myg ale się uśmiałam jak to przeczytałam, wyobraziłam to sobie :-) mój mąż też raz tak zrobił ale specjalnie bo powiedziąłam mu że nie wstanę z łóżka bo Mała śpi a on wydarł się do brzuszka żeby wstawała i wtedy zaczęła się ruszać, głupek się cieszył że się go córcia słucha. Masakra
Nic nie mówcie o imieniu bo mnie szlag trafia :-) My chcemy Zuzannę a jak u teściów to powiedzieliśmy to ciotka i teściowa mówiły że one i tak będą mówiły na małą Zosia bo im się bardziej podoba. Aż się we mnie gotowało. Teraz z mężem jesteśmy przekonani że damy Zuzia i nie będziemy kryli złośliwości jak ktoś córkę będzie nazywał według własnych upodobań. Wkurzające to jest.