Witajcie!
Ja nie mialam i nie mam rozstepow,za to zyly na nogach tragiczne,a raczej na udach.Pelno zylek i wylewow...
Humor mam straszny,bo V miala tragiczny dzien i noc.Nie wiemy co sie dzieje dokladnie,widocznie snieg i zimno tak na jej humorki wplywaja

Po 22 mialam juz dosc i wyszlam z sypialni,przeklinajac na glos(w nieboglos dokladniej,a ja nigdy nie przeklinam)

- nie dosc,ze bylam na nogach od 4 rano to jeszcze od 9 do 22 V nawet na chwile sie nie uspokoila,nie mowiac o braku drzemki popoludniowej i wszedzie jej bylo pelno,powtarzajac co chwile "mamma-mamma",a sasiedzi nad nami robili remont i wiertlo chodzilo od 15 do 21

Dzis mala wstala po 6,ja tez bo Leo sie wepchnal pod zebra i nie moglam oddychac normalnie,wiec wyciagnelam ja z lozeczka i niech sie wyszaleje,bo sie wykoncze fizycznie jezeli i dzis nie zrobi sobie drzemki.A tak to moze sie zmeczy i bedzie spokojniejsza.
Wiem,ze nie powinnam narzekac,marudzic i wogole,ale przez to moje ciagle zmeczenie nie daje juz rady sama ze soba i zaczyna mnie wszystko draznic.Co prawda w wiekszosci siedze cicho i jak cos nie reaguje,ale naprawde wczoraj mialam ochote pobic sie ze sciana-cholerne hormony

Niebawem S wychodzi do pobliskiego sklepu obuwniczego,bo musi V kupic jakies buty zimowe,bo znowu urosla jej stopa

Wiec chyba ich wysle razem,a ja sie ide polozyc.
Have a nice day!