Hej :-)
Dzięki za życzenia przespanej nocy - w końcu się wyspałam. Chociaż o 6 miałam durny sen i się popłakałam. Śniło mi się, ze moja mama robia sałatkę i zabrakło jej marchewki. I się na mnie wydarła, że jej nie kupiłam

Sny kobiet w ciąży są durnowate!
Mieszkanie.... My jesteśmy już na swoim, tzn. mieszkanie z kredytem oczywiście. Oboje pochodzimy z Podlasia, a osiedliliśmy się w Łodzi. Studia, praca i tak zostało. Wynajmowaliśmy mieszkania. Zimą 2012 z ciekawości poszliśmy do doradcy finansowego zapytać o naszą zdolność kredytową. Nie liczyliśmy na wiele, bo dopiero od pół roku pracowaliśmy. A ja dodatkowo miałam tylko umowy zlecenia i o dzieło, więc dla banku byłam mało wiarygodna. Ale za to dochód miałam ładny. No i się udało. Okazało się, że dostaniemy kredyt i po przeliczeniu wszystkich kosztów wyszło, że za utrzymanie naszego mieszkania będziemy płacić mniej jak za wynajmowane (razem z kredytem, czynszem, mediami itp.). Korzystaliśmy z programy Rodzina na Swoim, który w 2012r był już wygaszany powoli. Huczny ślub i wesele lub mieliśmy zaplanowane na wrzesień, ale marzyliśmy o tym, aby wcześniej kupić mieszkanie i zdążyć je wyremontować do września. I tak na święta Wielkanocne wzięliśmy ślub cywilny. I oficjalnie jako Mąż i Żona kupiliśmy małe 40metrowe dwupokojowe mieszkanie do kapitalnego remontu. Trzeba było zrobić wszystko! Elektryka, hydraulika, ściany, okna... Wszystko robiliśmy sami z pomocą teściów i rodziców. Do tej pory coś tam trzeba dokończyć, ale jesteśmy u siebie. Kupując mieszkanie wiedzieliśmy, że nie ejst ono na całe życie. Zamierzamy tu mieszkać jeszcze 7-10 lat, a później budujemy dom. Mieszkanie idzie na wynajem i niech się samo dalej spłaca. Wiemy, że podjęliśmy bardzo dobrą decyzję. Mamy własne mieszkanie, a koszty jego utrzymania są niższe niż wynajmowanego.
Mężuś już w pracy, ja zaraz posprzątam w mieszkanku i... nie wiem co dalej. Jakieś propozycje? :-)