No hej
Coś tam Was poczytałam, ale jakoś nie dałam rady tak dokładnie tego analizować...
Coś mi się ciśnienie podniosło przez ten miesiąc... niby jest normie no ale wcześniej miałam ok 105/60 a teraz mam 135/80.
Dziś od 8.00 latam do domu przyszłam dopiero po 16.00, mam doche z chodzeniem na dzień dzisiejszy

Brat dziś robi pizze na obiad więc już nie muszę się martwić o to.
Na necie wynalazłam fotelik samochodowy za 50 zl

zaraz poprosiłam o wysyłkę bo przecież trzeba go jeszcze przeprać. Poza tym muszę przeprać kojce i wózek, teraz będą upały więc szybko powysycha na dworze
W moim mieszkaniu trzeba było rozwalić ścianę i zdjąć dach :/ ale mój tata i teść przyjadą pomóc naprawić szkody... za chiny ludowe nie wyrobią się do porodu no ale coś się ruszyło... Z resztą żaden z nich sobie nie zdawał sprawy z tego że ja już mogę w każdej chwili urodzić. Bo przecież ja mam termin na 24. maja i jak z zegarkiem w ręku mi dzieciak wtedy wyskoczy. Teraz to ja błagam moje ciało żeby nie puszczało tego Pasożyta na świat jeszcze...
Dobrze że u Was do przodu.
&&&&&&&&&&&& dla potrzebujących i przyspieszających
:****** dla Was :****