Witajcie,
chcialam doczytac,zaczelam i padl net.Wlaczyl,sie padl,wlaczyl...i mi sie odechcialo czytac.Zmeczenie zaczyna brac sile.
Samo sie nie zrobi,S nie moge wciaz obciazac...chcialabym sie moc jeszcze pozbyc dolka konco-zimowego.Wiosne juz zaczynaja moje kosci czuc,a pogoda do duszy.Mrozno-zimno,snieg na ulicach zamarzniety,ale paki na drzewach sie juz pojawily parenascie dni temu.
Leo i V tez wiosne czuja,marudza,sa zywiolowi i nie pozwalaja odpoczac.Znaczy,ze im dobrze ;-)
Dopoki doczytalam...
Ja z ciekawosci V wyprostowalam wlosy,zeby zobaczyc dlugosc efektywna(przed scieciem siegaly za pas jak miala 2,5r)....oh ale ze mnie matka wredna

:-)Z tym prostowaniem wlosow,to nie jak z przekluciem uszu.Dla mnie to przegiecie,ale i tak znam osoby ktore noworodkom uszy przekuly.Nie wiem(nie pamietem

)czy u nas sa takie mamy,wiec nie czujcie sie obrazone..dla mnie to jest horror
Sen mnie dopada,S wlasnie wrocil ide sie polozyc.