Hej po południowo!
Ja też mam jazdy na cytrusy i już pomarańcze testuje - powoli robią się zjadliwe, ale jeszcze im trochę brakuje. To ja Wam zapodam zachciankę, choć nie wiem czy macie przetestowane

) MLEKO W PROSZKU, nie modyfikowane jak dla dzieci, tylko takie w worku jedzone łyżką na sucho. O matko, jak ja bym to zjadła. Tak się pamiętam lepiło do podniebienia, mniam

No i lasagne. Chyba jutro się porwę na lasagne.
Co do szpitali to ja chyba trzeci w swoim życiu przetestuje do rodzenia. W pierwszym (klinice) były intymne i godne warunki do rodzenia, dobre jedzenie, ale opieka i porada po porodzie żadna. Drugą córę mimo wszystko też chciałąm tam rodzić, bo już przynajmniej wiedziałam co mnie czeka, no i nabrałam doświadczenia w "obsłudze" noworodka, ale nie było miejsca i mnie z akcją odesłali... W drugim warunki do rodzenia były okropne (otwarte drzwi we wszystkich maleńkich(!) salkach, krzyki i jęki rodzących zlewające się w jeden wielki odgłos cierpienia), brak papieru toaletowego itp. Z kolei opieka po - do rany przyłóż. Teraz mam lekarza z jeszcze innego szpitala. Szpital jest po remoncie - leżałam tam niedawno na patologii i warunki wydają mi się być bardzo ok. Tak samo życzliwość położnych, więc tam pojadę do porodu.