Majoweczki!
Jakos ciezko mi wrocic do "siebie".Te pare dni w szpitalu calkowicie pozbawily mnie sil :-(
Najwazniejsze informacje,to ze Leo jest
idealny a doslowniej ciut wiekszy i ciezszy,ale to tylko dobre wiadomosci.Plynu owodniowego jest minimalnie wiecej niz powinno,ale o wiele mniej niz bylo pare dni temu.Za to moja morfologia jest tragiczna.Dostalam pelno zalecen,nie tylko farmaceutycznych,ale i np.zakaz przeciazania wzroku(malo pc,tv,czytania etc...).Musze lezec i tak juz do konca bedzie,chociaz nie ma wiekszych podstaw ku temu-dziwna to sytuacja jest,w paru slowach nie moge dopuscic do pojawienia sie skurczy i bolow brzucha.Nie wiem jak dam rade,bo to jeszcze min.12 tygodni :-( Do tego wyobrazcie sobie,ze nie moge dostawac kroplowek,bo bym musiala miec "stale dojscie dozylne",poniewaz moje zyly sie zapadaja i pekaja.
Ciesze sie jednak,ze jestem w domu i ze Leo rozwija sie prawidlowo.Wypisali mnie,bo powiedzialam ze tesknie za coreczka i mezem,oraz zwierzakami...i dla mojego dobra psychicznego to zrobili ;-)
Trzymam kciuki za kobietki ktore zmagaja sie z wiekszymi dolegliwosciami niz moje i z problemami roznego typu-nie tylko ciazowymi.Zobaczycie,ze bedzie lepiej i juz niebawem bedziemy sie cieszyc naszymi pociechami

Buziaki :* :* :*