Dziewczyny, ależ narobiłam
Śniadanie:
Tradycyjne, niedzielne. Łyżka płatków Nesquik, Corn Flakesów i Cini Minis. Do tego dwie kromki chleba ryżowego posmarowane nutellą i dobbry kuubek mleczka.
Drugie śniadanie:
Jakże bym mogła odmówić sobie drugiego śniadania. Dziś znakomicie sprawdziło się w tej roli chrupkie pieczywo z własnoręcznie (po raz pierwszy w życiu) upieczonym schabem, odrobiną chrzanu i ogórkiem surowym, jami.
Obiad:
Zupa serowa, dziwna i robiona za każdym razem z innych składników i innych proporcji, z ziołkami i makaronem gniazdka. Na drugie ryż z szafranem, duszoną papryką, mięsem, kiełkami bambusa, szparagami, fasolką, i sosem słodko-kwaśnym
Deser: Budyń czekoladowy obłożony dookoła bitą śmietaną (wygląda jak wieeelka kupa

)
Kolacja: Brokuł gotowany na parze+ w łapę dwa kluchy ugotowane na parze (ze sklepu oczywiście, jutro mąż zadeklarował się zrobić knedle ze śliwkami *_*)