Katasza
Fanka BB :)
Z tym papierem to podobno jest tak, że jest on wykładany w łazienkach ale bardzo szybko "nóżek dostaje". Chyba na zasadzie, że niektórzy pacjenci wiedzą, że często papieru nie ma to jak widzą, że jest to zabierają sobie bo potem nie będzie. No i efekt jest taki, że nie ma. Ze sztućcami jest podobnie- giną. Dlatego trzeba mieć swoje. Wiem, ze to mało komfortowe ale co zrobić. Ja mam już zapakowane sztućce, kubek, herbatę, cukier no i papier toaletowy. W szpitalu w którym chcę rodzić zapewniają pieluchy i podkłady ale jak byłam na zwiedzaniu to położna powiedziała, że dobrze mieć kilka sztuk swoich bo może się okazać, że się skończą na oddziale a z magazynu dotrą dopiero za np. godzinę. No i szkoda żeby dziecko się w brudnej pieluszce męczyło.
Flaurka- ja też mam ojca trepa i bardzo dobrze wspominam poligon i żołnierską kuchnię. A już najlepiej suchary z kminkiem
Flaurka- ja też mam ojca trepa i bardzo dobrze wspominam poligon i żołnierską kuchnię. A już najlepiej suchary z kminkiem
Ostatnia edycja:
O jedzeniu nawet mówić nie będę, chociaż jak się jest już mega głodnym i wszystko człowiek zje... ale fakt - porcyjki takie, że pożal się Panie Boże - szczególnie dla kobiet w ciąży, czy tych, które karmią - "pyszna" parówka (po której miałam taką zgagę, że aż wymiotowałam) - szczerze? nie wiem, czy to jakieś odpadki, odrzuty czy co, ale takiego świństwa nigdzie w sklepie (nawet zoologicznym) nie widziałam...





Myslalam ze wyczerpałam juz limit lekarski na kolejne kilka lat... 