reklama

Lutóweczki 2014

Kerna ma rację i wszystkie dziewczyny, które mają te czarne myśli powinny sobie wydrukować wręcz taką mantrę "Wszystko jest dobrze i nic się nie zmieni", poprzyklejać wszędzie w domu i do tego powtarzać regularnie co chwilę :) Nie można nastawiać się negatywnie, nasza psychika ma duże znaczenie dla tego co dzieje się z organizmem. Jak poszłam na pierwszą wizytę do gin już z wiedzą, że coś się pojawiło w moim brzuszku to ten zrobił mi usg, powiedział, że widać pęcherzyk i że zaprasza za dwa tygodnie jak nic się nie zmieni. Ja mu na to, że co ma się zmienić, musi być dobrze i koniec i do zobaczenia przez najbliższe miesiące :D
Sylwia9 ciężko jest mi postawić się w Twojej sytuacji, ale nie myśl o tym co było tylko idź do przodu z uśmiechem na twarzy i w sercu, a maluszek na pewno to poczuje i będzie się rozwijał zdrowo dla mamusi :tak:
Ja teraz jednak zmykam, bo siostra mnie zwołuje co chwilę, ale ciężko było się zebrać. Do później i mam nadzieję, że nastroje się poprawią :)
 
reklama
Verita gratuluję zakupu auta:-)

Sylwia9 myślimy pozytywnie :-)

Mam dobry dzień :-) Trafiliśmy na super wyprzedaże i się obkupiliśmy od stóp do głów :-) Zjedliśmy smaczny obiad na mieście, zrobiliśmy zakupy spożywcze i teraz relaks w domku.

Idę po kawkę z mleczkiem i do tego mam pączka z bitą śmietaną :-)
 
Wiecie co gdyby nie to forum, i tak ciepłe i Kochane kobiety jak Wy to chyba z nerwów wyrywała bym sobie włosy... BARDZO WAM DZIĘKUJE bo podniosłyście mnie bardzo na duchu, Kerna a Twój 'ochrzan' to będę czytać za każdym razem jak będę miała tak słaby dzień... Jeszcze raz bardzo dziękuje i czas najwyższy uwierzyć w siebie bo wierze że i dzidzia będzie współpracować z mamą :) No i co najważniejsze apetyt wraca - zjadłam 4 wielkie krokiety :)
 
Sylwia będzie dobrze bo nie ma innej możliwości, zobaczysz jak czas nam zleci i w lutym będziemy się chwalić naszymi maluszkami :-)
Ja pierwszą ciążę też przechodziłam bardzo źle , długo leżałam w szpitalu ale wiedziałam że dobrze się wszystko skończy bo inaczej nie mogło , a teraz cieszę się swoim 11 letnim synem Antosiem który jest moją dumą i też z niecierpliwością czeka na swoje rodzeństwo. Ostatnio usłyszałam od niego : mamuś ja bym chciał żeby ten czas szybciej leciał żeby już był luty i dzidzia z nami- aż mi się łezka zakręciła w oku po jego słowach:-D
Także głowa do góry i pozytywne myślenie.
 
ahh muszę pisać raz jeszcze. W takim razie w skrócie. Dziekuje za życzenia w imieniu Misia :) Biszkopt ostatni się piecze, zaraz zabieram sie za masę ale muszę chwilkę sobie usiąść. Maluszek sie wierci co chwilkę :) Kopie mnie w krocze! To takie dziwne uczucie, znam z poprzednich ciaż, wiem że to On :) Dzisiaj rano obrócił się główką w dół i pierwszy raz kopał w okolicach pepka. Widać ma mnóstwo miejsca bo kica aż miło. Oby tylko wiedział którą strona należy z mamy się wydostać :) Inka jakie to miłe jak i rodzeństwo czeka na nowego członka rodziny ojjj mi też ciepło sie robi jak moje dzieci głaszczą mnie po brzuchu, ostatnio chcieli wyczuć kopniaki ale hmm no jeszcze za wcześnie dla nich, nie mają tyle cierpliwości :)
 
Jakie to muszą być wzruszające chwile jak dzieci tak mówia, Kerna kopie mamusie bo dzisiaj to mase roboty robisz, ja już też czuje co dziennie takie przekręcenie się - lekkie wypychanie i kopniaczki ale sa jeszcze takie delikatne, dzisiaj mąż chciał poczuć bo aż podskoczyłam rano ale niestety nie wyczuł jeszcze za wcześnie.

Monila właśnie jest u nas ten znajomy o którym rano pisałam, Mieszka pod Krakowem i następnym razem będzie u nas robił PRAŻONE! :) U nich też jest to bardzo popularne tylko że u nas nie będziemy budowali takiego grilla a kupimy garnek żeliwny :) ale już się nie mogę doczekać :)
 
jeeej ja to kiedys jadłam, pewnie jakieś dobre 20 lat temu :) Kiedys i my sobie zrobimy :) Sylwia ja pod ręka żadko czuję ruchy też:) Pomimo, ze czuje wyraźnie to jednak są to kopniaki w takie miejsca że nie na ręke. Raz w tamtym tygodniu mężowi udało sie bo maluch kopał centralnie w brzuch :) Troszkę żałuję, że zamknietego nie ma bo pokazałabym Wam mojego Misia małego po urodzeniu :) Taka różnica ,że nieprawdopodobne aż. Sentymentalny mam dzień Dokładnie pięć lat temu i godzinę urodziłam....ahhhhh... Dzisiaj chodziłam po mieście i zaglądałam do wózków z kruszynkami i nie mogę zrozumieć, dlaczego ciaża trwa taką wieczność?????? :) Miało mnei nie być a jestem i piszę zadziwiajaco dużo :P Dzieciaki na działce z tatusiem a ja spokojnie mogę sobie zrobić to co trzeba. Torcik już sie chłodzi :)
 
kerna to i ode mnie sto lat dla synka:) no noworodek a dziecko to ogrooooomna roznica w wygladzie i rozwoju:) ja ostatnio przegladalam zdjecia mojego po urodzeniu i nie moglam sie nadziwic tej roznicy! a ciaza jest taaaaaka dluga:( ja mam jeszcze az 6 miesiecy do zobaczenia dzidzi

sylwia to ja wlasnie takie wypychanie czuje jak ty, zwlaszcza z wieczora. a zanim maz poczuje to jeszcze troche potrwa:)

powiem wam, ze w pierwszej ciazy strasznie sie balam momentu narodzin, w ogole nie mialam instyktu macierzynskiego, bylo tak czasem jakbym obserwowala kogos innego z boku a nie siebie, jakbym to nie ja byla w ciazy. i co ja gadalam:) np. bede karmic dziecko 6 miesiecy bo po co wiecej hehe a karmilam 2 lata (najdluzej z kolezanek)! albo jak juz bylam w 9 miesiacu to pamiatm jak juz sie ine mpoglam doczekac kiedy urodze i bede mogla isc z kolezaka na dyskoteke zaszalec hahaha. ale teraz juz sie doczekac nie moge kiedy w koncu zobacze i utule bobasa:)
 
Kerna Ale Ci zazdroszczę mieć taką rodzinkę i przygotowywać uroczystość dla kogoś kogo tak bardzo się kocha i wspominać ból i trudy przy porodzie i te szczęście jak maleństwo jest już na świecie... mniiiam uwielbiam torty wszelkiego rodzaju byle nie za słodkie :) i bardzo się ciesze piszesz tak często bo raz że odpoczniesz a dwa że chociaż Ty tu zaglądasz i bynajmniej ja sobie czytam:)

Beeeeeti i Ty jesteś :) :) :) ja mimo że jestem w drugiej ciąży to i tak się zastanawiam i boję jak to będzie wyglądało po porodzie! Koleżanka która urodziła 3 tyg temu jak byłam ją odwiedzić w szpitalu to bałam się jej córeczkę wziąć na ręce bo taka kruszynka że jej coś zrobię... A i jeszcze właśnie karmienie piersią, ja to jak na razie czuję taki dyskomfort jak sobie wyobrażam że siedzę sobie np z mamą ciotką babcia koleżanka - dziecko jest głodne a ja cyca na wierzch i karmie..

Jak to z Wami już obecnymi mamami było? Jak byłyście w jakimkolwiek towarzystwie to karmiłyście przy nich??
I czy któraś z Was stosowała nakładkę silikonową ??
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
reklama
A co do nakładek to ja stosowałam z Lusią. Bardzo płytko zasysała i zamieniałam nakładkę na jedna potem drugą pierś zależnie która już sie podgoiła. Lusia nadrywała mi sutki, krew leciała strumieniami, ból straszny. Po miesiącu nauczyła sie dobrze łapać i wszsytko było super. Co do karmienia to tak. KArmiłąm zawsze i wszędzie, nawet w kościele :P Ale pilnowałam odpowiedniego ubrania i zawsze jakąś pieluszke miałam. Nie lubie pokazywać piersi obcym a nawet znajomym i zawsze przerzucałam przez ramiekocyk czy pieluszkę. Potem odkryłam chustę i robiąc zakupy Lusia sobie cycoliła, nie musiałam szukać ławeczki . Beti haaaa a wiesz ja w pierwszej miałam podobnie! Byłam w ciazy i zamartwiałam się CO JA Z TAKIM MALUCHEM BĘDĘ ROBIŁA CAŁY DZIEŃ!!! :)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry