Jak pech to pech, choć o takim jeszcze nie słyszałam... martuszka oby się wszystko szybko i łatwo dało naprawić, łącznie z Twoim wypróżnianiem ;-)
ja za chwilę idę robić śniadanie, później balet z Młodą i szoping. a małż dostawczakiem pojechał do Gdańska po meble. wczoraj był lekko przestraszony jak jechał pierwszy raz, no zobaczymy jak mu pójdzie...