• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Maj 2012

Kurcze zanetaa współczuję, ale może jet jeszcze jakaś nadzieja, pisałaś że matka zdeklarowała się zapłacić. A jeżeli nie to może da się to jakoś na raty rozłożyć:-(. Najważniejsze ,że Twój mąż Cię wspiera ,razem na pewno jakoś dacie sobie z tym radę.
Sciskam i życzę powodzenia , oby wszystko jakoś się Wam ułożyło.
 
reklama
Witam dziewczyny!!
Fiore,Suzi,As trzymajcie sie dzielnie, oby jak najdluzej w dwupaku.
Zanetaa bardzo współczuję i mam nadzieję, że jeszcze tę sprawę da się załatwić
 
są to zaległości za okres od 2007 - 2010, czyli kiedy byłam pełnoletnia i byłam tam zameldowana - nie mieszkałam, ale nikogo to nie obchodzi, zupełnie jak to, że się uczyłam i byłam na utrzymaniu matki i ojca - alimenty. gdybym o tym wiedziała już przy pierwszej sprawie w 2007, kiedy było 2tys to bym jakoś spłaciła i uciekała. czekali 5 lat z zawiadomieniem mnie i odsetki rosły plus oczywiście dalszy dług matki.
Matka przysięga, że to spłaci, żeby jej dać szansę, ale jest człowiekiem niewiarygodnym - kłamie na każdym kroku, nawet teraz, że nie wspomnę, że odbierała moją korespondecję i o niczym mnie nie informowała. Misiek jej nie wierzy, ja też, choćbym chciała.

pisałam, że jest szansa, ale matka jest teraz niewiarygodna i żaden akt notarialny i jej zobowiązania nie mają znaczenia - za dużo kombinowała. może mogą rozłożyć na raty, ale nie stać na ich spłatę - mamy kredyt jeszcze 3 lata i budowę domu:/ cholera, nie mogę prosić męża żeby płacił długi mojej matki..

Dziadek? przewalił wszytskie pieniądze jakie z babcią uskładali na ślub szwagierki - na obiecaną suknię i się wypierał.
kobieta ma opinię oszustki matrymonialnej - dziadek nie jest pierwszy. poprzedni mąż zachorował na raka i zostawiła go samego sobie, szukając następnego.
nie znam jej - widzieliśmy się dziś pierwszy raz i to pół godziny. namawiam męża żebyśmy poszli na ślub do kościoła, ale wiem jak Misiek i cała rodzina się czują. nie poczekał wymaganego roku od śmierci babci i już się prowadzał z kobietą 15 lat młodszą, kłamie na każdym kroku, wszytskiego dowiadujemy się od obcych ludzi, po prostu dziadek jest nie fair w stosunku do rodziny i pamięci o żonie. życzę mu szczęścia, ale obawiam się, że może być ciężko..
 
Ostatnia edycja:
Zanetaa - kiepska sprawa... ale zastanawiam się co, jeśli nie zapłacisz tych 11 tys.? Komornik wejdzie na pensje męża?? (bo Ty nie pracujesz, prawda?)
A powiadomienia wysyłano na adres Twojej matki, pomimo, że jesteś wymeldowana? (tylko u nas w kraju chyba może być taki bałagan:baffled::baffled:)
Eksmisja Ci nie grozi (prędzej Twojej mamie)... kurczę, teraz, kiedy ma pojawić się dzidziuś i jest tyle wydatków nagle masz wyskoczyć z takiej kasy :-(:-(

Mam nadzieję, że jednak wszystko się ułoży i nie będziesz musiała za nią płacić... może sama poczuje się w obowiązku spłacenia tego długu (oby).
Trzymam kciuki, żeby wszystko dobrze się skończyło, a Ty kochana nie zamartwiaj się... Wiem, że to nie takie proste, ale pamiętaj o dzieciątku - stres nie jest dobry dla maleństwa. Głowa do góry, musi być dobrze:tak:

Ja dzisiaj w markecie miałam małe spięcie w kasie pierwszeństwa... kolejka do niej taka, że szok, w większości panowie z piwkiem. Więc przeprosiłam i przeszłam na przód... I słyszę za sobą komentarz, że w takim razie super, pani za nas zapłaci, bo tam są nasze zakupy:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: Odwróciłam się i odpowiedziałam z jadowitą uprzejmością (mam tak, kiedy ktoś mnie naprawdę wkurzy), że stając w kasie pierwszeństwa trzeba zdawać sobie sprawę, że może pojawić się kobieta w zaawansowanej ciąży - tam nawet taki rysunek jest nad kasą, jeśli z literkami jest problem.

Panowie się chyba nie spodziewali, że się odezwę, bo mieli głupie miny po moim komentarzu. Na szczęście był ze mną mąż, gotów w każdej chwili obronić hehe :-p:-p W dodatku kupowałam kocyk i butelkę dla Maleństwa, więc już w ogóle ;-);-) Jeśli sama o siebie nie zadbam, to nie ma co liczyć na uprzejmość
ludzi, brak jakiejkolwiek wrażliwości...
 
Zanetaa u nas też była taka sytuacja, że ta pokrzywdzona w sumie osoba była zameldowana pod zadłużonym adresem, ale nie mieszkała tam. Może poradź się jeszcze gdzieś, na pewno jest jakaś szansa.

Ale mała daje mi popalić i dodatkowo mam skurcze, ale sama sobie jestem winna, za dużo chodzenia dziś było. Jeszcze spacerów mi się zachciało :nerd: Chyba trzeba zażyć nospę.

Anik ja miałam dziś podobną sytuację w US, Pani się upierała, że była przede mna, nie obeszło ją to, że jestem w ciąży i ledwo tam stoję, miała swoje racje i koniec, dopiero jak pół kolejki na nią naskoczyło to z łaską mnie przepuściła, kwitując, że "co to za agresja".
Ostatnio będąc na poczcie mało nie zemdlałam, ale wszyscy udawali, że nie widzą mojego brzucha, więc stałam prawie 20 minut, a ja niestety nie z tych co się będą kłucić. Stwierdziłam,że dam radę i dałam.
 
Ostatnia edycja:
Anik ja miałam dziś podobną sytuację w US, Pani się upierała, że była przede mna, nie obeszło ją to, że jestem w ciąży i ledwo tam stoję, miała swoje racje i koniec, dopiero jak pół kolejki na nią naskoczyło to z łaską mnie przepuściła, kwitując, że "co to za agresja".
Ostatnio będąc na poczcie mało nie zemdlałam, ale wszyscy udawali, że nie widzą mojego brzucha, więc stałam prawie 20 minut, a ja niestety nie z tych co się będą kłucić. Stwierdziłam,że dam radę i dałam.

Ja niestety za nerwowa jestem... szczególnie, jak usłyszę głupi komentarz - taki w stylu tych panów... jak byłam młodsza, byłam zupełnie inna, później mi się odmieniło i teraz już sobie nie daję, bo później ja cierpię, a nie inni. Nie lubię być chamska, ale niestety, jak widać czasami trzeba :-(:-(:-(
 
zanetaa współczuję bardzo, chora sytuacja bo niby czemu Ty masz odpowiadać za takie zaległości matki...

u nas dziś piękna pogoda była więc z pieskiem zaliczyliśmy spory spacerek w końcu w wiosennych ciuchach bez zimowej kurtki:-):-):-)
ja torby do szpitala jeszcze nie pakuję bo tak na prawdę to nie mam jeszcze nic dla siebie, tak zajęłam się wyprawką dla małego że zapomniałam o sobie :-pale do końca marca chcę się z tym uwinąć żeby mieć to z głowy tym bardziej że to już 33 tyd a mały co usg jest o 2 tyg starszy więc muszę liczyć się z tym że bardzo możliwe że nie zostało mi 7tyg tylko 5tyg:szok::szok: maskara ten czas tak leci!
dziś przywieźli tą meblościankę S ją złożył więc w końcu mam miejsce na ciuszki małego i po niedzieli wielkie pranie i prasowanie tych słodkich malutkich ciuszków:-):-)
 
zaneta ja bym nic nie placila. Zaczniesz placic to jzu nic nie zmienisz. Porad sie jesczez ogos, bezstronnego prawnika, sa takie infolinie specjalne. Bo to jest niemoliwe po prostu. Nie wazne ze bylas pelnoletnia, uczylas sie a wtedy nie bierzes odpowiedzialanosci finansowej, bo jestes prawnie na utrzymaniu rodzicow. Jesczez pod niewlasciwy adres ci powiadomienia wysylali. Moze lepiej do sadu isc? Ale to musi ktos madry zdecydowac. ALbo zmus matke niech da ci ta kase na zaplate. A zobacz jeszcze jak ty masz teczke od 2007r to jak wam kredyt na dom dali? cos szemrana sprawa.

ja torbe do spzitala niby mama ale taka prowizoryczna, tylko dla mnie rzeczy i na rotki pobyt w szpitalu, nie na porod. Musze sie zebrac, dokupic co trzeba i spakowac. chocia pare ubranek dla dziecka uprasoowac
 
matki nie zmuszę, wiem, że nie teraz z czego spłacić. obiecuje, że spłaci, ściągnie ze swojego konkubenta, ale wiadomo..
kredyt mamy na 20 000zł na auto. przede wszystkim na męża, bo ja nie mam zarobków, jestem "tylko" jako współmałżonek. kredyt na dom mieliśmy brać za rok i już sie na niego szykujemy - miałam iść do pracy, ale w tej sytuacji nie wiem. egzekucję komorniczą mam zawieszoną, bo nie znalazł komornik żadnych przychodów ani własności.
to wszystko jest bez sensu!!
u prawnika byłam, muszę zapłacić - takie jest prawo, mogę jedynie spłacić i sądzić się z matką o oddanie części długu (z tym, że po pierwsze nie mam ochoty na sąd z matką, po drugie nie ściągnę z niej - ma za dużo długów). na razie czekamy na rozprawę w sądzie. zanim się odbędzie dam szansę matce na spłatę..
jestem już głupia..

dziękuję za wsparcie Majóweczki - pomagacie!
 
Ostatnia edycja:
reklama
Żaneta, bardzo mi przykro z takiego obrotu sprawy i życzę by jeszcze dało się coś załatwić na Twoją korzyść &&&

Ja dzisiaj zalatany dzień ale wizyta u gina udana. Szczegóły na lekarskim.

Dobrej nocy:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry