reklama

Maj 2012

reklama
little_nina trzymaj sie! bedzie dobrze...ja tez mam rozprawe za miesiac i pewnie bede tak samo jak ty sie denerwowac a puki co trzymam kciuki aby wszystko poszlo po twojej mysli.
 
Jestem najszczesliiwsza mamusia mojego synka oraz dzisiaj ujawnionej dziewczynki:-)
Wszystko rozwija sie prawidlowo....mala cos do nas mowila nawet i wymachiwala lapkami...jednak marzenia sie spelniaja....to najpiekniejszy prezent urodzinowo-swiateczny!
Dziekuje za kciuki
Suse świetne wieści. Cieszę się razem z Tobą:tak::tak:

U mnie za to kiepsko, w zasadzie wpadłam tylko na chwile się przywitać. Wczoraj zatrułam sie śniadaniem i cały dzień razem z mężem wymiotowaliśmy. Trwało to wszystko do 4 rano. Nie miałam czym wymiotować, to wymiotowałam wodą i herbatą. Jestem dziś taka padnięta, a na dodatek nie mogę patrzeć na jedzenie.
 
Czesc dziewczyny.... dawno mnie tu nie bylo, pewnie mnie juz nie pamietacie.... nareszcie udalo mi sie przeczytac te 40 stron zaleglosci:szok: mam nadzieje ze juz bede na biezaco. Dalej nie wiem jakiej plci jest moj lokator, na ostatniej wizycie wystawil,-a sie do nas plecami- jakis foch :-) takze naleze do tych dziewczyn co przed nowym rokiem nie dowie sie co tam w srodku sie miesci ;)

Suzi trzymam kciuki za ciebie... zeby to cisnienie jak najszybciej sie unormowalo !
 
Little_nina znam Twoj bol wzgl.spraw sadowych i mam nadzieje,ze wszystko poszlo dobrze!
Andav witaj coro marnotrawna ;-)

U nas tak jak bylo.Spanie,lezenie,opierdzielanie sie.Jutro S.Lucia-cos jak polskie Mikolajki-corcia dostanie lalke od babci(3 z kolei :confused2:),znalazla dzis Baby Born za marne grosze w przecenie,no i niech tak bedzie,a od nas troche slodyczy.
Poranki zanim wstane mam tragiczne,jak czuje Leo ktory zasypuje mnie "kopniakami",a potem mi sie przypomina co sie dzieje z moim cialem "tam na dole i wewnatrz"...na szczescie po chwili mi przechodzi.Jakos idziemy do przodu,czym dluzej tym jest bedzie lepiej,ale strach i niepewnosc pozostaja.
 
Witam wieczorowo.
Właśnie niedawno wróciłam z pracy.
Miałam dziś spotkanie z dzieckiem z Zesp. Angelmana ,bo koleżanka będzie pisała o niej pracę (studium przypadku).
Zajęcia przebiegły bardzo spokojnie i wszyscy jesteśmy zadowoleni.

Mam do Was prośbę z głebokiego serca.
Mam pewną podopieczną Julię Misiewicz -Waś ,z którą pracowałam w zeszłym roku.Przekochana kilkulatka ,która ,aby żyć potrzebuje wsparcia dobrych ludzi.
Niestety po ostatniej operacji choroba się nie zatrzymała i potrzebny jest kolejny zabieg ,a wkrótce przeszczep jelit .
W jak najszybszym czasie ,aby uratować naszej Julci życie musimy zebrać 50.000$ na przeszczep.
Wszyscy : rodzice ,znajomi ,terapeuci jesteśmy załamani tą ostatnią diagnozą :-(:-(:-(:-(.
Z powodu braku środków ,dziecko będzie skazane na śmierć .
Jeśłi to możliwe przekażcie chociaż 1 % na naszą Juleczkę .
Was to nic nie kosztuje ,a jej może uratować życie .
Julcia o sobie
bo jesteś jako motyl,ptaszek i kwiat.....
publiczny apel
Fundacja Dzieciom "Zd��y� z Pomoc�" - OPP
 
Witam wieczorowo.
Właśnie niedawno wróciłam z pracy.
Miałam dziś spotkanie z dzieckiem z Zesp. Angelmana ,bo koleżanka będzie pisała o niej pracę (studium przypadku).
Zajęcia przebiegły bardzo spokojnie i wszyscy jesteśmy zadowoleni.

Mam do Was prośbę z głebokiego serca.
Mam pewną podopieczną Julię Misiewicz -Waś ,z którą pracowałam w zeszłym roku.Przekochana kilkulatka ,która ,aby żyć potrzebuje wsparcia dobrych ludzi.
Niestety po ostatniej operacji choroba się nie zatrzymała i potrzebny jest kolejny zabieg ,a wkrótce przeszczep jelit .
W jak najszybszym czasie ,aby uratować naszej Julci życie musimy zebrać 50.000$ na przeszczep.
Wszyscy : rodzice ,znajomi ,terapeuci jesteśmy załamani tą ostatnią diagnozą :-(:-(:-(:-(.
Z powodu braku środków ,dziecko będzie skazane na śmierć .
Jeśłi to możliwe przekażcie chociaż 1 % na naszą Juleczkę .
Was to nic nie kosztuje ,a jej może uratować życie .
Julcia o sobie
bo jesteś jako motyl,ptaszek i kwiat.....
publiczny apel
Fundacja Dzieciom "Zd��y� z Pomoc�" - OPP
zapisałam, przekażę

witam się wieczorowo. Umęczona, dzieciaki schorowane także melduję się i zmykam...
 
Witam wtorkowo.
Pierwsza :szok::szok::szok::szok:
U mnie kijowo .
Moja wysypka nadal się nasila.
Przez to pieczenie i swędzenie nie mogłam spać do 2 w nocy.:crazy::crazy::crazy:
po za tym jest oki.:tak::tak:
miłego dnia babeczki.
 
reklama
Hej kochane majóweczki:)
Nie odzywałam się kilka dni-miałam ciężki weekend. Szkoła. Na szczęście moja Niunia chyba zrozumiała powagę sytuacji i była bardzo grzeczna i nawet zdrowotnie wszystko było ok, a i sprawy na uczelni, w tym 2 zaliczenia, udało mi się załatwić. Jeszcze tylko 2 zjazdy i skończę podyplomówkę:)
Wczoraj byłam na pobieraniu krwi. Okropność. Pierw na korytarzu omal nie zwymiotowałam na siedzące obok mnie babcie - dobrze, że mąż był ze mną i mi pomógł, bo było by marnie, potem ledwo nie zemdlałam przy pobieraniu krwi a na koniec tak mnie brzuch rozbolał, że do domu musiałam już wracac taksówką (mąż musiał jechać do pracy). I cały dzień miałam pt bóle brzucha. Czułam się fatalnie. Mam tylko nadzieję, że na wizycie w czwartek nie okaże się, że jednak będę musiała iść do szpitala..Wiem, że jak mus to mus i nie ma gadania, ale na początku ciąży już tam leżałam, ta atmosfera, różne trudne przypadki..ech potem się długo zbierałam psychiczne..
Postanowiłam także, że z uwagi na moje problemy z szyjką i macicą nie pojadę na święta do rodziców (trasa Łódź - Wrocław jest zbyt męcząca i ryzykowna przy moim niepewnym stanie).
Wiem,że podjęłam słuszną decyzję, ale nawet nie macie pojęcia jak cholernie mi smutno. Tak bardzo liczyłam, że spotkam się z rodziną, bliskimi, przyjaciółmi..Od kilku lat mieszkam z dala od domu rodzinnego i wciąż nie uporałam się z tęsknotą (jestem bardzo związana z moją liczną rodziną i przyjaciółmi) i zawsze święta czy czas wolny przeznaczałam na bycie z nimi. Cóż w tym roku będzie inaczej. Ciężko mi, ale moja córcia i jej życie jest dla mnie najważniejsze.
A pochwalę się Wam, że moje Dzieciątko jakby wyczuło ten smutek mamy i postanowiło mnie rozweselić i od kilku dni raczy mnie cudownymi fikołkami w brzuchu, co mnie podnosi na duchu i dodaje nadziei, że wszystko będzie dobrze.
No to się Wam wyspowiadałam. Muszę się położyć. Trzymajcie się cieplutko moje kochane majóweczki!!!
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry