całą ciążę nie nosiłam nic cięższego niż 3-5 kg), nie mam ochoty znów mieć zarwanych nocy, zmagań z kolką (Misiowi minęła tak naprawdę z miesiąc, może 2 temu:baffled:)... No ale drugie dziecko chcemy mieć, niewielka różnica wieku później będzie fajna, a ja też pierwszej młodości już nie jestem i odkładać na za 5 lat nie mam ochoty.
No i tak chodzę i myślę. Jarek myśli podobnie, kiedyś twierdził, że drugie to kieeeeedyś później, teraz już nie protestuje tak stanowczo, ale pełen entuzjazmu nie jest. Chyba najlepsza byłaby teraz wpadka, bez zastanawiania, zostałoby tylko się cieszyć:tak:


Ja tez mysle o drugiej Dzidzi. Tylko chcialabym zeby ewentualnie urodzila sie w 2009 roku - zebym jeszcze troche odpoczela, zregenerowala organizm i przede wszystkim jeszcze odchowala Milenke. Nie chcialabym zeby ona na tym ucierpiala.
 
ech ja się cieszę że te dylematy już za mną...
jeśli jeszcze będziemy mieć dziecko to albo za kilka długich lat albo z totalnej wpadki hehe
ale powiem Wam że póki co jestem zadowolona z różnicy wieku u moich lasek, jak byłam w ciąży Iza była już na tyle duża że nie musiałam jej nosić ,sama wchodziła już po schodach na 4 piętro i nawet potrafiła wsiąść do fotelika samochodowego
a jednocześnie jeszcze spała w dzień wiec mogłam się z nią zdrzemnąć - tyle że ja nie chodziłam do pracy, byłam na wychowawczym
jak mała się pojawiła prawie nie było zazdrości, pomagała mi przy małej w sensie podała pieluszkę, krem, grzechotkę
a teraz to już nieźle razem rozrabiają, ja im nie jestem do szczęścia potrzebna - kontroluję tylko dyskretnie czy się nie za mocno "kochają"
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry