Co co co, ja wam dam z Hope się nabijać
A tak poważnie
Karolka psy na starość nabywają dziwactw jak ludzie.
Fajnie byłoby, gdybyś odkryła co się stało podczas twojej nieobecności, lęki u psa tak doświadczonego nie pojawiają się znikąd, chyba, że ma jakieś zmiany w mózgu (np. guzy).
Być może został zamknięty sam podczas burzy, brzydkiej pogody, silnego wiatru w jakiś inny sposób niż dotychczas i się przeraził. Najgorsze co możesz zrobić to go głaskać, pocieszać i uspakajać po ludzku, w ten sposób utrwalasz niepożądane zachowanie, niejako nagradzasz go za okazywanie irracjonalnego lęku.
Tak wirtualnie ciężko poradzić coś konkretnego, przydałoby się poobserwować psa w domu, w relacjach z wami, poznać jego historię a jeśli pies nie ma zmian fizycznych, weterynarz ci nie pomoże. Problemami natury psychologicznej zajmują się behawioryści.
Co ja bym zrobiła na twoim miejscu... Żeby zapobiec wędrowaniu wstawiłabym klatkę (ja trzymam psy w takich klatkach pod nieobecność w domu)
Złota klatka dla psa Pluto-gold - KANKAN (1733341690) - Aukcje internetowe Allegro
oczywiście najpierw musiałabyś nauczyć psa, że klatka to jego nowe posłanie, co wbrew pozorom nie jest trudne. Psy bardzo lubią klatki, można ją przykryć kocem i powstaje domowa buda, w której wyciszone są odgłosy, jest ciepło i przytulnie. Na noc w tej klatce psa można zamknąć, 99 na 100 psiaków kładzie się wtedy grzecznie i śpi.
Po drugie poświęcić psu nieco więcej czasu. Przy małym dziecku to trudne ale warto zmusić się do wspólnej zabawy codziennie, jakaś piłeczka czy co tam twój pies lubi, tylko ty, pies i jakaś trawa.
Klatka, wysiłek fizyczny i umysłowy, oschłe traktowanie gdy świruje (na miejsce, siad, zostań), nagradzanie gdy jest spokojny (pogłaskanie, rzucie, może lubi gryzaki smakowe, to uspokaja). Nic więcej z tych krótkich informacji do głowy mi nie przychodzi.
A teraz idę z moimi potworami na wieczorny spacer:-)